Czy uda nam się osiągnąć tzw. odporność zbiorową? Ekspert mówi o "długim ogonie"

Unia postawiła krajom za cele wyszczepienie 70 procent dorosłych. W Polsce te cele są skromniejsze. Mówi się o 50 procentach do końca drugiego kwartału. Ta ostrożność rządu jest uzasadniona - mówił w TOK FM Piotr Żakowiecki z Polityki Insight.
Zobacz wideo

W okresie wakacyjnym mieszkańcy Polski powinni osiągnąć populacyjną odporność na COVID-19 - ocenił w tym tygodniu rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz. Według niego szczepienia trzeba będzie powtarzać ze względu na mutacje wirusa. W podobnym tonie wypowiadał się też niedawno premier Mateusz Morawiecki, który stwierdził, że  "Polska może osiągnąć odporność zbiorową do końca II kwartału".

Jak wyjaśniał w TOK FM Piotr Żakowiecki, starszy analityk ds. zdrowotnych w Polityce Insight, pojęcie "odporności zbiorowej" jest dość umowne. – Unia postawiła krajom za cel wyszczepienie 70 procent dorosłych. W Polsce te cele są skromniejsze. Mówi się o 50 procentach do końca drugiego kwartału. Ta ostrożność rządu jest uzasadniona – wskazywał Żakowiecki.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Jako dowód przytaczał najnowsze badanie CBOS dotyczące chęci szczepień, które przeprowadzono w połowie kwietnia. – Grono entuzjastów i sceptyków zaczyna się wyrównywać. 44 procent respondentów chce się zaszczepić, a 30 procent mówi temu kategoryczne "nie". Ta liczba od początku roku w zasadzie się nie zmienia, więc jest pewien rdzeń tych osób, które za nic w świecie szczepić się nie chcą. Natomiast grono osób, które chce się szczepić się zmniejsza się, bo rośnie wyszczepienie – tłumaczył Żakowiecki.

Ekspert wyliczał, że jeśli przyjmiemy, że w Polsce mieszka 31 mln dorosłych osób, to te 44 procent to około 14 mln osób. – 70 procent dorosłych to około 27 mln osób. Jeśli założymy, że 1/3 mieszkańców Polski jest już zaszczepiona, albo przeszła COVID to mamy około 12 mln osób z odpornością. Jak dodamy do tego 14 mln chętnych do szczepienia to zmierzamy do tych 70 procent – mówił gość TOK FM.

Pytanie, co z resztą społeczeństwa. – Dojdziemy do czegoś, co można nazwać długim ogonem. Entuzjaści się zaszczepią i nadal będziemy mieli poważny problem z dotarciem do tych niechętnych szczepionce. Badacze CBOS pytali teraz o to, czy wybór szczepionki ma wpływ na podjęcie decyzji o przyjęciu wakcyny. Dla dużej większości sceptyków to i tak nie ma znaczenia. Co więcej, osoby które chcą się szczepić, zwracają uwagę na rodzaj szczepionki. 70 procent chciałoby przyjąć preparat Pfizera, 28 proc. Moderny, 16 proc. Johnson&Johnson i tylko 5 proc. AstraZeneką. Widać pewną dyskryminację szczepionek wektorowych, choć one są bardzo ważnym ogniwem walki z pandemią – wskazywał Żakowiecki.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM