Polacy tyją w pandemii. "Zamknęliśmy się w domu i nie potrafimy gotować. Zamawiamy jedzenie, głównie pizzę"

Z danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego wynika, że prawie 30 procent Polaków przytyło w czasie epidemii. Przyczyny nadprogramowych kilogramów są różne. - Młodzi ludzie wcześniej mieli stołówki i tam jedli obiadki. Natomiast teraz zamknęliśmy się w domu i po prostu nie potrafimy gotować - mówiła w TOK FM dr Hanna Stolińska, dietetyczka kliniczna, autorka książek o zdrowym odżywianiu.
Zobacz wideo

Dane instytutu pokazują, że podczas epidemii częściej tyli mężczyźni mieszkający w miastach niż na wsi (30 proc. w porównaniu z 25 proc.), a w przypadku kobiet było odwrotnie (31 proc. na wsi i 28 proc. w miastach).

Jak mówiła w programie "TOK 360" dietetyczka dr Hanna Stolińska, przyczyn wzrostu masy ciała jest bardzo dużo. - W tym pierwszym lockdownie ludzie pomyśleli, że to wszystko jest "na chwilę". Dlatego pozwalali sobie na większe szaleństwa, zamawianie jedzenia czy częstsze picie alkoholu - powiedziała. Sprzyjała temu, jak dodała, głośna akcja, by wspierać zamknięte restauracje i zamawiać jedzenie do domów. 

- Młodzi ludzie, szczególnie ci pracujący w korporacjach, zawsze mieli stołówki i tam jedli obiadki. Może one nie do końca zawsze były zdrowe, ale i tak to były raczej "domowe" obiady. Natomiast teraz zamknęliśmy się w domu i po prostu nie potrafimy gotować - powiedziała ekspertka. Podkreśliła, że wiele osób nie chce poświęcać czasu na gotowanie, bo skupia się na pracy zdalnej czy zajmowaniu dziećmi, które też nie chodzą do szkoły. - Najłatwiej jest po prostu zamówić jedzenie. A co zamawiamy? Najczęściej fast foody. Badania pokazują, że jest to głównie pizza - podała Stolińska.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Jak pozbyć się nadprogramowych kilogramów?

Epidemiczna sytuacja w kraju stale jest trudna. Siłownie czy kluby fitness są zamknięte od miesięcy. Co w takim razie należy robić, aby pozbyć się zbędnych kilogramów? Dietetyczka podkreślała, że stale możemy (i powinniśmy) ćwiczyć w domu, chodzić na spacery czy biegać. - To nie jest zakazane. Myślę, że ważna jest mobilizacja. Trzeba pamiętać, że nie wiadomo, ile to jeszcze wszystko potrwa i nie powinniśmy sobie odpuszczać i czekać, bo czas leci i te kilogramy nam faktycznie wpadają - apelowała.

Ruch jest ważny, a w czasie pandemii - co też pokazały badania Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - wiele osób z niego rezygnowało. Z raportu badaczy wynika, że 34 proc. Polaków zmniejszyło swoją aktywność fizyczną i częściej robili to mężczyźni niż kobiety (39 proc. panów i 30 proc. pań.) Najczęściej ograniczali ruch mężczyźni w wieku 45-64 lata i kobiety w wieku 20-44 lata. 

Dr Stolińska apelowała też o to, by planować zakupy, częściej samemu przygotowywać potrawy i szukać "zdrowych alternatyw", w tym częściej jeść owoce i warzywa. 

- Do tego, by zrzucić zbędne kilogramy potrzebne są głównie chęci. Bo my wiemy, co mamy robić: zdrowiej jeść i więcej się ruszać, nie ma drogi na skróty - podsumowała.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM