Kolejne przypadki indyjskiej mutacji wirusa w Polsce. Niedzielski: Dwa ogniska i kilkunastu zakażonych

- Niestety okazało się, że w przypadku dwóch osób z rodziny dyplomaty ewakuowanego z Indii potwierdzono mutację indyjską wirusa - powiedział we wtorek Adam Niedzielski. Jak dodał, nie jest są to jedyne przypadki. W sumie zakażonych jest kilkanaście osób.
Zobacz wideo

O tym, że dyplomata był zarażony mutacją indyjską informowaliśmy w weekend. We wtorek na konferencji prasowej minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował, że mutację indyjską wykryto także u dwóch członków jego rodziny, także ewakuowanych kilka dni temu z Indii. - Niestety nie jest to jedyny przypadek. Mamy kolejne dwa ogniska [mutacji indyjskiej]. Jedno w okolicach Warszawy, a drugie w Katowicach - poinformował szef MZ.

Niedzielski podał, że przebadanych zostało kilkanaście próbek i w przypadku 14 potwierdzono mutację indyjską. - Możemy być więc pewni, że mamy już 16 przypadków tej odmiany wirusa w Polsce - powiedział.

Koronawirus u sióstr zakonnych

Pełniący obowiązki szefa GIS Krzysztof Saczka poinformował z kolei, że ogniska indyjskiej mutacji wirusa dotyczą domów zakonnych. Już pod koniec kwietnia podawaliśmy, że sanepid bada, czy posługujące w Katowicach siostry zakonne - Misjonarki Miłości Matki Teresy z Kalkuty - mogą być zakażone indyjskim wariantem. - Potwierdziliśmy, że część sióstr z tego zgromadzenia brało udział w rekolekcjach w Zambrowie pod Warszawą i tam była jedna siostra z Indii - mówił we wtorek Saczka. - Po powzięciu tej informacji podjęliśmy decyzję o zbadaniu ogniska w Katowicach i w Zambrowie - dodał.

- W wyniku badań okazało się, że w ognisku w Katowicach stwierdzono 27 osób zakażonych i 9 z wynikami ujemnymi, które maja kwarantannę. Wśród tych 27 zakażonych są 4 przypadki mutacji indyjskiej - powiedział Saczka. Jeśli chodzi o podwarszawski Zambrów, zakażone są 24 osoby, z czego 8 to mutacja indyjska.

Pełniący obowiązki szefa GIS zapewnił, że inspekcja sanitarna "na bieżąco monitoruje sytuację". Podkreślał też, że "społecznie możemy czuć się bezpieczni", bo wskazane ogniska indyjskiej mutacji zostały w pełni objęte nadzorem sanepidu. 

Kwarantanna dla przyjeżdżających z Indii i nie tylko

Postanowiono, że przybywający do Polski z RPA, Indii i Brazylii trafią na automatyczną kwarantannę (bez braku możliwości zwolnienia testem wykonanym po przyjeździe). Niedzielski poinformował, że w przypadku jednej z osób, która przyjechała z Indii i - zgodnie z procedurą - miała wykonany test w ciągu 48 godzin - wynik był negatywny. 

- Każda osoba, u której będzie potwierdzona mutacja indyjska, południowoafrykańska lub brazylijska, będzie miała dłuższą kwarantannę i będzie mogła być zwolniona tylko po wykonaniu testu - poinformował szef MZ.

Z-ca dyrektora NIZP-PZH prof. Rafał Gierczyński na konferencji prasowej podkreślił, że Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego - PZH monitoruje sytuację międzynarodową i krajową pod kątem nowych wariantów wirusa. Jak mówił, wariant indyjski jest obecnie określany przez organizacje międzynarodowe jako "wariant podlegający obserwacji".

Zastępca dyrektora NIZP-PZH wskazywał, że największe doświadczenie w zakresie liczby zakażonych tym wariantem ma Wielka Brytania, która utrzymuje duże kontakty komunikacyjne z Indiami.

Dlatego - jak zaznaczył - obserwacje służby zdrowia w Wielkiej Brytanii mogą stanowić dla nas kierunek postępowania. - Obecnie narodowa służba zdrowia w Wielkiej Brytanii twierdzi, że nie ma dowodów naukowych na to, aby uznać, że warianty indyjskie (...) mogą powodować cięższe zachorowania niż wariant brytyjski. Nie ma też danych, które mogłyby wskazywać, że obecnie podawane w Europie szczepionki są mniej skuteczne wobec tych wariantów - powiedział prof. Gierczyński.

DOSTĘP PREMIUM