60-milionowy kraj nie dostał ani jednej dawki szczepionki. Ale "szczepionkowy apartheid" trudno będzie przełamać

Szef WHO mówił niedawno o "szczepionkowym apartheidzie", który staje się faktem. Są bowiem kraje, które wciąż nie dostały ani jednej dawki szczepionki przeciw COVID-19. Jednak mecenas Michał Modro wyjaśniał w TOK FM, że nie tak łatwo zmusić bogatsze kraje do dzielenia się szczepionkami z biedniejszymi, a WHO ma tej kwestii niewielkie pole manewru.
Zobacz wideo

Szef WHO Tedros Adhanom Ghebreyesu, podczas konferencji Paris Peace Forum, zwracał uwagę na problem nierównego dostępu do szczepionek przeciwko COVID-19. Stwierdził, że "szczepionkowy apartheid" staje się faktem i apelował do bogatszych krajów o dzielenie się preparatem. Na świecie dwanaście państw, wśród nich niemal 60-milionowa Tanzania, 20-milionowa Burkina Faso, 16-milionowy Czad czy 3-milionowa Erytrea. - Jedna kwestia to kwestia przekazywania szczepionek, ale to, na co zwróciła uwagę Światowa Organizacja Zdrowia, to jest m.in. przekazywanie technologii - zwracał uwagę w TOK FM mec. Michał Modro, radca prawny z Kancelarii Banaszewska Modro, ekspert w dziedzinie prawa ochrony zdrowia. 

- Przypomnę, że powstało coś takiego jak Covid Technology Access Pool, czyli taka pula dostępu w zakresie technologii COVID-19. Tam WHO namawia firmy, które wyprodukowały szczepionki, które są objęte prawem własności intelektualnej i patentami, żeby udostępniały te technologie - mówił. Jak dodał, taką chęć zgłosiła jedna firma i była to AstraZeneca. 

Gość TOK FM zaznaczał, że problem ze szczepionkami mają również Indie, co jest paradoksem, ponieważ ten kraj to jednocześnie jeden z największych producentów leków na świecie. Zwracał uwagę, że w całej Azji wyszczepialność trzymuje się na poziomie 4 proc., a w Afryce 1 proc., w Europie na poziomie ok. 30 proc., a w USA 40 proc. - Pojmowałbym to raczej w kategoriach solidarności. Generalnie rzecz biorąc dzisiaj największy problem mamy z mutacją, która pochodzi z Indii - stwierdził. 

Jak dodał, brakiem solidarności narażamy również samych siebie, bo mutacje z innych części świata będą docierały do Europy czy USA. Czy można jednak, z prawnego punktu widzenia, zmusić bogatsze kraje, aby przekazywały szczepionki biedniejszym? - Nie możemy sobie wyobrazić takich regulacji międzynarodowych, zmuszających państwa do zapakowania do samolotu tych szczepionek i przetransportowanie w inne miejsce, bez udziału USA, Kanady, Japonii czy państw Unii Europejskiej - oceniał. - W ramach Komisji Europejskiej była już taka dyskusja prowadzona, m.in. na temat patentów i tego, w jaki sposób umożliwić dostęp do tych technologii, w które zainwestowano ogromne pieniądze. Również pieniądze państwowe - przypominał. 

Prawnik zauważał jednak, że jest w tej kwestii wiele sprzecznych interesów, ponieważ koncerny farmaceutyczne, choć często wspierane rządowymi pieniędzmi, to jednak inwestowały ogromne kwoty w rozwój swoich technologii. - Pamiętajmy, że Europa ma z tym też inny problem polegający na tym, że bardzo walczymy o to, żeby prawo własności intelektualnej, w ramach Unii Europejskiej, było przestrzegane - zauważał. - WHO ma tutaj dość ograniczone możliwości narzucania państwom, takim jak USA, Kanada, Japonia czy państwa UE, swojej własnej woli - podsumował. 

DOSTĘP PREMIUM