Zachorowała na COVID-19 będąc w ciąży. W Zabrzu przeszczepiono jej płuca

Lekarze ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu z powodzeniem przeszczepili płuca 38-letniej kobiecie, która będąc w ciąży, ciężko zachorowała na COVID-19. Koronawirus całkowicie zniszczył jej własne płuca. W środę wróci do domu i po raz pierwszy zobaczy córeczkę, którą urodziła przez cesarskie cięcie.
Zobacz wideo

Pani Izabela przebywała na oddziale patologii ciąży Szpitala Miejskiego w Rudzie Śląskiej. Na początku marca zaczęła się uskarżać na duszność i zasłabła. Test na COVID-19 potwierdził, że jest chora, więc przeniesiono ją na oddział covidowy tego szpitala. Mimo intensywnego leczenia, stan ciężarnej stale się pogarszał, co skłoniło ginekologów do rozwiązania ciąży przed terminem za pomocą cesarskiego cięcia. Dziecko opuściło już rudzki szpital i jest pod opieką rodziny.

Tymczasem matkę w poważnym stanie przewieziono z Rudy Śląskiej na oddział intensywnej terapii Śląskiego Centrum Chorób Serca, gdzie anestezjolodzy pod kierownictwem prof. Piotra Knapika i dr Ewy Trejnowskiej walczyli o jej życie. Mimo ich wysiłków, stan chorej się pogarszał, a płuca pracowały coraz mniej wydajnie.

- 14 marca ze względu na pogarszającą się wymianę gazową pacjentkę podłączono do ECMO, które pomaga natleniać krew i niejednokrotnie pozwala własnym płucom chorego się zregenerować. Niestety, w tym przypadku tak się nie stało. Stan chorej nadal się pogarszał, jej płuca zostały całkowicie zniszczone przez wirus, nie spełniały w ogóle swojej funkcji, czyli wymiany gazowej. Została więc zakwalifikowana do przeszczepienia – relacjonował kierujący programem transplantacji płuc w Śląskim Centrum Chorób Serca, dr hab. Marek Ochman.

9 kwietnia zespół kardiochirurgów - transplantologów w składzie: dr Maciej Urlik, dr Tomasz Stącel i Remigiusz Antończyk przeprowadził z powodzeniem u młodej matki transplantację obu płuc. - Walczymy zawsze o każdego pacjenta, ale w tym przypadku dodatkową motywacją był dla naszego zespołu fakt, że pacjentka to matka nowo narodzonego dziecka, ma też kilkuletnie starsze dziecko. Cieszymy się, że zabieg się udał, bo stan pacjentki był naprawdę bardzo poważny - podkreślił dr Maciej Urlik.

Prof. Piotr Knapik powiedział, że pacjentka nie pamięta tego miesiąca, kiedy leżała krytycznie chora. - Obudziła się po transplantacji, kiedy zaczęło do niej docierać wszystko, co się stało - tłumaczył prof. Knapik.

W rozmowie z reporterem TOK FM Grzegorzem Koziełem potwierdziła to sama pacjentka. - Po przebudzeniu się jeszcze jakiś czas byłam nieprzytomna. Lekarze mówili, że był przeszczep i że urodziłam, a ja nic nie pamiętałam. Teraz wszystko jest dobrze, bardzo szybko się zregenerowałam. Sama nie wiem, skąd te siły były we mnie, że tak szybko zaczęłam chodzić - mówiła.

W środę po raz pierwszy spotka się z 2,5-miesięczną córeczką, którą urodziła w śpiączce farmakologicznej. Tata dziecka powiedział reporterowi TOK FM Grzegorzowi Koziełowi, że dziecko waży prawie 4 kg i czuje się dobrze. W sierpniu rodzina planuje wakacje nad morzem.

To już czwarty pacjent po COVID-19, a pierwsza kobieta, której lekarze ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu uratowali życie transplantacją płuc, kiedy ich własne zniszczył koronawirus. Śląskie Centrum to jeden z czołowych w Polsce ośrodków leczenia chorób serca i płuc.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM