"Jest absolutnie za wcześnie na jakiekolwiek luzowanie obostrzeń. Zrobiliśmy to dwa razy i dwa razy się zawiedliśmy"

- Osoby, które naciskają na "luzowanie" obostrzeń, cierpią z powodu COVID-19 najmniej. Natomiast skala dramatów, jakie my widzimy w szpitalach, jest nie do opisania. Przez 30 lat pracy nie wydałam tylu kart zgonów, co przez ostatni rok - mówiła w TOK FM prof. Anna Piekarska, kierowniczka Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi oraz członkini Rady Medycznej przy premierze.
Zobacz wideo

Mamy nowy harmonogram szczepień, zgodnie z którym do 9 maja wszystkim dorosłym i chętnym na szczepienie wystawione ma być e-skierowanie umożliwiające zapisanie się. Jak mówiła w TOK FM prof. Anna Piekarska, przyspieszenie to było spodziewane, ponieważ od dawna mówiono, że największe dostawy szczepionek czekają nas właśnie w II kwartale. 

Problemem jednak - co podkreślała ekspertka - jest to, że nie wszyscy chcą się szczepić. - Jeśli chodzi o 60-latków, mamy informacje, że zgłosiło się mniej chętnych mniej niż powinno. To jest bardzo zła wiadomość - powiedziała.

- Chcę, żeby ten przekaz wybrzmiał: jestem absolutnie pewna, że każdy kto się nie zaszczepił, przechoruje zakażenie, chyba że już je przechorował. Nie ma takiej możliwości, żebyśmy tego nie doświadczyli - oznajmiła rozmówczyni Adama Ozgi. Przyznała, że często w szpitalach spotyka chorych, którzy nie chcieli się szczepić przeciwko koronawirusowi, nawet wśród 80-latków. Kiedy pyta ich, dlaczego nie przyjęli preparatu, odpowiadają, że "planowali to zrobić na przykład w maju". - To jest niezwykle niebezpieczna postawa. Epidemia jest teraz i nie czekajmy, aż nas zje - przestrzegała ekspertka.

Co ze szczepieniami dzieci i młodzieży?

Prowadzący audycję red. Ozga pytał m.in. o szczepienia młodszych osób. Na razie w Polsce i innych krajach Europy szczepić mogą się tylko pełnoletni, ale Pfizer już jakiś czas temu informował, że ich preparat jest skuteczny i bezpieczny także dla grupy w wieku 12-16 lat. 

Prof. Piekarska wskazała, że badania dotyczące szczepień wśród młodzieży i dzieci trwają, i miały ruszać także w Polsce. Podkreślała, że prawdopodobnie każdy producent szczepionek będzie dążył do tego, by ich produkt był skuteczny dla całej populacji. Lekarka wskazywała, że szczepienia młodszych grup na pewno pomogłoby w szybszym osiągnięciu odporności populacyjnej na COVID-19, a samym dzieciom umożliwiły chodzenie do szkoły. 

- Zaszczepienie dzieci i nauczycieli sprawiłoby, że szkoły byłyby już poza rejonem rażenia epidemii i mogłyby pracować normalnie - powiedziała. 

"Za wcześnie na luzowanie obostrzeń"

Na koniec redaktor Ozga pytał o epidemiczne obostrzenia. Już dziś (środa) mamy poznać decyzję rządu w sprawie restrykcji na kolejne kilkanaście dni (obecne obowiązują do 25 kwietnia). 

Prof. Piekarska była w tej kwestii jednoznaczna. - Jeśli chodzi o mnie, to uważam, że jest absolutnie za wcześnie na jakiekolwiek "luzowanie". Myśmy to już zrobili dwukrotnie i dwukrotnie się dramatycznie zawiedliśmy - stwierdziła. 

Lekarka przypomniała, że poprzednie łagodzenie restrykcji kończyło się wzrostem liczby zakażeń i zgonów oraz trudną sytuacją w szpitalach. 

Zwróciła uwagę, że w pierwszej fali epidemii łóżek "covidowych" przygotowano około 10 tysięcy, natomiast w trzeciej fali liczba zajętych miejsc dobiła do 30 tysięcy. - Funkcjonujemy tylko dlatego, że większość oddziałów internistycznych jest przekształcona w oddziały "covidowe" oraz są szpitale tymczasowe, ale to jest sytuacja absolutnie dramatyczna - mówiła. - Myśmy się do tego przyzwyczaili i przestajemy to widzieć, jak obraz na ścianie, który w naszym domu wisi od 10 lat - dodała.

Wedle jej opinii, dopóki liczba hospitalizacji "nie spadnie do 10 tysięcy, to w ogóle nie powinniśmy w sprawie obostrzeń niczego ruszać".

- Ale na opinię moją czy Rady Medycznej, która pewnie będzie rekomendowała regionalizację obostrzeń, nakładają się jeszcze względy polityczne, ekonomiczne i różne inne. Rada Medyczna jest ciałem doradczym, a nie decyzyjnym. Decyzje podejmuje pan premier z panem ministrem - nadmieniła Piekarska. I apelowała, by "nie ulegać naciskom oraz krzykom nakłaniającym do odmrażania".

- Problem polega na tym, że osoby, które tak naciskają na to "luzowanie", cierpią z powodu COVID-19 najmniej. Natomiast skala dramatów, jakie my widzimy w szpitalach, jest nie do opisania. Ja przez 30 lat pracy nie wydałam tylu kart zgonów, co przez ostatni rok - przyznała.

Zwróciła też uwagę na "nieprawdopodobne wyczerpanie personelu medycznego" i brak możliwości skutecznego leczenia pacjentów cierpiących na inne schorzenia niż koronawirus. - Także nie spieszmy się z tym wycofywaniem ograniczeń, bo czeka nas klęska - podsumowała. 

DOSTĘP PREMIUM