Świat powinien szykować się na kolejne pandemie? Niekoniecznie. "Nie możemy popadać w taki pęd"

Pandemia koronawirusa nie jest ostatnią, z którą będzie zmagał się świat. Niektórzy eksperci twierdzą, że przed nami o wiele gorsze zarazy. Jednak naukowcy z Collegium Medicum UJ ostrzegali przed zgubnymi skutkami takiego myślenia. - Pandemia wyjaskrawiła nam problemy, nieprzygotowania w pewnych wymiarach, ale nie powinniśmy popadać w widzenie tunelowe - apelował dr Michał Zabdyr.
Zobacz wideo

Kiedyś dżuma, odra, tyfus czy cholera, w międzywojniu grypa hiszpanka, później HIV, już w XXI wieku świńska grypa, SARS czy Ebola, a dzisiaj SARS-CoV-2. Niektórzy naukowcy już prognozują kolejne światowe pandemie. I to znacznie poważniejsze. Jednak dr Magdalena Kozela i dr Michał Zabdyr-Jamróz z Instytutu Zdrowia Publicznego na Wydziale Nauk o Zdrowiu Collegium Medicum UJ apelowali w TOK FM, aby przygotowania do kolejnych pandemii nie przysłaniały innych problemów. Dr Kozela zaznaczyła na początku, że nie ma wiarygodnych źródeł, które pozwalałyby stwierdzić, że akurat teraz świat jest na takim etapie, że pandemie podobne do obecnej będą się powtarzać. - Nie mam pewności co do tego, że powinniśmy natychmiast podjąć przygotowania do walki z pandemiami, które są tuż za naszymi plecami - stwierdziła.

- Zdecydowanie nie możemy popadać w taki pęd, który pojawia się bardzo często zaraz po różnych dramatycznych wydarzeniach, że teraz wszystkie nasze siły sprofilujemy na przygotowanie się do dokładnie tej samej wojny - mówił dr Zabdyr-Jamróz. - Jeśli szykujemy nasze systemy zdrowia publicznego na zagrożenia dla zdrowia publicznego, to powinniśmy z całą pewnością pamiętać o pewnego rodzaju zrównoważeniu - zaznaczał.  

Dr Zabdyr-Jamróz zauważał, że zagrożeniem są wciąż choroby cywilizacyjne, jak nowotwory, ale też wypadki komunikacyjne. - Pandemia wyjaskrawiła nam problemy, nieprzygotowania w pewnych wymiarach, ale nie powinniśmy popadać w widzenie tunelowe - ostrzegał ekspert. Jak jednak podkreślał, nie można przeinwestować jednych systemów kosztem drugich, bo to odbije się niekorzystnie na sytuacji pacjentów. 

- Jedną z ważnych spraw, z punktu widzenia zdrowia publicznego, co jest często podkreślane, to jest indywidualna odpowiedzialność za zdrowie - mówiła dr Kozela. Jak stwierdziła, to właśnie jest "kluczowa koncepcja". - Oczywiste jest, że musimy się odpowiedzialnie zachowywać, by troszczyć się o swoje zdrowie. Ale problem jest taki, że przez ostatnie dekady (...) za bardzo naciskamy na tą indywidualną odpowiedzialność do poziomu obsesji na punkcie winy jednostek - dodawał dr Zabdyr-Jamróz.

Jak zauważał ekspert, w pandemii koronawirusa ciągle obwinia się ludzi o łamanie obostrzeń, mówi o ich braku rozsądku. - Jak popatrzymy na dane i badania naukowe (...) nasze indywidualne zachowania nie są tylko determinowane naszą racjonalną wolą (...) - mówił. - Zdrowie publiczne naciska na to, i wszelkie badania epidemiologiczne na to wskazują, że jesteśmy zanurzeni w szerszym kontekście, kontekście systemowym, uwarunkowań tego, co jest nam dostępne - dodawał. 

- Uczenie ludzi zdrowego trybu życia to nie jest tylko dawanie ludziom informacji, co jest zdrowe, ale to jest czynienie wyborów zdrowszych wyborami łatwiejszymi - zaznaczał dr Zabdyr-Jamróz. - Niebagatelną rolę odgrywa (...) dostrzeganie znaczenia roli działań wspólnych, instytucjonalnych, zmian systemowych, regulacyjnych - wymieniał. Jako przykład podawał wyniki badań, które wskakują, że większość ognisk zakażeń to zakłady pracy, a niektórzy pracodawcy naciskali na pracowników, żeby nie zgłaszali się na testy, a inspekcja pracy nie była na tyle wydolna, aby wyłapać nieprawidłowości. 

Na koniec dr Kozela zauważała, że drugą istotną konsekwencja pandemii koronawirusa będzie, owszem, epidemia, tyle że chorób niezakaźnych. - Po pierwsze chorób psychicznych i tych, których czynnikami ryzyka są zarówno zaburzenia psychiczne, jak i zmiana stylu życia, czyli nowotwory, choroby układu krążenia - podsumowywała ekspertka. 

DOSTĘP PREMIUM