Rząd zapowiada szczepienia w zakładach pracy dla 500 chętnych. Dr Grzesiowski: To jakaś liczba z księżyca

- Kwestia zwiększenia dostępności obywateli do szczepień jest kluczowa, natomiast musi to być zrealizowane w bezpieczny sposób - mówił w TOK FM dr Paweł Grzesiowski, który komentował zmiany w programie szczepień.
Zobacz wideo

We wtorek przedstawiciele rządu ogłosili zmiany w programie szczepień. Jedna z głównych "nowości"  to dodatkowe punkty szczepień oraz poszerzenie kręgu osób, które te szczepienia będą mogły wykonywać. Oprócz lekarzy mają to być m.in. ratownicy medyczni czy farmaceuci. 

- Kwestia zwiększenia dostępności obywateli do szczepień jest kluczowa, natomiast musi to być zrealizowane w bezpieczny sposób. Jeśli robimy więcej punktów do szczepień obsługiwanych przez kadrę medyczną przeszkoloną, to nie widzę w tym żadnego problemu. Natomiast te nowe rozwiązania, czyli dopuszczenie do szczepień grup zawodowych, które tego nie robiły, to wymaga moim zdaniem bardzo intensywnego szkolenia - zwracał uwagę dr Paweł Grzesiowski, który był gościem TOK FM. - Nie wyobrażam sobie, by ktoś, kto dotychczas sprzedawał leki, był zdolny do szczepienia - dodał. 

Szczepienia w zakładach pracy

Jeśli chodzi o nowe punkty, szef kancelarii premiera Michał Dworczyk zapowiedział, że szczepienia będą mogły odbywać się także w zakładach pracy, pod warunkiem, że znajdzie się minimum 500 chętnych. Organizacja całego przedsięwzięcia (zamówienia preparatu, przechowywanie, zapewnienie zespołu szczepiennego i miejsca do szczepień) ma leżeć po stronie pracodawcy.

Dr Grzesiowski podkreślił, że szczepienia w zakładach pracy już są prowadzone np. przeciwko grypie i to się sprawdza. Przyznał natomiast, że nie rozumie, dlaczego rząd wskazał tylko te zakłady, w których znajdzie się minimum 500 chętnych na szczepienia. - To jakaś z księżyca liczba. Nie rozumiem, dlaczego 500, a nie na przykład 400, 350, albo 300. Powinniśmy uwolnić zakłady pracy. Mniejsze przedsiębiorstwa w Polsce stanowią większość, a chodzi o to, by zabezpieczyć pracowników, a nie tylko wielkie zakłady pracy - przekonywał.

Szczepienia populacyjne

W połowie kwietnia rozpocząć się mają zapisy na szczepienia populacyjne. Przedstawiciele rządu ogłosili, że rezygnują z zakładanych wcześniej etapów szczepień, a zamiast tego, będą kolejno dopuszczać wszystkich chętnych. 

12 kwietnia odbędą się zapisy dla rocznika 1962, 13 kwietnia - dla 1963 itd. Każdy kolejny dzień ma oznaczać kolejny rocznik. Zdaniem dra Grzesiowskiego zapis nie oznacza jeszcze konkretnego "zaproszenia na szczepienie", więc pod tym względem niewiele się zmieni. 

Podczas wtorkowej konferencji minister Dworczyk podał też, że w kwietniu do Polski ma trafić 5 mln dawek szczepionek minimum, bo deklaracje producentów mówią nawet o 7 mln. Dr Grzesiowski zastanawiał się, czy będziemy w stanie zagospodarować taką ilość. 

- Myślę, że blady strach padł na władze, które widzą, że to jest prawdopodobnie niemożliwe, żebyśmy tą struktura, która już teraz jest mało wydolna, byli w stanie pokryć dwu czy trzykrotnie większe dostawy - stwierdził gość TOK FM. - Nie oszukujmy się, w tej chwili system pracował tylko dlatego, że było mało szczepionek. Jeżeli ten system się nie zmieni, to przy większej liczbie dawek on po prostu padnie - dodał.

DOSTĘP PREMIUM