Dr Fiałek: Do ustalenia kolejności szczepień nie potrzeba informatyka z NASA

Nadal testujemy za mało, a tylko w taki sposób można realnie ocenić przebieg pandemii. A dołujemy w rankingach pod tym względem, czyli nie wiemy, jak u nas hula ten koronawirus - mówił w TOK FM dr Bartosz Fiałek.
Zobacz wideo

Ostatniej doby wykonano rekordową liczbę testów na koronawirusa - 109 430, w tym 24 421 antygenowych. Wykryto największą od początku pandemii liczbę zakażeń - 35 251 - poinformowało w czwartek Ministerstwo Zdrowia.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Bartosza Fiałka, lekarza i specjalistę w dziedzinie reumatologii, zaskoczyły te dane. – Statystyki kazały sądzić, że dzisiaj będzie powyżej 40 tysięcy przypadków. Mamy mniej, a przyrost tydzień do tygodnia to tylko 3 procent. To ogromne spowolnienie – mówił Fiałek. Przypomnijmy, w ubiegłą środę zanotowano 34 151 nowych przypadków zakażeń.

Jednak nie należy sądzić, że pandemia jest w jakikolwiek sposób opanowana. – Jeśli jutro zobaczymy 40-42 tysiące nowych zakażeń, to znaczy, że laboratoria są wydolne, a my jesteśmy w bardzo złej sytuacji epidemicznej. Natomiast, jeśli wynik będzie podobny do dzisiejszego, to znaczy, że wydolność laboratorium się skończyła, a my już nie możemy myśleć, że panujemy nad tą pandemią. Będzie tylko rósł odsetek pozytywnych wyników, a to też oznacza, że mamy bardzo dużą liczbę nierozpoznanych przypadków – przekonywał lekarz.

Jego zdaniem testować trzeba jeszcze więcej. – W USA w dwóch stanach ma wystartować pilotażowy program polegający na tym, że ludziom do domów dowozić się będzie szybkie i wiarygodne testy, po to, żeby testowali się nawet 3 razy w tygodniu. Tylko w taki sposób można realnie ocenić przebieg pandemii. A u nas nadal testuje się mało, dołujemy w rankingach pod tym względem, czyli nie wiemy, jak u nas hula ten koronawirus – opisywał dr Fiałek.

Rząd sobie nie poradził z prostą zmienną

Gość "Wywiadu Politycznego" w TOK FM odnosił się też do zamieszania ze szczepieniami osób 40+. Jego zdaniem sam pomysł szczepienia wszystkich chętnych, jest świetny. – Każdy z krajów, który dużo szczepi, jest już na tym etapie. Pomysł, żeby rozszerzyć szczepienia i dopuścić inny personel medyczny do pracy przy tym jest dobry, jednak to co się dzisiaj stało to smutny prima aprilisowy żart – mówił Fiałek.

Przyznał, że planował pochwalić rząd za reformę programu szczepień, ale czwartkowe zamieszanie zmieniło jego ogląd. – Bo wychodzi pan Dworczyk i mówi, że winą całego zamieszania jest błąd systemu. Przecież za nim stoi człowiek. On tak zaprogramował system, że czterdziestolatek mógł się zapisać na termin przed seniorem. To nie wina systemu, tylko organizatora - podkreślał Fiałek. Jego zdaniem rząd zawiódł na całej linii. - Ustalenie kolejności szczepień na podstawie wieku pacjentów to jest funkcja z jedną zmienną, do której nie potrzeba informatyka z NASA, wystarczy -  z całym szacunkiem – taki z powiatowej szkoły. Rząd tego zrobić nie potrafi. Ta reforma programu wygląda świetnie, ale nie sądzę, że dojdzie do skutku. Zaszczepienie najpierw starszych i chorych, tych najbardziej zarażonych, jest tak proste do realizacji, że aż jestem zdziwiony, że takie coś nam zafundowano – podsumował lekarz.

DOSTĘP PREMIUM