Dlaczego nie szczepi się osób z niepełnosprawnościami? Krzysztof od pandemii nie chodzi na rehabilitację

Osoby z niepełnosprawnościami od tygodni walczą o zaszczepienie w grupie priorytetowej. Minister Michał Dworczyk na poniedziałkowej konferencji prasowej stwierdził, że jeśli wpłynie wniosek w tej sprawie, to zajmie się nim Rada Medyczna. Problem w tym, że jak mówią niepełnosprawni i ich rodziny, takich wniosków było już wiele.
Zobacz wideo

Odpowiedzialny za rządowy program szczepień Michał Dworczyk o tym, że czeka na pismo ws. szczepień osób z niepełnosprawnościami, mówił na konferencji prasowej w miniony poniedziałek (12 kwietnia).

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

- Nie jest prawdą, że taki wniosek nie wpłynął. Wpłynął i to nie jeden - tak ministrowi odpowiada wiceprzewodnicząca Polskiego Forum Osób z Niepełnosprawnościami Katarzyna Roszewska.

I wskazuje na pismo z marca, które organizacja dostała w odpowiedzi na swój wniosek. "Doceniając wagę zgłoszonych propozycji, nie jest możliwe umieszczenie w grupach priorytetowych przedstawicieli wszystkich środowisk, które występują w tej sprawie do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów czy Ministerstwa Zdrowia" - czytamy w piśmie. Dalej wskazano również, że "decyzje odnoszące się do poszczególnych etapów szczepień oraz zakwalifikowanych do nich grup zostały wypracowane w wyniku szerokich konsultacji". Pismo zostało wysłane z Kancelarii Premiera, w nagłówku widnieje nazwisko Michała Dworczyka. Pod pismem podpisał się natomiast jego zastępca, Rafał Siemianowski.

- Kto z kim to konsultował? Z nami nikt nie rozmawiał - mówią nam przedstawiciele środowiska osób z niepełnosprawnościami oraz ich rodzin.

Niepełnosprawnych "traktuje się, jak nikomu niepotrzebne wyrzutki społeczne"

Pani Krystyna to mama 46-letniego niewidomego Dominika, który od wielu miesięcy czas spędza głównie w domu. Nie widzi, trudno mu więc na zewnątrz trudno mu zachować dystans, czy dezynfekować ręce w miejscach publicznych.

Do niedawna miał część zajęć w Warsztatach Terapii Zajęciowej. Mama każdego dnia bała się, by nie złapał koronawirusa, by nie trafił do szpitala, pod respirator. - Gdyby Dominik był zaszczepiony, czułabym się pewniej - dodaje.

Kobieta boi się też o siebie, ma już swoje lata. Przyznaje, że sama jest już zaszczepiona, ale... - Boję się, że syn może przynieść koronawirusa. A wiadomo też, że osoby po szczepieniach chorują. Nie wyobrażam sobie, by Dominik miał zostać sam - mówi nasza rozmówczyni. Ze łzami w oczach opowiada o tym, że wszystko w domu już uporządkowała, przygotowała rozpiskę. Na wypadek śmierci. - Koronawirus to bardzo podstępna choroba, wiem, że atakuje znienacka i często błyskawicznie się rozwija. Nie wiem, co będzie - tłumaczy.

- Niepełnosprawnych traktuje się jak niechciane dzieci. Jednocześnie tak dużo mówi się o ochronie życia od poczęcia. A tutaj są niepełnosprawni i co? Traktuje się ich jak nikomu niepotrzebne wyrzutki społeczne - dodaje pani Krystyna. 

Rutyną jest leżenie na kanapie. Nie ma mowy o wyjściu z domu

Pani Ewa jest mamą niskofunkcjonującego dorosłego syna w spektrum autyzmu. Od początku pandemii patrzy, jak jej dziecko cierpi.

Przed pandemią Wojtek przez kilka lat był uczestnikiem zajęć w Środowiskowym Domu Samopomocy. Codzienność była rutyną: wstawanie, mycie się, śniadanie, wyjazd, pobyt w ośrodku, zajęcia, rehabilitacja, powrót do domu. To ważne w przypadku osób z autyzmem. Teraz rutyną jest leżenie na kanapie i niechęć niemal do wszystkiego. Nie ma mowy o wyjściu z domu, na spacer.

Wróciły takie zachowania jak autoagresja. - Czekam na to, by takie osoby, jak mój syn zostały zaszczepione, bo wiem, że wtedy szybciej wróciłyby na zajęcia. To jest dla mnie kuriozalne i niewytłumaczalne, dlaczego od tylu tygodni nikt nie chce wziąć pod uwagę głosu naszego środowiska. Nasze dzieci cofają się w rozwoju. Nie chcą nic zrobić, niektóre przestały mówić. To są niewyobrażalne rodzinne dramaty, na które musimy patrzeć - mówi nasza rozmówczyni.

"Niewytłumaczalne ignorowanie"

Monika Zima-Parjaszewska, prezeska Polskiego Stowarzyszenia Na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną, potwierdza, że listów i petycji do rządzących w sprawie szczepień było co najmniej kilka. - Nie rozumiem tego uporu, że się nie da. To jest właśnie test, w którym ja, jako reprezentantka organizacji działającej na rzecz osób z niepełnosprawnościami, mówię: "Sprawdzam". Sprawdzam, jak wygląda oferta wsparcia w czasie pandemii. Chodzi przecież tylko o szczepienia dla tych osób - mówi.

Jak dodaje, dla niej jest to niezrozumiałe lekceważenie środowiska. - Przy tym konkretnym rządzie, przy tej zbieżności związanej, chociażby z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego (dot. przepisów antyaborcyjnych - red.), przy deklarowaniu inwestycji w program "Za życiem"... Moim zdaniem to jest ignorowanie osób z niepełnosprawnościami. Niewytłumaczalne ignorowanie - ocenia Monika Zima-Parjaszewska.

"To są koszmary, które śnią mi się po nocach"

Krzysztof ma 40 lat i niepełnosprawność intelektualną w stopniu umiarkowanym. Jak mówi jego mama, kompletnie nie rozumie, czym jest pandemia, dlaczego nosimy maski, nie trzyma dystansu, nie dezynfekuje rąk. Wcześniej chodził na warsztaty, do rehabilitanta. Teraz - praktycznie nic się nie dzieje.

Ma jakieś zajęcia online, ale one trwają dosłownie chwilę, bo Krzysztof dłużej przed komputerem nie wysiedzi. - Codziennie jest taka nasza poranna sprzeczka, bo on ubiera się i chce wychodzić. Pokazuje mi, że chce iść na zajęcia. Zakłada buty, kurtkę, czapkę. Tak kilka razy. Gdyby był zaszczepiony i mógł wrócić do swoich kolegów, byłby po prostu szczęśliwy. A tak? To jest niewyobrażalne - mówi jego mama.

Nasza rozmówczyni stara się syna nigdzie nie puszczać, bo jak ognia boi się koronawirusa. - Nie ma mowy, by musiał zostać sam w szpitalu. On od urodzenia nigdy nie był sam. Nie wiem, jakby się to skończyło: agresją, autoagresją, a może usypianiem go na szpitalnym łóżku? To są koszmary, które śnią mi się po nocach - przyznaje kobieta.

Może to czas na zmianę stanowiska?

Krzysztof Kurowski, przewodniczący Polskiego Forum Osób z Niepełnosprawnościami też nie rozumie, dlaczego rząd tak uparcie jest na "nie". - Wypowiedź ministra Michał Dworczyka z poniedziałku mnie zaskoczyła. Rozumiem, że wcześniej brakowało szczepionek, ale teraz słyszymy w mediach, że sytuacja się zmieniła, że są nowe dostawy. Może to dobry moment, by Kancelaria Premiera zrewidowała swoje stanowisko w sprawie szczepień dla naszego środowiska - mówi.

Bożena Okuń z Fundacji "Toto Animo" tłumaczy z kolei, jak niezwykle ważne jest zaszczepienie osób w spektrum autyzmu. - Konieczność pozostania w domu zaburza ich poczucie bezpieczeństwa, nie rozumieją zakazów wychodzenia, nie rozumieją kwarantanny. Nie mogą udać się do swoich placówek, gdzie mieli zajęcia, a to zaburza im ustalony rytm dnia. Nie mają aktywności fizycznej, co w przypadku osób z nadruchliwością, z hiperaktywnością jest źródłem niewyobrażalnego cierpienia - podkreśla.

"Są bardziej narażone na zakażenie"

Agnieszka Niedźwiedzka z punktu konsultacyjnego "Pomoc dla rodziców" nie ma wątpliwości, że dorosłe osoby w niepełnosprawnością powinny być zaszczepione w pierwszej kolejności. - Dlatego, że te osoby są dużo bardziej narażone na zakażenie niż osoby zdrowe, bez niepełnosprawności, które mogą stosować w codziennym życiu te trzy zasady od roku nam powtarzane: dystans, dezynfekcja, maseczki - tłumaczy.

Jak wskazuje w rozmowie z nami, osoba niewidoma nie jest w stanie na bieżąco dezynfekować rąk, bo nie widzi, gdzie w danym obiekcie jest płyn do dezynfekcji; osoba niedosłysząca czytająca z ruchu warg - często prosi swoich rozmówców o ściągnięcie maski, narażając się w ten sposób na zakażenie; osoby z niepełnosprawnością intelektualną nie akceptują konieczności zakrywania ust i nosa.

- Mogłabym długo wymieniać różne ograniczenia i przyczyny tego, że osoby z niepełnosprawnościami nie mogą się chronić tak, jak osoby zdrowe - dodaje Agnieszka Niedźwiedzka.

Zwraca uwagę na coś jeszcze. Chodzi o trudności w przypadku ewentualnego zakażenia koronawirusem osób z niepełnosprawnościami. - Trudno jest na przykład wykonać wymaz z nosa osobie z niepełnosprawnością intelektualną. Trudno współpracować z osobą, która nie powie, gdzie ją boli, co ją boli - może być więc problem z założeniem jej wenflonu, podaniem leku, z komunikowaniem z lekarzem. A to przecież nie jest wina tych osób - mówi.

"Nie szkoda tych pieniędzy"

Jolanta Kramarz, prezeska Fundacji Vis Maior przyznaje, że część osób z niepełnosprawnością została zaszczepiona. Są to osoby, które pracują w ochronie zdrowia, są nauczycielami czy wykładowcami akademickimi. - Ale nam chodzi o zaszczepienie wszystkich tych osób, których przywilej zaszczepienia się w priorytetowej grupie do tej pory nie objął. I które nie mają wyznaczonej daty szczepienia - tłumaczy.

Podkreśla, że wypowiedź ministra Dworczyka o tym, że nikt nie wnioskował o szczepienia dla osób z niepełnosprawnościami, była zaskoczeniem. - Być może chodzi o jakiś brak przepływu informacji, bo pod tym pismem z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, które otrzymaliśmy w odpowiedzi na nasz wniosek, podpisał się kto inny, a nie minister Dworczyk - mówi Kramarz.

Monika Zima-Parjaszewska zwraca uwagę na coś jeszcze: państwo wydało ogromne pieniądze na to, by m.in. osoby z niepełnosprawnością intelektualną mogły się rozwinąć, "pójść do przodu". - I teraz to wszystko zostaje zaprzepaszczone, u wielu osób jest regres. Naprawdę nie szkoda tego wysiłku? Nie szkoda tych pieniędzy? - pyta nasza rozmówczyni.

DOSTĘP PREMIUM