Święta wypaczyły dane dot. pandemii. "Nie zdziwiłbym się, jeśli wkrótce zobaczymy dzienną liczbę zgonów na poziomie 1200"

W czwartek resort zdrowia poinformował, że 954 osoby zmarły z powodu COVID-19. To najwyższy jednorazowy przyrost od początku pandemii. Resort przypomina, że do tych danych wliczono zgony ze świąt. Dlatego dr Paweł Grzesiowski w rozmowie z tokfm.pl przestrzega, żeby nie robić z tych liczb sensacji.
Zobacz wideo

W czwartek 8 kwietnia padł w Polsce rekord zgonów jeśli chodzi o pandemię koronawirusa. Resort zdrowia podał, że 954 osób zmarło w związku z COVID-19. Jak wyjaśniał rzecznik resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz, na tak wysoką liczbę złożyły się zgony także ze świąt Wielkanocnych. - Na te 954 dzisiejsze ogłoszone zgony mamy w granicach 100 zgonów z Wielkiego Piątku, mamy w granicach 130 zgonów z Wielkiej Soboty i 130 zgonów z Wielkiej Niedzieli. Jest to więc duża liczba 954, ale ona też w pełni nie obrazuje tej ostatniej doby czy właściwie ostatnich dwóch dni, bo najczęściej to bieżące raportowanie dotyczy 24 do 48 godzin i to jest ten standard - tłumaczył.

W rozmowie z tokfm.pl dr Paweł Grzesiowski, pediatra, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej do spraw COVID-19 przestrzega, żeby nie epatować tymi danymi. - Święta przeszkodziły nam w monitorowaniu stanu epidemii. Robienie z nich sensacji jest nieuzasadnione. Aczkolwiek to nie jest tak, że wirus w Wielkanoc przestał zarażać. Nadal, jeśli odejmiemy dane świąteczne, to mamy około 600 zgonów, to podobna liczba do wczorajszej, czyli nadal bardzo wysoka. Wirus cały czas jest na tym samym, wysokim poziomie - wyjaśnia ekspert.

Zdaniem Grzesiowskiego trzeba się liczyć z tym, że dobowe przyrosty zgonów w najbliższym czasie mogą oscylować wokół liczby 1000. - Nie zdziwiłbym się, jeśli do 15 kwietnia zobaczymy jeszcze dzienną liczbę zgonów na poziomie 1200. To wynika z tego, ile osób przyjmuje się do szpitali. Jeśli na hospitalizację dziennie trafia około 1000 osób, a śmiertelność szpitalna to kilkanaście procent, to możemy się do tego zbliżyć. Jednak pamiętajmy, że w tych danych są dopisywane zgony z dni świątecznych, bo te rejestrują Urzędy Stanu Cywilnego, które w wolne dni nie zawsze dyżurują, a taki proces przetwarzania danych trwa - mówi dr Grzesiowski.

Z kolei święta powinny znaleźć swoje odzwierciedlenie w danych dopiero za kilka tygodni. - W nowych zachorowaniach pewnie za dwa tygodnie a w zgonach to za miesiąc. A wynika to z przebiegu COVID-19. Wiele osób trafia do szpitala z dusznościami i dopiero tam ich stan się pogarsza. Pacjent rzadko umiera na drugi dzień po zachorowaniu, jeśli już to 2-3 tygodnie później - wyjaśnia lekarz.

Ekspert tłumaczy, że w naszym systemie liczba zgonów z powodu COVID-19 jest niedoszacowana. - Zwróćmy uwag, że w całym ubiegłym roku mielimy około 75 tysięcy nadmiarowych zgonów, z czego tylko 28 tysięcy z powodu potwierdzonego testami COVID-19. Reszta też była zapewne związana z tą chorobą. Tylko w Polsce przyjęto taki system, że nawet jeśli pacjent umiera, z obrazem klinicznym covidowego zapalenia puc, a nie miał pozytywnego wyniku testu, to nigdy nie zostanie wpisany na list zgonów w związku z koronawirusem. To jest problem. Bo jeśli pacjent trafia do szpitala późno, to nie ma już szans na dodatni test, bo takie wychodzą w pierwszych 10 dniach od zakażenia - wyjaśnia dr Grzesiowski i dodaje, że to nawet nie jest kwestia złej woli opracowujących system, ale nieświadomości i przyjętej strategii. - Tych nadmiarowych zgonów nie da się nie zauważyć, natomiast będą spekulacje, co do ich przyczyn - wskazuje ekspert. 

Dr Grzesiowski ubolewa też nad tym, że w kwestii zgonów dane resortu zdrowia nie są precyzyjne. - Brakuje między innymi informacji, ile osób z COVID-19 zmarło w domu, a ile w szpitalu, czy ile zmarło do dwóch miesięcy po wyzdrowieniu. Dlatego trudno nawet policzyć umieralność w placówkach medycznych, a to pomogłoby nam w walce z pandemią. Nie wiemy, czy mamy wyniki leczenia pacjentów takie jak w Niemczech, czy w Wielkiej Brytanii, bo takie dane w resortowym systemie się nie pojawiają - podsumowuje ekspert.

DOSTĘP PREMIUM