Dr Grzesiowski: Szkoda, że regionalizacja obostrzeń jest robiona tak poźno i mało dokładnie

- Regionalizacja jest absolutnie potrzebna. Szkoda, że [jest robiona] tak późno i tak mało dokładnie - stwierdził w TOK FM dr Paweł Grzesiowski. Podkreślał, że obostrzenia powinny być kierowane do powiatów (lub ewentualnie grupy powiatów), a nie całych województw.
Zobacz wideo

Od dziś w 11 województwach wróciła nauka w trybie hybrydowym dla najmłodszych uczniów oraz otwarte zostały salony fryzjerskie i kosmetyczne.  W pięciu regionach (województwach: dolnośląskim, łódzkim, opolskim, śląskim i wielkopolskim) rygory sanitarne zostają utrzymane bez zmian. 

- Regionalizacja jest absolutnie potrzebna. Szkoda, że [jest robiona] tak późno i tak mało dokładnie - stwierdził w TOK FM dr Paweł Grzesiowski. Podkreślał, że obostrzenia powinny być kierowane do powiatów (lub ewentualnie grupy powiatów), a nie całych województw. 

- Województwa, które mają przedłużony lockdown, nie mają przecież jednolitej zachorowalności. Są powiaty o lepszej i gorszej sytuacji. Tak samo w województwach, gdzie nie ma lockdownu. Są miejsca, które nie powinny mieć jeszcze luzowanych zasad, chociażby powiaty wielkomiejskie, gdzie natężenie zachorowań jest wysokie - wyjaśniał ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej do spraw COVID-19.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Jak otwierać szkoły?

Dr Grzesiowski, pytany o sposób otwierania szkół, ponownie zalecił w pierwszej kolejności analizę sytuacji w poszczególnych powiatach. - Zacząłbym od liczby nowych zachorowań, zgonów, hospitalizacji i liczby wolnych miejsc w szpitalach. Na podstawie tych wskaźników decydowałbym o uruchamianiu edukacji - powiedział rozmówca Dominiki Wielowieyskiej.

Jak dodał, należy zwracać też uwagę na liczbę zaszczepionych pracowników szkół (nie tylko nauczycieli). - Uważam, że pomysł edukacji hybrydowej, czyli tydzień nauki jedna klasa i potem zmiana, by rozgęścić grupy dzieci przebywające w budynku, to jest dobry pomysł. A poza tym im cieplej, tym więcej lekcji powinno być prowadzonych przy otwartych oknach czy na świeżym powietrzu, by unikać najbardziej ryzykownej sytuacji, czyli zamkniętej sali i dużej grupy dzieci - radził ekspert.

Niebawem rząd ma przedstawić plan luzowania obostrzeń na cały maj. Zdaniem gościa Poranka Radia TOK FM każda dziedzina, która nie wiąże się z przebywaniem dużej grupy w zamkniętej przestrzeni przez dłuższy czas może być stopniowo "odmrażana". - To wszelkie usługi, gdzie mamy indywidualnego klienta, wszelkie aktywności na świeżym powietrzu - podawał.

- Natomiast najtrudniejsze są te obszary, gdzie wiele osób będzie z różnych środowisk i różnych miejsc przebywało w zamkniętych pomieszczeniach, na przykład wesela czy imprezy masowe. To jest wciąż niebezpieczne. Nie mamy jednolitego poziomu zachorowań we wszystkich miejscach Polski, co powoduje, że zjazd ludzi z całego kraju mógłby spowodować wzrost zakażeń - przestrzegał.

Dlaczego szczepimy tak wolno?

Dominika Wielowieyska pytała swojego gościa także o tempo szczepień. Jak wskazała, Polska na tym tle nie wypada najlepiej w krajach UE, bo zajmuje 22. miejsce (na 27).

Grzesiowski ocenił, że system szczepień w Polsce "po prostu źle funkcjonuje". - Szczepimy wolniej niż inni, bo mamy centralną dystrybucję: jeden magazyn, dwie hurtownie, które rozwożą szczepionki. Mamy ogromne rozdrobnienie punktów szczepień, a nie ma tego strumienia szczepień masowych, który dopiero teraz zaczyna się otwierać - ocenił.

Zwrócił też uwagę na fakt, że rząd nie nawiązał skutecznej współpracy z samorządami, które mogłyby uruchomić duże punkty szczepień na swoich obszarach. - Cały ten system, moim zdaniem, został zorganizowany w sposób niepraktyczny, trochę na zasadzie ręcznego sterowania każdą dawką - podsumował. 

Wybory w Rzeszowie będą przełożone?

Na koniec Wielowieyska pytała o wybory prezydenckie w Rzeszowie. Główny Inspektor Sanitarny wydał rekomendację, by z 9 maja przełożyć je na czerwiec.

Dr Grzesiowski nie krył, iż jest taką rekomendacją zdziwiony. 

- Z punktu widzenia epidemiologicznego to dość zaskakująca decyzja, bo Podkarpacie ma jeden z najniższych wskaźników aktywności pandemicznej - wyjaśnił. - Ale może jest coś, o czymś nie wiemy. Ja nie umiem powiedzieć na przykład, jakie jest tam obłożenie szpitali. (...) Jeśli jednak nie podano żadnych wskaźników, które są motywacją do tej decyzji, to można się zastanawiać, czy są to na pewno względy tylko epidemiczne - dopowiedział gość Poranka Radia TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM