Szczepienia dzieci? Tak, ale najpierw grupy ryzyka. "Nie będziemy mogli spokojnie czekać na jesień"

Kraje UE mogą już szczepić Pfizerem dzieci powyżej 12. roku życia. Jednak w Polsce wciąż nie zaszczepiło się wiele osób z grup ryzyka i zdaniem dra Pawła Grzesiowskiego właśnie na tym powinniśmy się skupić. - Jeżeli z grupy 60- czy 50-latków oraz starszych osób nie zaszczepimy jeszcze około 20-30 proc., to nie będziemy mogli spokojnie czekać na jesień - mówił w TOK FM ekspert.
Zobacz wideo

Od 17 maja w Polsce na szczepienia mogą rejestrować się osoby, które skończyły 16 lat. W miniony piątek Europejska Agencja Leków wydała zgodę na szczepienie preparatem Pfizera dzieci powyżej 12 roku życia. A polskie władze zapowiadały wielokrotnie, że od tej opinii uzależniają szczepienia dzieci.

Jednak zdaniem dra Pawła Grzesiowskiego, eksperta Naczelnej Rady Lekarskiej do spraw COVID-19, w Polsce nie powinniśmy wszystkich sił i środków ukierunkować teraz na szczepienie najmłodszych. - Powinniśmy myśleć przede wszystkim o szczepieniu grupy ryzyka - apelował w TOK FM.  - Powinniśmy utrzymać dla nich szybką ścieżkę, natomiast oczywiście rejestrację dzieci starszych i młodzieży powinniśmy prowadzić na bieżąco. Jeżeli z grupy 60-czy 50-latków i starszych osób nie zaszczepimy jeszcze około 20-30 proc., to nie będziemy mogli spokojnie czekać na jesień - podkreślał ekspert.

Szczepienia w szkołach

Zdaniem Grzesiowskiego dobrym pomysłem byłoby szczepienie dzieci i nastolatków w szkołach. - Szkoła jest świetnym miejscem, dzieci są w grupie, to jest ta grupa wiekowa, gdzie rodzice mogą wystawić pisemne upoważnienie do szczepienia bez ich obecności. To jest doskonały moment, żeby to zrealizować - stwierdził gość Poranka Radia TOK FM.

Lekarz przyznał jednak, że nie słyszał o tym, aby takie rozwiązanie przygotowywał rząd. A czasu, żeby je wprowadzić, jest niewiele. - Są przesłanki, że taki plan szczepień w szkołach będzie realizowany, natomiast to jest pierwsza dawka. Drugą musimy podać po pięciu tygodniach i to już jest moment, gdzie dzieci będą w czasie wyjazdów wakacyjnych. Wtedy złapanie dziecka na drugą dawkę może być problemem, jeśli nie zostanie zrealizowany postulat szczepienia w dowolnym punkcie szczepień - mówił. Jak dodał, w przypadku Pfizera są "dwa do trzech tygodni elastyczności" przy podaniu drugiej dawki, ale nawet w takiej sytuacji, żeby wyszczepić dzieci do końca czerwca, szczepienia trzeba byłoby rozpocząć dzisiaj. 

Dlatego dr Grzesiowski sugerował, aby decyzję o szczepieniu młodszych dzieci rząd podjął jeszcze w tym tygodniu. I również w tym tygodniu już uruchomił rejestrację. - Nie widzę przeszkód, żeby wszystkie dzieci w wieku 12-15 lat otrzymały skierowanie - mówił. Jak dodał, wówczas będzie można zobaczyć, jakie jest zainteresowanie szczepieniami, ile dzieci zostanie zarejestrowanych.

Ekspert Naczelnej Izby Lekarskiej uspokajał również rodziców, którzy mają obawy dotyczące szczepienia. - Dzieci nie mają najczęściej chorób przewlekłych, to jest dużo mniejsza proporcja niż u dorosłych, a my wiemy, że część zdarzeń niepożądanych związanych ze szczepieniami jest efektem nałożenia się stanu zdrowia sprzed szczepienia na okres poszczepienny. Większość, absolutna większość szczepionek ma mniej działań niepożądanych u dzieci niż u dorosłych - podkreślał.

Czy szczepienia powinny być obowiązkowe?

Do tej pory, jak informują przedstawiciele rządu, zaszczepiło się lub zarejestrowało na szczepienie niespełna 50 proc. Polaków.

Dr Grzesiowski przyznał, że mimo wszystko nie jest zwolennikiem wprowadzenia obowiązkowego szczepienia przeciwko COVID-19. - Wydaje mi się, że to jest ostatnia decyzja, jaką powinniśmy podejmować. Wiemy, że obowiązek w wielu przypadkach spowoduje, że cześć osób będzie się od niego odwoływać. Tak jak mamy z resztą w tej chwili mamy obowiązkowe szczepienia dla dzieci i cześć rodziców mimo wszystko nie szczepi, wiedząc, że będzie to obarczone karami - zauważał.

Jak dodał, jest grupa, która nie chce się szczepić "bo nie", natomiast nie możemy zapominać o tym, że jest również grupa pacjentów, która nie można przyjąć szczepionki. Bo preparat mógłby spowodować groźną reakcję poszczepienną. 

DOSTĘP PREMIUM