Brakuje ginekologów w łódzkim gabinecie bez klauzuli sumienia. Jest jeden lekarz, a miało być trzech

Miało być pięć dni w tygodniu, całodobowo, dla każdego i bez klauzuli sumienia. Ale łódzki "Gabinet Profilaktyki Intymnej" działa tylko jeden dzień w tygodniu. Powód? Potrzebnych jest trzech ginekologów, ale pracuje tylko jeden. Szpital apeluje do chętnych lekarzy, aby zgłaszali się do placówki.
Zobacz wideo

Bezpłatny gabinet ginekologiczny działa od 8 marca w łódzkim Szpitalu Rydygiera. Jak piszą na swoim Facebooku "Łódzkie Dziewuchy Dziewuchom", gabinet miał być dostępny, szybki i bez klauzuli sumienia. Miał, bo po kilku miesiącach okazało się, że do gabinetu bardzo trudno się dodzwonić, zapisy przez stronę internetową nie działają, a wizyta wcale nie jest natychmiastowa. Czekać trzeba nawet kilka dni, a to w sytuacjach awaryjnych może być zbyt długo.

Dodatkowo okazuje się, że brakuje ginekologów, którzy mogliby w gabinecie pracować. W marcu dyrekcja szpitala zapewniała, że w gabinecie profilaktyki intymnej będzie trzech lekarzy. Dzisiaj jednak został tylko jeden, a dyrekcja placówki tłumaczy, że jeśli nie ma chętnych, to ma związane ręce. I apeluje do chętnych ginekologów o zgłaszanie się do placówki.

Aleksandra Knapik-Gauza ze stowarzyszenia "Łódzkie Dziewuchy Dziewuchom" podkreślała w TOK FM, że to duży problem, ponieważ takie miejsca są niezwykle potrzebne. Zwłaszcza od ręki, choćby w przypadku, kiedy potrzebna jest pigułka "dzień po". - Do ginekologa na NFZ trudno jest się dostać w krótkim czasie, najczęściej termin oczekiwania jest to około miesiąca, wizyta prywatna kosztuje, nie każdego na nią stać - zaznaczała. 

Władze szpitala wciąż próbują szukać chętnych do pracy lekarzy. Jak mówiła "Gazecie Wyborczej" Marta Nowak, dyrektorka Centrum Medycznego im. Rydygiera, ogłoszenie opublikowano półtora miesiąca temu - Dodatkowo obdzwoniłam już wszystkich ginekologów, którzy kiedykolwiek współpracowali z naszym centrum - opowiadała. - Prawda jest taka, że ginekolodzy nie chcą w tym gabinecie pracować. To jest miejsce trudne światopoglądowo, niewygodne, może im się kojarzyć z problemem - stwierdziła. Jak dodała, nikt nie mówi wprost, że nie chce wypisywać pigułki "dzień po", jednak wciąż słychać grzeczne odmowy.

DOSTĘP PREMIUM