Po śmierci Krzysztofa Krawczyka są głosy przeciw szczepieniom. Lekarka wyjaśnia kluczową kwestię

Szczepienia mogą mieć skutki uboczne, tak samo jak syrop na kaszel czy tabletki na gardło. I choć w gabinetach nierzadko zdarzają się pacjenci, którzy mają przed szczepionką obawy, to niewielu z nich wie, jak powstaje lista skutków ubocznych. - Większość dolegliwości, która wymieniona jest w ulotce leku czy szczepienia, nie ma ze szczepieniem żadnego związku przyczynowego. Ma jedynie związek czasowy - wyjaśnia dr Ilona Małecka.
Zobacz wideo

Antyszczepionkowcy co i rusz ujawniają rzekomo nikomu nieznane wcześniej dane, które ich zdaniem potwierdzają, jak śmiercionośne są szczepionki. Nawet w śmierci Krzysztofa Krawczyka dopatrywali się związku ze szczepieniem. Dlaczego? Artysta zmarł, chorując na COVID-19. Gdy zachorował, poinformował, że szczepił się preparatem Pfizera. Wywołało to falę komentarzy. 

Jednak nie trzeba być antyszczepionkowcem, aby przed szczepieniem przeciwko COVID-19 mieć obawy. Szczególnie po burzy wokół preparatu firmy AstraZeneca. Pacjenci z takimi obawami pojawiają się również w gabinecie doktor Ilony Małeckiej. - Zdecydowana większość pacjentów to pacjenci, którzy się po prostu boją. To nie są absolutnie przeciwnicy szczepień - zaznacza lekarka w rozmowie z TOK FM. 

- Odwołuję się wtedy do danych naukowych, do rzetelnych danych, które zbierane są zarówno w procesie prowadzenia badań klinicznych, czyli w okresie zanim szczepionka będzie dopuszczona do obrotu, jak i do danych efektywności rzeczywistej, czyli faktycznie pokazujące korzyści wynikające ze szczepienia w populacji szczepionej - wyjaśnia. Jak dodaje, takie dane są dostępne chociażby z Izraela czy Stanów Zjednoczonych, częściowo również z Wielkiej Brytanii, i jasno potwierdzają bardzo wysoką skuteczność szczepień w profilaktyce. Szczególnie jeżeli chodzi o przeciwdziałanie ciężkim przebiegom COVID-19. 

Lekarka apeluje przy tym, aby nie zapominać o całościowej sytuacji, nie skupiać się na potencjalnych działaniach niepożądanych, ale rozważyć bilans zysków i strat. - Być może zostanę po szczepieniu w domu dwa dni, być może będę się gorzej czuć, może będę gorączkować nawet do czterdziestu stopni - zauważa. - Ale dzień w dzień od ponad tygodnia umiera nam w przebiegu tej choroby 500-600 osób, brakuje łóżek respiratorowych, miejsc w szpitalach - podkreśla. 

Skutek uboczny, ale związany tylko czasowo

Poza tym dr Małecka wyjaśnia kluczową kwestię, jeżeli chodzi o skutki uboczne leków czy szczepionek. 

- Cały rozdział w ulotce pod tytułem działania niepożądane albo skutki uboczne każdego produktu, który przechodził badania kliniczne, powstaje w bardzo prosty sposób. Zgłasza się wszystkie zdarzenia medyczne, które u pacjenta wystąpiły w określonym czasie po przyjęciu leku czy szczepienia. Bez względu na to czy badacz albo lekarz zgłaszający uznaje, że miały one związek ze szczepieniem czy nie - tłumaczy. 

- Dlatego warto pacjentowi powiedzieć, że większość rzeczy, która wymieniona jest w ulotce leku czy szczepienia, nie miała z tym szczepieniem żadnego związku przyczynowego. Czyli tego, który tak naprawdę nas interesuje. Miała jedynie związek czasowy - podkreśla dr Małecka. - Przy niektórych lekach są raportowane zgony, co absolutnie nie oznacza, że powodem tego zgonu była tabletka aspiryny czy czegokolwiek innego - dodaje. 

Jednak doktor Tomasz Sobierajski, który od ponad dekady badana nastawienie Polaków do szczepień, mówi, że w niektórych przypadkach można tylko rozłożyć ręce. Opowiada, że czasami przychodzą do niego lekarze, którzy nie wiedzą już, co odpowiadać antyszczepionkowcom. Wtedy od doktora Sobierajskiego słyszą zwykle, żeby nie robić nic. - Ci ludzie nie przychodzą po to, żeby usłyszeć racje drugiej strony. Przychodzą najczęściej, żeby coś wygłosić, o czymś opowiedzieć, przekazać jakąś tajemną prawdę, którą mają - stwierdza. - Oni nie chcą być przekonani, dlatego jakakolwiek merytoryczna rozmowa nie ma najmniejszego sensu - podsumowuje. 

DOSTĘP PREMIUM