Ekspert: Odporność populacyjna w Polsce wciąż za mała, by pokonać wirusa, ale może uda się zmniejszyć IV falę

Odporność populacyjna na poziomie 50 procent może ograniczyć rozwój epidemii, ale to o wiele za mało, by powstrzymać rozprzestrzenianie się koronawirusa - tak wypowiedź ministra zdrowia o uzyskaniu 50-procentowej odporności populacyjnej w Polsce komentują eksperci.
Zobacz wideo

Minister Adam Niedzielski powiedział, że jeśli chodzi o odporność populacyjną na koronawirusa, w Polsce jest ona mniej więcej 50-procentowa. Przewidywał też, że w perspektywie dwóch miesięcy powinna dojść do poziomu 60-70 proc. Poda warunkiem, że tempo szczepień będzie się utrzymywało na takim poziomie jak obecnie, gdy "dochodzimy do 2 mln szczepień tygodniowo".

Na odporność populacyjną składają się zarówno te osoby, które przeszły już infekcję COVID-19 i wykształciły odporność, jak i te, które nabyły ją za sprawą szczepień. 

Zdaniem ekspertów odporność populacyjna na poziomie 50 procent może ograniczyć rozwój epidemii, ale to o wiele za mało, by powstrzymać rozprzestrzenianie się koronawirusa na dobre.

- Współczynnik odporności populacyjnej koniecznej do zahamowania epidemii jest wyższy o kilkanaście punktów procentowych niż szacowano jeszcze kilka miesięcy temu. Powodem jest mutacja wirusa do wariantu brytyjskiego, bardziej zjadliwego, niż ten odpowiedzialny za pierwszą falę epidemii - mówi ekspert od modelowania jej przebiegu dr Franciszek Rakowski. - Wyliczamy, że ten punkt odporności stadnej dla nowego, czyli brytyjskiego wariantu wirusa wynosi około 82 procent - dodaje. 

Do podobnych wniosków doszli między innymi niemieccy naukowcy. Nadzieję daje fakt, że osiągnięta już odporność na poziomie około 50 procent zmniejszy ryzyko wystąpienia kolejnej, wysokiej fali zachorowań. - Ten potencjał IV fali jest dosyć mocno ograniczony - przyznaje dr Rakowski. 

Zagrożenie stanowią jednak ewentualne nowe warianty wirusa, które zaczną się rozprzestrzeniać. W czwartek minister Niedzielski podał, że w Polsce wykryto trzy przypadki brazylijskiego wariantu koronawirusa (na Śląsku). Wcześniej z kolei informował o kilkunastu przypadkach mutacji indyjskiej, którą potwierdzono w Katowicach oraz w i pod Warszawą.  

DOSTĘP PREMIUM