Dlaczego papierosy są nadal legalne, choć tak szkodzą? "Decydentom brakuje odwagi"

Nikt nie ma wątpliwości, że palenie papierosów przynosi wyłącznie szkody zdrowotne. I to od pierwszego zaciągnięcia się papierosowym dymem. Skoro wszyscy o tym wiemy i od lat rządy wydają mnóstwo pieniędzy na kampanie zniechęcające do palenia i znacznie więcej na leczenie ofiar nałogu, to dlaczego do dziś palenia nie zakazano? Czy to w ogóle możliwe?
Zobacz wideo

31 maja obchodzimy światowy Dzień Bez Papierosa. Jednak – według badań – co czwarty Polak sięga po papierosy. Niestety, aż 67 tysięcy osób rocznie dołącza do światowej statystyki zgonów z powodu palenia papierosów. Dlaczego zatem tytoń – choć tak szkodliwy – nadal jest legalny? Jak tłumaczył prof. Łukasz Balwicki, kierownik Zakładu Zdrowia Publicznego i Medycyny Społecznej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, a także kierownik Uniwersyteckiej Poradni Antynikotynowej, rządzącym po prostu brakuje odwagi, żeby podjąć w tej sprawie stanowcze kroki. – Papierosy to też taki produkt, wobec którego przyzwyczailiśmy się, że jest legalny. Jakiś szybki krok, taki jak delegalizacja, mógłby wywołać oburzenie społeczne. Do tego dochodzi drugi powód, bardziej prozaiczny. Obrót wyrobami tytoniowymi przynosi wielkie zyski nie tylko producentom, ale też państwom. Akcyza, VAT. To jest odpowiedź, dlaczego w wielu krajach tytoń jest nadal legalny – wyjaśniał ekspert.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Według ostatnich dostępnych danych, z 2019 roku, Polska była drugi producentem wyrobów tytoniowych w całej Unii Europejskiej, z czego 80 procent z 213 mld sztuk papierosów szło na eksport. Budżet miał zyskać dzięki temu prawie 29 mld zł. Prof. Balwicki nie chciał wprost stwierdzić, że dla polityków wpływ do budżetu jest ważniejszy niż zdrowie Polaków. – Ale takie sygnały są wysyłane. Możemy robić kampanie, apelować, ale nie za bardzo obniżajmy konsumpcję tytoniu, bo wpływy do budżetu spadną – ubolewał gość tokfm.pl.

Jednak są kraje, które chcą walczyć z epidemią palenia tytoniu i można brać z nich przykład. Ekspert wskazał na na przykład Australię lub Nową Zelandię. – Ten drugi kraj w 2040 roku chce zakazać sprzedaży tytoniu osobom, które będą wówczas wchodzić w dorosłość. To znaczy, Nowa Zelandia chce mieć nowe pokolenie, które już nie będzie mogło kupić papierosów – opowiadał gość tokfm.pl.

Podkreślał, że to właśnie dotarcie do młodego pokolenia jest najważniejsze, żeby jak najmniej młodych osób zaczynało swoją "przygodę" z tym nałogiem. – Podnosimy od dawna kwestię, że jest potrzeba interwencji państwa w tej sprawie. To mrzonka i mit, że możemy sobie z tą epidemią poradzić kampaniami edukacyjnymi. Wszystkie kraje, w których doszło to spadku konsumpcji tytoniu, zastosowały rozwiązania "władcze". Takie jak np. wprowadzenie zakazu palenia w miejscach publicznych, albo podwyższenie podatków na takie produkty. Po to, żeby wyrób tytoniowy stał się bardzo kosztowanym wyrobem – przekonywał prof. Balwicki.

Apel lekarzy

Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej apeluje, aby przy okazji zbliżającego się Międzynarodowego Dnia Bez Papierosa rozpoczęta została publiczna dyskusja na temat doprowadzenia do radykalnego ograniczenia sprzedaży wyrobów tytoniowych w Polsce. - Trucizna, którą codziennie wtłaczają do płuc miliony polskich palaczy, zabija rocznie ponad 70 tysięcy ludzi, to tak jakby z mapy kraju nagle wymazać Kalisz, Legnicę albo Siedlce, to więcej niż zabija smog. Co roku z powodu biernego palenia umiera na świecie milion ludzi. Niestety coraz częściej palą nieletni. Alarmujące dane przedstawił niedawno Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego - Państwowy Zakład Higieny. Z badań przez niego przeprowadzonych wynika, że ponad połowa sięgających po produkty tytoniowe w pierwszej kolejności wybiera papierosy. Powody są dwa: społeczne przyzwolenie i cena. Papierosy w Polsce są zbyt tanie, przez co łatwo dostępne dla młodzieży i osób mniej zamożnych, często też słabiej wykształconych, co sprzyja wejściu w nałóg - czytamy w apelu. 

Lekarze przypominają, że obecnie w Polsce pali papierosy 8 milionów osób. - To najlepszy dowód na nieskuteczność wszystkich kampanii antytytoniowych oraz porażki prowadzonej polityki antynikotynowej i prozdrowotnej przez ostatnie trzy dekady. Traktowanie palenia papierosów jako słabości rozmiękczyło restrykcyjne podejście do nich w wielu sferach. Mając na uwadze te doświadczenia, apelujemy o rozważenie zmiany w walce z problemem palenia. Profilaktyka w obecnym wydaniu to za mało, brakuje też wyraźnego rozróżnienia w stosunku do alternatyw dla papierosów w kontekście poziomu szkodliwości. Celem polityki antytytoniowej powinno być redukowanie szkodliwych efektów palenia papierosów, także przez informowanie nałogowych palaczy o produktach bezdymnych. Ważne, by jasno zaznaczyć różnice w podejściu regulacyjnym do takich produktów w oparciu o badania naukowe. Powyższym działaniom powinna towarzyszyć o wiele ostrzejsza niż dotąd prewencja, gdy mowa o nieletnich - piszą lekarze. 

- Mając na uwadze powyższe, prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej apeluje o stworzenie mapy drogowej dla Polski bez papierosów. Dokument pokazywałby ścieżkę, którą stopniowo mogłyby podążać instytucje publiczne by ów cel osiągnąć. Stwórzmy Polskę wolną od papierosów aby dzisiejsze dzieci wchodząc w dorosłość nie znały smaku trucizny i papierosowego dymu. Zwracamy się też do przedstawicieli Kościołów i Gmin Wyznaniowych, aby publicznie poparli kierunek wspomnianych zmian oraz wspomogli go swym autorytetem. Wprowadzenie w perspektywie zakazu sprzedaży papierosów oraz otoczenie odpowiednią opieką nałogowców pozwoli na skuteczne przeciwstawienie się epidemii palenia papierosów i chorób odtytoniowych, którą dotąd przegrywamy - podsumowuje swój apel Naczelna Rada Lekarska. 

DOSTĘP PREMIUM