Zakrzepica po szczepionce przeciw COVID-19? "Większe ryzyko jest choćby w czasie lotu na wakacje do Tajlandii"

Jak ktoś leci do Tajlandii, to spędzenie tylu godzin w samolocie w klasie ekonomicznym wiąże się również ze stukrotnie wyższym ryzykiem zakrzepicy, a przecież ludzie latali tam i jakby proponowano bezpłatną wycieczkę, to podejrzewam, że kolejka byłaby jeszcze większa kolejka niż do szczepień - przekonywał w TOK FM dr Ernest Kuchar.
Zobacz wideo

O problemy ze szczepionką Johnson&Johnson dr Ernesta Kuchara, specjalista chorób zakaźnych, kierownik kliniki pediatrii WUM, konsultant Lux Med pytał Adam Ozga. We wtorek agencje zaleciły wstrzymanie podawania szczepionki Johnson&Johnson w USA. - Ogromnego kryzysu nie widzę, częstość występowania zmian zakrzepowo-zatorowych okazała się być bardzo rzadka, nie częściej niż 1 na 100 tys. - mówił lekarz. - Żeby odnieść to do czegoś łatwiejszego do wyobrażenia, powiem, że ryzyko zmian zakrzepowo-zatorowych o doustnych środkach antykoncepcyjnych jest stukrotnie wyższa i nie stanowi to bariery dla osób, które ją stosują - dodał. 

Takiej okazji, by zacząć słuchać, jeszcze nie było! Wszystkie podcasty TOK FM za 1 zł

Podał też przykład wielogodzinnych lotów samolotem. - Jak ktoś leci do Tajlandii, to spędzenie tylu godzin w samolocie w klasie ekonomicznym wiąże się również ze stukrotnie wyższym ryzykiem zakrzepicy, a przecież ludzie latali tam i jakby proponowano bezpłatną wycieczkę, to podejrzewam, że kolejka byłaby jeszcze większa kolejka niż do szczepień - przekonywał dr Kuchar na antenie TOK FM. 

Podkreślał też, że ryzyko szczepienia trzeba odnieść do ryzyka COVID-19, "a w covidzie każdy ma nadkrzepliwość, każdy". - Typowymi zmianami są palce covidowe, to jest nic innego niż zatory w palcach. A ile jest takich zatorów w mózgu? Tego nie wiadomo - stwierdził. Podkreślił też, że najbezpieczniej szczepić się tą szczepionką, która jest najwcześniej dostępna.

W środę do Polski ma przyjść dostawa szczepionki

We wtorek amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) oraz Centra Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) zaleciły wstrzymanie szczepień z użyciem produktu tej firmy z uwagi na wystąpienie sześciu przypadków rzadkich zakrzepów krwi wśród 6,8 mln zaszczepionych osób.

Koncern farmaceutyczny Johnson & Johnson poinformował niedługo potem, że zdecydował się opóźnić wprowadzenie na unijny rynek swojej szczepionki przeciwko COVID-19. Jako powód podał amerykańskie zalecenie wstrzymania szczepień z użyciem jego preparatu.

J&J już w poniedziałek rozpoczął dostawy swojej szczepionki do krajów Unii Europejskiej. Poinformowała o tym komisarz UE ds. zdrowia Stella Kyriakides. Pierwsi pacjenci mieli być zaszczepieni preparatem tej firmy jeszcze w tym tygodniu.

Wcześniej podobne, choć również bardzo rzadkie przypadki zakrzepów zostały zaobserwowane przy innych szczepionkach tego samego typu, tj. AstraZeneki oraz Sputnika V.

Są to tzw. szczepionki wektorowe, używające sztucznie tworzonych cząstek niegroźnych wirusów (adenowirusów), zawierających białko szczytowe SARS-CoV-2. Zdecydowana większość przypadków zakrzepów wystąpiła u kobiet poniżej 50 roku życia.

W najbliższą środę do Polski miała trafić pierwsza dostawa szczepionek Johnson&Johnson - blisko 120 tys. dawek. Prezes Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych Michał Kuczmierowski zapewnił, że ta dostawa przyjdzie. - Planowana dostawa szczepionek Johnson & Johnson dotrze w środę do Polski nad ranem. Będzie to, zgodnie z deklaracją producenta, około 120 tys. dawek - podkreślił Kuczmierowski.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) poinformowała we wtorek agencję Reutera, że zajmie stanowisko ws. szczepionki firmy Johnson & Johnson przeciw Covid-19, gdy otrzyma informacje o wynikach analiz Europejskiej Agencji Leków (EMA) i amerykańskiej Agencji Żywności i Leków (FDA) dotyczących tego preparatu.

DOSTĘP PREMIUM