Lekarze nie wiedzieli, że w nocy ruszą zapisy dla nowej grupy. "Wczoraj było szkolenie. Nikt nie powiedział o tym słowa"

Potężne organizacyjne zamieszanie zafundowano pacjentom oraz medykom w związku z nocnym uruchomieniem szczepień dla grupy 40-59. - Okazuje, można położyć się spać z inną wiedzą, a obudzić się w zupełnie innej rzeczywistości - powiedział nam lekarz rodzinny dr Tomasz Zieliński. Wczoraj był na specjalnym szkoleniu dla punktów szczepień, na którym - choć jak podkreśla "słuchał uważnie" - "nikt o tym nic nie mówił".
Zobacz wideo

W nocy, ku zaskoczeniu wszystkim, otwarto dla młodszych rejestrację na szczepienia. Wielu osobom w wieku 40-59 udało się znaleźć termin na początek najbliższego tygodnia. Ale rano okazało się, że ich radość była  przedwczesna. Bo, jak poinformował min. Michał Dworczyk, doszło do usterki, bo system miał rejestrować młodsze osoby najwcześniej na drugą połowę maja. 

Sprawa ma też konsekwencje dla tych, których zapisy osobiście nie dotyczyły. Czyli m.in. dla lekarzy. Tomasz Zieliński, lekarz rodzinny z Porozumienia Zielonogórskiego, w rozmowie z nami podkreśla, że jeszcze wczoraj odbyło się szkolenie dla punktów szczepień i nikt ani słowem nie wspomniał o tym, że za kilka godzin odblokuje się bramka dla nowej - dość licznej - grupy wiekowej.

- W szkoleniach tych uczestniczy Ministerstwo Zdrowia, Narodowy Fundusz Zdrowia, rządowa agencja rezerw i wszyscy ci, którzy są zaangażowani w organizację szczepień od strony urzędów. Takie spotkania są teraz organizowane w zasadzie co tydzień. Prezentowane są tam aktualne wytyczne i zalecenia - takie podsumowanie bieżącej sytuacji i planów. Wydaje się więc, że po tym spotkaniu wczoraj powinniśmy wiedzieć, co się dzieje. Ale jak się okazuje, można położyć się spać z inną wiedzą, a obudzić się w zupełnie innej rzeczywistości - komentuje.

Dr Zieliński w swoich placówkach w województwie lubuskim zalecił rano przede wszystkim normalną i spokojną pracę. - Rano wysłany został SMS do wszystkich poradni. Polecono, by - jeśli ktoś się zgłosi - to rzeczywiście zapisać go, żebyśmy wiedzieli, że jest chętny. A jeśli ma wystawione e-skierowanie, to zapiszemy go na wolne miejsce. A co będziemy robić dalej, ustalimy spokojnie wieczorem - opisuje.

Jak dodaje, na razie najważniejsze jest to, by pomóc pacjentom zapisanym na szczepienia dziś. - Nie ma potrzeby generowania zamieszania, aczkolwiek niestety ministerstwo jedno czy drugie takie zamieszanie nam sprawiają i to utrudnia pracę, bo zamiast przyjmować pacjentów od rana, to odbieram telefony - przyznaje lekarz.

Nasz rozmówca ocenia, że w mniejszych placówkach łatwiej zapanować nad obecną sytuacją.  - Nasi pacjenci wiedzą, że my czuwamy nad ich zapisywaniem i nie ma żadnej nerwowości. Pacjenci nas znają, my znamy ich. Będziemy ich informować na bieżąco. Na razie wciąż szczepimy starsze osoby. Jak to zrobimy, będziemy szczepić młodszych - zapowiada Zieliński.

Awaria systemu. Chaos

Po tym jak min. Michał Dworczyk poinformował o usterce, która miała doprowadzić do rejestrowania młodszych osób nawet na kwietniowe terminy szczepień, w mediach społecznościowych pojawiło się mnóstwo krytycznych komentarzy. Autorzy wpisów krytykowali przede wszystkim chaos organizacyjny i niejasny sposób komunikacji. Osoby, którym udało się zapisać, nie kryją zdenerwowania, bo teraz nie wiedzą, czy - jeżeli zapisali się na szczepienie zaraz po świętach - to ono się odbędzie. A jeśli nie, to kiedy będą mogli przyjąć preparat. 

Dr Tomasz Zieliński przyznaje, że nie dziwi się zdenerwowaniu ludzi. - To nie są osoby, które wychwytujemy na siłę (by się zaszczepiły - red.). Oni naprawdę chcą się zaszczepić. W ich przekonaniu zdobyli ten termin całkiem legalnie - mówi lekarz.

- Powinno się jednak iść w tym kierunku, żeby zaszczepić tych ludzi wcześniej. Nawet jeśli nie w tych terminach, które dostali, to jednak jakoś szybciej. Nie powinno się tak ludzi oszukiwać - uważa nasz rozmówca.

O godzinie 13.30 planowana jest konferencja prasowa premiera Mateusza Morawieckiego i ministra Michała Dworczyka.

DOSTĘP PREMIUM