Niedzielski "negatywnie" ocenia dra Bodnara od amantadyny. A konsekwencje? "Zastanawiamy się"

Minister zdrowia Adam Niedzielski przyznawał w TOK FM, że w czasie pandemii mamy wysyp cudownych środków, które mają pomagać w walce z COVID-19. - Może te leki nie szkodzą, ale też nie pomagają, a przede wszystkim wprowadzają pacjentów w stan pozornego poczucia bezpieczeństwa. Czują oni, że mają środek zaradczy i nie muszą pilnować stanu zdrowia. To szalenie ryzykowne - przestrzegał szef resortu zdrowia.
Zobacz wideo

Od ponad roku twierdził, że ma cudowny lek i pomógł tysiącom osób w walce z COVID-19. Okazuje się, że większość jego pacjentów nie miała wykonanych nawet testów na obecność wirusa. Reporter TOK FM Michał Janczura odsłonił kulisy działania doktora Włodzimierza Bodnara z Przemyśla, który na masową skale przepisuje pacjentom amantadynę. Spośród 1500 osób, którym przepisał ten lek, tylko 600 miało potwierdzone zakażenie. Lekarz utrzymywał, że jego terapia nie jest dla pacjentów niebezpieczna. W rozmowie z autorem reportażu o dr Bodnarze minister zdrowia Adam Niedzielski przyznał, że resort "analizuje" ten materiał. – Tutaj nie mam wątpliwości, że stosowanie tych leków w takiej skali u osób bez dodatniego testu w kierunku COVID-19, było nadmiarowe. Oceniam to negatywnie. Zastanawiamy się, jakie konkretne kroki podjąć – powiedział minister i dodał, że "możliwe" jest, że coś w tym temacie zostanie zrobione.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Niedzielski przyznał, że w ciągu pandemii następuje cały wysyp "cudownych środków, które w przekonaniu stosujących je ludzi, będą uzdrawiały i dawały rewelacyjne efekty" w leczeniu COVID-19. – Stosowanie różnych terapii bez wcześniejszego sprawdzenia ich w formie badań klinicznych jest niebezpieczne. Pozycja państwa i ministra jest taka, że nie można przesądzać przed tymi badania ani na plus, ani na minus. Zbieramy, monitorujemy i analizuje wszystkie doniesienia oraz sygnały. Kiedy widzimy zasadności i potencjał, to zlecamy szczegółowe badania. Do tej pory w przypadku różnych cudownych medykamentów nie potwierdziło się, że są skuteczne w przeciwdziałaniu COVID-19 – przekonywał minister zdrowia.

Janczura dopytywał, czy władza w jakiś sposób może walczyć z lekarzami, którzy stosują takie niesprawdzone terapie. – Nie twórzmy obrazu, że państwo ma łapać w kajdanki i zakuwać każdego, kto w przekonaniu racjonalnych wyborów, takich nie dokonuje. Tutaj też pewną obroną powinien być rozsądek ludzi. To różnicuje różne kraje, choćby w przekroju Europy. Nie dolegliwe instrumenty prawne, ale pewien poziom edukacji i świadomości ludzi. Oni są odporni na szarlatanerię. Chodzi o edukację zdrowotną i logiczne podejście – przyznał Niedzielski.

Minister zdrowia apelował, aby wystrzegać się takich terapii. – Bo może te leki nie szkodzą, ale też nie pomagają, a przede wszystkim wprowadzają pacjentów w stan pozornego poczucia bezpieczeństwa. Czują, że mają środek zaradczy i nie muszą pilnować swojego stanu zdrowia. To szalenie ryzykowne. Mówię tu o wszystkich domorosłych środkach leczenia, od koncentratorów tlenu po osławioną amantadynę. W naszym kraju najczęstszą przyczyną zgonu przez COVID-19 jest to, że pacjent za późno trafia do szpitala i jedyną terapię jest leczenie pod respiratorem – podsumował Adam Niedzielski.

Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM