Wojciech Konieczny: Sytuacja pacjentów "niecovidowych" może nie jest tak medialna, ale jest bardzo ciężka

- Brakuje miejsc dla pacjentów "niecovidowych". Boję się o wysoką śmiertelność w tej grupie. Powtórzy się to, co mieliśmy jesienią - mówił w TOK FM Wojciech Konieczny, senator Lewicy.
Zobacz wideo

Wojciech Konieczny jest nie tylko senatorem Lewicy, ale przede wszystkim pełni funkcję dyrektora Miejskiego Szpitala Zespolonego w Częstochowie. Pytany o sytuację w swojej placówce przyznał, że niepokoi go los pacjentów "niecovidowych", którzy w obecnym systemie ochrony zdrowia są wykluczeni. 

Senator powiedział, że obawia się dużego wzrostu śmiertelności właśnie w tej grupie, o której teraz za wiele się nie mówi, ale pewnie będzie się mówiło za kilka tygodni lub miesięcy. - Kiedy epidemia będzie w jakimś schyłkowym okresie, będziemy czynić podsumowania i wtedy okaże się, ile było zgonów u pacjentów "niecovidowych". Ale na pewno sytuacja jest tu bardzo zła. Powtórzy się to, co było jesienią - przewidywał. 

Gość Karoliny Lewickiej podkreślał, że w jego szpitalu miejsc dla pacjentów chorych na inne schorzenia niż koronawirus brakuje bardzo. - Wiemy, że musimy odwoływać przyjęcia i wstrzymujemy operacje. Że nie zaopatrujemy tych pacjentów tak, jak powinniśmy i wiemy, że to będzie miało dla nich zły skutek, ale na to nic nie poradzimy - przyznał ze smutkiem.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

"Nie ma wolnych miejsc w całym regionie"

Dopytywany o skalę tych ograniczeń, Konieczny podał, że w jego placówce trzy ważne oddziały (urologiczny, chirurgiczny i ortopedyczny) zostały zgrupowane w jednym miejscu, by na pozostałej przestrzeni zrobić miejsca dla pacjentów z COVID-19. - Więc te trzy oddziały realizują swoje zadania tak w jednej trzeciej. Do tego OIOM jest przekształcony całkowicie w OIOM "covidowy", więc ciężkie operacje pacjentów "niecovidowych" są dla nich ryzykiem. Oni leżą potem na oddziale chirurgicznym pod respiratorem, ponieważ nie ma ich gdzie wysłać. Nie ma wolnych miejsc na OIOM-ie w całym regionie - mówił lekarz. 

Brakuje nie tylko miejsc na intensywnej terapii, ale też na innych oddziałach. Konieczny zwrócił uwagę, że wszystkie interny na Śląsku są zamienione w oddziały dla chorych z COVID-19, podobnie jak oddziały chorób płuc. W związku z tym takie schorzenia jak gruźlica czy zapalenia płuc nie są leczone prawidłowo i to - jak podkreślał gość TOK FM - "na pewno da skutek". 

- Sytuacja jest bardzo ciężka. Ona jest może niewidoczna i mniej medialna niż sytuacja pacjentów "covidowych", ale pacjenci "covidowi" mimo wszystko znajdują gdzieś miejsca. Słyszymy o tych bardzo długich transportach do szpitali, ale oni jednak mają pierwszeństwo w dzisiejszym systemie opieki zdrowotnej. Tak to musi przebiegać - podsumował.

DOSTĘP PREMIUM