Tylko jedna na 25 pielęgniarek ma mniej niż 30 lat. "Skala niedoborów kadrowych jest ogromna"

Pielęgniarki i położne protestują. Domagają się lepszych warunków pracy i płacy. Narzekają też, że stają się coraz starsze, a następców nie widać. - W perspektywie 2030 roku pielęgniarka w Polsce będzie miała średnio 60 lat, czyli będzie w wieku emerytalnym. Już teraz w tym systemie mamy 79 tysięcy takich osób - mówiła w TOK FM Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.
Zobacz wideo

W środę w Warszawie odbył się protest pielęgniarek. Po godz. 13 pielęgniarki i pielęgniarze przeszli Alejami Ujazdowskimi na plac Na Rozdrożu. Tam przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Krystyna Ptok "zmieniła" nazwę placu na plac "Na Rozdrożu Zawodowym Pielęgniarek i Położnych". Odchodzące od niego ulice nazwano: "Aleją Emigracji Zarobkowej", "Aleją Renty i Emerytury" oraz "Aleją Odejścia z Zawodu". Nazwy nawiązywały do problemów podnoszonych przez pielęgniarki na proteście. Domagały się one poprawy warunków pracy i godnej płacy. Zwracały też uwagę na brak zastępowalności pokoleniowej pielęgniarek i położnych.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Na antenie TOK FM Ptok wskazywała, że średnio na każdym oddziale brakuje czterech pielęgniarek, a to przekłada się na śmiertelność pacjentów. – Im mniej pielęgniarek, tym ten wskaźnik jest większy. Bo pracujemy w większym pośpiechu, jesteśmy narażone na błędy. W Polsce na 1000 osób przypada statystycznie 5,7 pielęgniarki. Średnia dla Europy to 8,7. To tak, jakby w systemie brakowało połowy ludzi – ubolewała Ptok.

Podkreślała, że sytuacja w tym zawodzie jest zatrważająca i być może trzeba będzie zaapelować do całego społeczeństwa, aby przyłączyło się do protestu. – Skala niedoborów kadrowych jest ogromna. W całej Polsce jest 250 tysięcy pielęgniarek i położnych. Osób młodych, w grupie wiekowej 20-29 lat, jest zaledwie 10 tysięcy. W perspektywie 2030 roku pielęgniarka w Polsce będzie miała średnio 60 lat, czyli będzie w wieku emerytalnym. Już teraz w tym systemie mamy 79 tysięcy takich osób – wyliczała Ptok.

Przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych mówiła także, że jej koleżanki mają zbyt wiele empatii, aby po prostu odejść od łóżek pacjentów i takim sposobem coś załatwić z rządzącymi. – Jednak jesteśmy już na kolanach. Swoją 11-godziną przerwę w pracy pielęgniarka spędza zazwyczaj w innym zakładzie pracy, albo traci ją na przejazd między przychodniami – dodawała.

Ptok apelowała też do rządzących, aby jak najszybciej usiedli do rozmów z pielęgniarkami i w końcu na poważnie potraktowali to środowisko.

DOSTĘP PREMIUM