Ozdrowieńcy nie powinni się szczepić zbyt szybko? "To ryzykowne z powodów zdrowotnych"

- Nie zgadzam się z decyzją rządu w sprawie szczepień dla ozdrowieńców. Obawiam się, że jest to decyzja podyktowana chęcią przyspieszenia szczepień, czyli znowu zutylizowania odpowiedniej liczby dawek szczepionki - mówił na antenie TOK FM dr Paweł Grzesiowski.
Zobacz wideo

Od wczoraj (17 maja) osoby, które przechorowały koronawirusa, na szczepienie nie muszą już czekać trzy miesiące. Pierwszą dawkę szczepionki będą mogły przyjąć już po 30 dniach.

Zmianę krytykował w Mikrofonie TOK FM dr Paweł Grzesiowski. - Nie zgadzam się z decyzją rządu i nie widziałem opinii Rady Medycznej w tej sprawie. Obawiam się, ze jest to podyktowane chęcią przyspieszenia szczepień, czyli znowu zutylizowania odpowiedniej liczby dawek szczepionki, a nie jest to do końca zgodne z immunologią - argumentował immunolog, prezes Fundacji Instytut Profilaktyki Zakażeń i ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej do spraw COVID-19.

Zdaniem dra Grzesiowskiego ze względów medycznych lepiej poczekać ze szczepieniem ozdrowieńców. - Do tej pory uważało się, że powinno się odczekać trzy miesiące, gdyż po tym czasie wiele osób ma zaburzenia układu krzepnięcia, dlatego moim zdaniem wcześniejsze szczepienie jest ryzykowne powodów czysto zdrowotnych. Po drugie osoba, która jest ozdrowieńcem, ma zasób odporności, więc po co te osoby dodatkowo stymulować - dodał.

Gość TOK FM podkreślił, że "sześć miesięcy wydaje się optymalne". A najlepiej po trzech miesiącach od choroby zbadać poziom przeciwciał i wtedy podjąć decyzję o szczepieniu. - Mamy badania z Wielkiej Brytanii, które mówią, że ozdrowieniec zaszczepiony po sześciu miesiącach od zachorowania odpowiada 10-krotnie wyższym poziomem przeciwciał niż miał pierwotnie wytworzone - mówił jeszcze lekarz. 

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Dr Grzesiowski tłumaczył też, żeby nie spieszyć się z drugą dawką szczepionki, bo wydłużony okres między dawkami sprzyja większej odporności. Podkreślał też, że w przyszłości będzie można doszczepiać się preparatami inne technologii niż pierwotnie się przyjęło.  Czyli osoba szczepiona wakcyną AstryZeneki będzie mogła przyjąć w przyszłości preparat Moderny i odwrotnie. Gdyż efekt działania wszystkich preparatów jest taki sam - na końcu powstają przeciwciała przeciwko białku S. 

DOSTĘP PREMIUM