Rząd znacząco zmienia program szczepień. Ekspert wylicza możliwe problemy

Przepełnienie systemu do elektronicznych zapisów czy brak kadry do wykonywania szczepionek - między innymi na takie problemy w nowym planie szczepień zwracał uwagę na antenie TOK FM dr Piotr Karniej. Rząd zamierza znacząco rozszerzyć punkty szczepień i krąg osób, które mają je wykonywać. Czy to dobry pomysł?
Zobacz wideo

Najprawdopodobniej w maju na szczepienia będą mogli rejestrować się już wszyscy chętni, niezależnie od rocznika - taką deklarację złożył we wtorek minister Michał Dworczyk. Rząd zrezygnował z II i III etapu szczepień. Zamiast tego od 12 kwietnia będą miały one charakter populacyjny. Więcej informacji o zmianach w programie szczepień znajdziesz tutaj.

Dr Piotr Karniej z Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego zaznaczał, że przyspieszenie w programie szczepień jest efektem większych dostaw szczepionek i to - jak mówił - "jest dobra informacja". Zaznaczył, że jako lekarz zauważa też znikający powoli problem niechęci do preparatu firmy AstraZeneca. Powiedział, że część pacjentów, którzy wcześniej z różnych względów rezygnowali z przyjęcia tej szczepionki, teraz wraca do przychodni i deklaruje chęć zapisu. 

Problem, jaki zdaniem naszego gościa może się wkrótce pojawić, to zwyczajne "zatkanie się" systemu do elektronicznych zapisów na szczepienia. - W tej chwili systemy oparte na platformie gov.pl nie są nieograniczone, więc o tych problemach trzeba mówić - podkreślił. Z drugiej strony zwrócił uwagę, że w wielu podmiotach rejestracja na szczepienia odbywa się na zeszyty bądź na telefony. - W związku z tym rejestracja elektroniczna nie jest jedyną - nadmienił.

Szczepienia w szpitalach tymczasowych

Kolejny kłopot, na który ekspert zwrócił uwagę to miejsca szczepień. Minister Dworczyk na wtorkowej konferencji prasowej poinformował, że punktów tych będzie znacznie więcej, ale "filarami" mają być szpitale tymczasowe. - To miejsca gdzie przebywa wielu pacjentów chorych na COVID-19. Mamy duże trudności z zebraniem kadry do pracy w tych szpitalach, więc z mojego punktu widzenia byłoby trudno zapewnić jeszcze możliwość dodatkowych pracowników i warunków logistycznych dla szczepień - skomentował dr Karniej.

Na koniec ekspert powiedział też, że w całym tym nowym systemie "trochę zapomina się o  bezpieczeństwie szczepień ochronnych i o odpowiedzialności za wykonanie procedury medycznej". - Idziemy w kierunku, że każdy, kto miał jakikolwiek kontakt z systemem ochrony zdrowia w trakcie swojego kształcenia, będzie teraz osobą uprawnioną do szczepień - dziwił się.

Rząd ma zamiar bowiem znacznie rozszerzyć katalog osób mających uprawnienia do szczepień. Oprócz lekarzy, mają to być m.in. stomatolodzy, ratownicy medyczni czy farmaceuci, którzy wcześniej mają przejść szkolenia. Co do tych ostatnich dr Karniej też ma pewne obawy - zwłaszcza, jeżeli będą miały one charakter głównie teoretyczny. 

- Należałoby mieć wątpliwości na ile farmaceuta, który nigdy nie uczył się iniekcji jakiejkolwiek, będzie w stanie po kursie internetowym wykonać prawidłowo iniekcję domięśniową i podać szczepionkę - zastanawiał się. - Nie chcę być złym prorokiem, ale obawiam się, że mimo tego, że uprawnimy dużą grupę osób, to jednak większość przedstawicieli tych grup nie zdecyduje się na tego typu aktywność - powiedział.

DOSTĘP PREMIUM