Po COVID-19 przyjdzie pandemia odry? "Łatwo wpaść w pułapkę złudzenia bezpieczeństwa"

Powrót do normalności po opanowaniu koronawirusa może skutkować lokalnymi epidemiami odry - ostrzegają eksperci z zakresu epidemiologii i szczepień. Wszystko dlatego, że stopień wyszczepienia dzieci przeciwko odrze jest rekordowo niski.
Zobacz wideo

Ostatnie dane dotyczące zachorowań na odrę w Polsce pochodzą z 2019 roku - odnotowano wtedy blisko 1500 przypadków w całym kraju. Może w czasie epidemii koronawirusa i zakażeń nim liczonych nawet w dziesiątkach tysięcy nie robi to wrażenia, ale warto podkreślić, że we wspomnianym roku 2019-tym zachorowań na odrę było czterokrotnie więcej, niż rok wcześniej - przy wciąż topniejącej wyszczepialności na wywołującego ją wirusa. Ostatnie dane mówią o poziomie poniżej 93 procent, choć dla zapewnienia odporności populacyjnej współczynnik ten powinien wynosić co najmniej 95 procent.

Dane dotyczące liczby zaszczepionych dzieci w zeszłym roku są właśnie opracowywane przez sanepid. Jednak już wiadomo, że liczba uchyleń od obowiązkowego szczepienia przeciwko odrze od stycznia do października ubiegłego roku jest o 13 procent wyższa, niż w roku wcześniejszym. - To źle rokuje, zwłaszcza, że po roku epidemii koronawirusa łatwo wpaść w pułapkę złudzenia bezpieczeństwa. Bo zachorowalność na choroby zakaźne zauważalnie spadła - mówi w rozmowie z reporterem TOK FM Tomaszem Fenske Ilona Małecka z Polskiego Towarzystwa Wakcynologii.

Ekspertka podkreśla jednak, że to iż nie chorujemy, wynika z naszych zachowań, a nie z tego, że choroby zniknęły. - Nagle okazało się, że te dzieci, które bez przerwy chorowały, nagle przestały zapadać na różne dolegliwości, bo zostały odizolowane od rówieśników. Wirusy grypy, odry czy krztuśca nagle nie wyginęły, one nadal są i żyją obok nas - tłumaczyła Małecka. 

Dlatego zdjęcie wszystkich obostrzeń po opanowaniu epidemii COVID-19 może przynieść zaskakujący efekt w postaci gwałtownej fali innych chorób. Także dlatego, że organizmy ludzi siedzących w domach, izolujących się od innych czy nie chodzących do pracy i szkół mogą być osłabione. - W momencie, kiedy zaczniemy zachowywać się inaczej, normalnie, osoby wrażliwe na choroby mogą stać się początkiem wzrostu zachorowań, a może i nawet lokalnych epidemii - ostrzega ekspertka. 

Lekarze apelują, by nie lekceważyć kalendarza szczepień i nie opóźniać podawania dawek preparatu przeciwko odrze dzieciom, bo tylko druga dawka - podana najczęściej w wieku 6 lat - zapewnia odporność na chorobę.

Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM