"Jesienią będzie czwarta fala, obiecuję: będą zakażenia". Lekarz apeluje, żeby Polacy nie zostali "stadem krówek"

- Szczepienia leżą w interesie całego społeczeństwa. Każdy z nas miał wśród bliskich osobę chorą na COVID-19. To powinno nam uświadomić, przed czym szczepienie chroni - mówił w programie prof. Ernest Kuchar, specjalista chorób zakaźnych, kierownik kliniki pediatrii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, ekspert LuxMed.
Zobacz wideo

Pełnomocnik rządu ds. szczepień nie wyklucza, że szczepionkę przeciw COVID-19 przyjmie w Polsce tylko połowa uprawionych. Michał Dworczyk napisał o tym na Twitterze, odpowiadając na post internautki. Zdaniem prof. Ernesta Kuchara pesymizm ministra nie jest do końca uzasadniony.

- Mam nadzieję, że zdrowy rozsądek przeważy. Ze swojej perspektywy nie widzę braku chętnych do szczepień. Ale też moje jednostkowe doświadczenie w Warszawie nie musi odpowiadać sytuacji ogólnopolskiej. Jednakże to może oznaczać, że praca edukacyjna z ostatnich miesięcy zawiodła - ocenił prof. Ernest Kuchar w rozmowie z Filipem Kekuszem.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Ekspert przyznał, że najbardziej obawia się o osoby z najwyższej grupy ryzyka, czyli seniorów i pacjentów z chorobami przewlekłymi. - Ten sposób rejestracji - przez telefon i internet - dla wielu osób jest barierą nie do pokonania. Bo nie korzystają z komputerów albo słabo słyszą i nie dogadają się przez telefon. To jest pole do poprawy dla systemu, bo te osoby mogły się nie zaszczepić nie ze swojej winy - uważa specjalista chorób zakaźnych, kierownik kliniki pediatrii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, ekspert LuxMed.

Im młodsi Polacy... tym strach mniejszy?

Min. Dworczyk od pewnego czasu powtarza, że z każdą kolejną - młodszą - grupą, która może się szczepić, chętnych jest coraz mniej. Mała jest grupa 20-30 latków chętnych do zaszczepienia się. Także niewielu nastolatków, jak mówił minister, w wieku 16-17 zarejestrowało się do tej pory.

Czy nie jest to pokłosie tego, że praktycznie od początku pandemii słuchać było, że najbardziej narażeni są starsi? Prof. Kuchar apelował do młodszych Polaków, żeby przestali traktować koronawirusa jako coś niegroźnego. Ocenił też, że trzeba im uświadamiać, że ich zaszczepienie się "leży w interesie całego społeczeństwa".

- Młodsi też mają rodziców, dziadków, wujów, którzy są w grupie ryzyka. Do tego pamiętajmy, po szczepieniu miano przeciwciał w organizmie jest pięć razy większe niż u ozdrowieńców. Co więcej, szczepienie nie zaszkodzi tym, którzy już przechorowali koronawirusa. Zawsze ludzie chcą mieć nowszy, lepszy samochód. A nie traktują w takim sam sposób swojej odporności - zauważył gość TOK FM. I przypomniał, że bycie zaszczepionym zwalania z kwarantanny po przylocie z zagranicy.

"Nie zachowujmy się jak stado krówek"

Lekarz podkreślił, by nie rezygnować ze szczepienia z powodu małej liczby zakażeń, którą obserwujemy od kilku tygodni. Przypomniał, że podobnie było rok temu.

- Zagrożenie się nie skończyło - ostrzegał. - Przyjdzie październik, listopad i infekcji dróg oddechowych będzie więcej. Te liczby dla koronawirusa też wzrosną. Będziemy mieć jesienią czwartą falę. Ja państwu obiecuję, że będą zakażenia. Trzeba się przygotować i ochronić siebie - przekonywał prof. Kuchar.

Specjalista chorób zakaźnych zaapelował też, by nie działać reaktywnie: nie czekać ze szczepieniami do kolejnej fali zakażeń. - Taka sytuacja byłaby smutna, źle świadczyłaby o młodych ludziach. Nie zachowujmy się jak stado krówek, które dopiero zaganiane prądem, potrafią przejść do jakiegoś miejsca. Mam nadzieję, że młodzi ludzie wezmą sobie to wszystko do serca - podsumował prof. Ernest Kuchar w rozmowie z Filipem Kekuszem.

DOSTĘP PREMIUM