Z drugą dawką szczepionki lepiej się nie spieszyć? "Im dłuższy odstęp, tym większa skuteczność"

Rząd skraca okres między podaniem pierwszej i drugiej dawki szczepionki przeciw COVID-19, choć, jak zauważył prof. Robert Flisiak w TOK FM, szybsze podanie drugiej dawki niekoniecznie musi być korzystniejsze. Jak tłumaczył, późniejszy termin daje większą pewność skuteczności szczepienia. - Jest taki trend, że im dłuższy odstęp między dawkami, tym skuteczność jest większa - mówił.
Zobacz wideo

Szef KPRM Michał Dworczyk potwierdził doniesienia, że rząd skraca czas między podaniem pierwszej i drugiej dawki szczepionki przeciwko COVID-19. W przypadku preparatów Moderny i Pfizera okres ten został skrócony z 42 do 35 dni, a w przypadku szczepionki AstraZeneca z 82 do 35. Zmiany wejdą w życie 17 maja. Prof. Robert Flisiak, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych oraz członek Rady Medycznej przy premierze, zdradził na antenie TOK FM, że ustalone 35 dni to nie był pomysł Rady. 

- Pomysł Rady był taki, żeby skrócić wszystkie opcje szczepionek (okres między pierwszą a drugą dawką wszystkich szczepionek -red.), skrócić okres oczekiwania, ale w każdej stosownie do charakterystyki produktu leczniczego, czyli w zasadzie powrócić do tego, co mieliśmy na początku - mówił profesor. Przypominał też, że terminy drugich dawek zostały wydłużone w marcu. - Cel był podstawowy: dostarczyć jak najwięcej możliwości zaszczepienia się przynajmniej jedną dawką w sytuacji, gdy były ograniczenia w dostępie do szczepionki - zaznaczał. 

Minister Dworczyk informował też, że skrócenie terminów będzie dotyczyć tych osób, które na szczepienie będą zapisywać się po 17 maja. Dlaczego tak? - Tego nie rozumiem. To jest pytanie nie do nas, my zajmujemy się stroną merytoryczną, a tutaj mowa jest o logistyce - odparł gość TOK FM. Przyznał też, że może dojść do sytuacji, w której osoby zapisane na szczepienie preparatem AstraZeneca w przyszłym tygodniu będą masowo odwoływać wizyty, aby zmienić termin i szybciej otrzymać drugą dawkę. - Ale trzeba zdać sobie sprawę, co daje nam wydłużenie odstępu między szczepionkami. Daje nam większą pewność skuteczności szczepienia po uzyskaniu dwóch dawek - zauważał. 

Prowadzący audycję Adam Ozga dopytywał również o szczepienia nastolatków między 16. a 18. rokiem życia. Według ostatnich doniesień szczepienia w tej grupie wiekowej mogłyby się zacząć już w czerwcu. Prof. Flisiak przyznawał, że dopuszczenie szczepionek do użycia wśród nastoletnich pacjentów to już tylko formalność. - Jeżeli Europejska Agencja ds. Leków dopuszcza dawkowanie, a w ChPL-u (charakterystyce produktu leczniczego - przyp. red.) znajduje się stosowny zapis, to powinno być dopuszczone automatycznie. Pamiętajmy, że dla każdej szczepionki jest ten zapis inny - mówił na koniec. 

DOSTĘP PREMIUM