Min. Adam Niedzielski: Nigdy nie wróci normalność znana sprzed czasów pandemii. Nigdy

Część z nas już zawsze będzie używała maseczek i będzie trzymała dystans w obawie przed zakażeniem" - powiedział Adam Niedzielski w wywiadzie dla portalu TVN24. Zdaniem ministra zdrowia "nigdy nie wróci normalność znana sprzed czasów pandemii".
Zobacz wideo

Zdaniem min. Adama Niedzielskiego mimo trwającej akcji szczepień i nabywania przez społeczeństwo coraz większej odporności, nigdy już nie wróci świat znany sprzed pandemii. - Jeśli mnie pytacie, czy wrócimy do czasów sprzed pandemii, to nie. Nie wrócimy. Nigdy. Część z nas już zawsze będzie używała maseczek i będzie trzymała dystans w obawie przed zakażeniem - powiedział w rozmowie z portalem TVN24.

W opinii szefa MZ należy być świadomym, że nie jest to ostatnia pandemia i jak zaznaczył - pora oswajać się z tą myślą. Jak mówił, pokolenie dzisiejszych 50- i 40-latków będzie do końca swoich dni żyło w stanie zagrożenia epidemicznego, ponieważ będzie ich już tylko więcej i będą one coraz bardziej niebezpieczne.

III fala epidemii koronawirusa w Polsce

Zdaniem Niedzielskiego w okolicach świąt wielkanocnych powinien nastąpić szczyt zakażeń. Potem jak wskazał - za 7-10 dni nadejdzie szczyt hospitalizacyjny. - Następnie niestety będziemy mieli do czynienia ze wzrostem zgonów, które będą tego konsekwencją - powiedział i zapewnił, że sprzęt, łóżka oraz respiratory nie są największym problemem w walce z koronawirusem.

Minister przyznał, że boi się świątecznych spotkań Polaków, odwiedzin bliskich, których dawno nie widzieli. Ale mimo tego rząd nie zdecydował się na wprowadzenie ograniczeń w przemieszczaniu się. Choć m.in. główny doradca premiera ds. COVID-19 prof. Andrzej Horban sugerował, że rządzący biorą pod uwagę wprowadzenie nawet godziny policyjnej.

- Uważam, że większy powód (do zrezygnowania z odwiedzin PAP) to jest ponad 600 zgonów dziennie. To te liczby wpływają bardziej na decyzje ludzi niż zakazy i nakazy. Polityka rządu jest dziś taka, że gdy pojawia się przestrzeń do wprowadzania obostrzeń, to my je wprowadzamy, a gdy pojawia się jakakolwiek przestrzeń na luzowanie, na to, żeby dać chociaż odrobinę "normalności", to my będziemy to ryzyko podejmowali. Uważam, że biorąc pod uwagę, jak bardzo te nastroje falują, to my podejmujemy decyzje generalnie wyważone - ocenił.

Jak mówił szef MZ, restrykcje nie działają już tak skutecznie, jak przed rokiem, kiedy społeczeństwo stosowało się do hasła: "zostań w domu". - Jak ja wprowadzę jutro godzinę policyjną, to pojutrze ludzie masowo wyjdą w proteście na ulicę. I liczba zakażeń wzrośnie. (Nastrój społeczny jest dziś taki, że wystarczy pretekst - a takim byłyby ostrzejsze restrykcje - żeby ulice zapełniły się protestującymi. Wtedy tracimy kontrolę nad tym, kto i kiedy się zaraża - podkreślił.

Chaos z uwolnieniem rejestracji dla młodszych

W rozmowie z portalem TVN24 min. Niedzielski odniósł się też do zamieszania związanego z rejestracją na szczepienia osób w wieku 40-59. Jak tłumaczył tego dnia, gdy zapadła taka decyzja, był na Śląsku. - Wydarzył się błąd komunikacyjny. Uważam, że powinniśmy dobrze zakomunikować uruchomienie zapisów na szczepienie osób 40+, które w styczniu zadeklarowały taką chęć, nim z tymi zapisami ruszyliśmy. Na to nałożyły się problemy, o których mówił sam minister Dworczyk - wyjaśnił.

Minister zdrowia wyraził również nadzieję, że dzięki przyspieszeniu akcji szczepień, przed wakacjami w Polsce uda się osiągnąć "coś w rodzaju odporności populacyjnej".

DOSTĘP PREMIUM