Program badań dla Polaków po 40. roku życia. "To jest jakiś żart. W dodatku mało zabawny"

- Z dużą nadzieją oczekiwałam na zapowiadaną "Profilaktykę 40 plus" i z równie wielkim rozczarowaniem przeczytałam gotowy program - mówi nam Dorota Korycińska, prezes zarządu Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej. Przekonuje, że proponowany przez rząd pakiet badań dla Polaków "nie poprawi w żaden sposób wczesnej wykrywalności raka", choć choroby nowotworowe są drugą przyczyną zgonów w naszym kraju. Czego jeszcze brakuje w nowym programie resortu zdrowia?
Zobacz wideo

Rozporządzenie zostało już podpisane, a za dwa tygodnie Polacy po 40. roku życia będą mogli już korzystać z długo i hucznie zapowiadanego przez rząd programu "Profilaktyka 40 plus". Głównym jego celem, co podkreślał wielokrotnie minister Adam Niedzielski, jest "odbudowa zdrowia Polaków w związku z pandemią COVID-19".

Przejdźmy od razu do konkretów. Jeśli chodzi o wykaz badań, które - w ramach programu - będzie mógł wykonać każdy Polak po czterdziestce, są one podzielone na trzy pakiety: dla kobiet, dla mężczyzn i wspólny (dla obu płci).

Kobiety będą miały dostęp do: morfologii krwi obwodowej ze wzorem odsetkowym i płytkami krwi, badania stężenia cholesterolu, stężenia glukozy, oceny funkcji wątroby (AlAT, AspAT, GGTP - enzymy wątrobowe), badania kreatyniny, moczu i kwasu moczowego oraz badania krwi utajonej w kale. Mężczyźni zaś - oprócz wszystkich wyżej wymienionych badań - będą mogli wykonać jeszcze badanie w kierunku raka prostaty. Pakiet wspólny dla kobiet i mężczyzn zakłada z kolei pomiar ciśnienia tętniczego, pomiary masy ciała, wzrostu, obwodu w pasie oraz obliczenie wskaźnika masy ciała (BMI) czy dokonać oceny miarowości rytmu serca. Tyle.

A onkologia gdzie?

Premier Mateusz Morawiecki podczas jednego z wystąpień wskazywał, że "Profilaktyka 40 plus" to program "wielki", nakierowany na przebadanie Polaków pod kątem potencjalnych chorób, "by wyłapać  je na jak najwcześniejszym etapie i przystąpić do procesu leczenia". Jak te zapowiedzi mają się do tego, co zostało przedstawione?

Dorota Korycińska - prezes zarządu Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej - przyznaje, że z dużą nadzieją oczekiwała na zapowiadany projekt. - I z równie wielkim rozczarowaniem przeczytałam już gotowy program. Pakiet zawiera badania podstawowe, które od dawna realizują lekarze POZ, typu morfologia krwi, ciśnienie tętnicze, BMI. W tym zakresie program nie zawiera nic nowego - stwierdza.

Dalej przyznaje, iż miała nadzieję, że nowy pomysł rządu wzmocni profilaktykę onkologiczną, a tymczasem wykrywalność większości nowotworów w pierwszej fazie pozostanie nadal na bardzo niskim poziomie. - Ministerstwo Zdrowia w agendzie do programu słusznie zauważa, że choroby nowotworowe są drugą przyczyną zgonów w Polsce. Zaskakujące jest więc, że w programie brakuje kierunkowej profilaktyki. Nie ma w nim koniecznych badań dla kobiet: cytologii, mammografii i USG piersi, USG jamy brzusznej, RTG klatki piersiowej - wylicza Korycińska.

W badaniach profilaktycznych dla mężczyzn, jak dodaje, brakuje natomiast RTG klatki piersiowej, a dla obu płci - kolonoskopii, które "są najbardziej skuteczne w wykrywaniu raka płuca i raka jelita grubego". - Jedynym "ukłonem" w kierunku profilaktyki raka są badania PSA (w kierunku raka prostaty) - zauważa prezeska Federacji Onkologicznej.

Według niej cały program premiuje też osoby aktywne cyfrowo, bo żeby móc skorzystać z pakietu badań, należy wypełnić ankietę umieszczoną w Internetowym Koncie Pacjenta (IKP). - Tymczasem na raka chorują często osoby starsze, które są często wykluczone cyfrowo. To kolejny element ograniczający realizację programu w pełnym zakresie - stwierdza.

Korycińska w rozmowie z nami podkreśla, że wcześnie wykryty rak jest w większości uleczalny. Warunkiem jest szybka diagnoza. - W Polsce zgłaszalność na badania profilaktyczne jest niezwykle niska. Bezwzględnie potrzebny jest ogólnopolski program profilaktyki wtórnej w onkologii. Pakiet badań "Profilaktyka 40 plus" nie poprawi w żaden sposób wczesnej wykrywalności raka - przekonuje. - Ubolewam nad tym, ponieważ liczyłam na to, że ten program tę wykrywalność znacząco podniesie - przyznaje.

Ministerstwo Zdrowia - w odpowiedzi na nasze pytania - twierdzi, że "obecnie funkcjonują programy profilaktyczne, które swoim zakresem obejmują zarówno profilaktykę raka piersi (program adresowany jest do kobiet w wieku 50-69 lat, które spełniają określone kryteria), jak i profilaktykę raka szyjki macicy (program adresowany jest do kobiet w wieku 25-59 lat)".

"Podczas prac nad programem pilotażowym Profilaktyka 40 PLUS uwzględniano inne dostępne pakiety badań diagnostycznych, tak aby ich nie powtarzać" - wskazali urzędnicy w e-mailu do naszej redakcji.

Same badania to nie wszystko

Na nieco inny problem niż Dorota Korycińska zwraca z kolei uwagę Małgorzata Solecka, dziennikarka portalu Medycyna Praktyczna i miesięcznika "Służba Zdrowia". - Zainteresowani zrobią te badania i zasadnicze pytanie brzmi "co dalej?". Gdzie mają się udać, jeśli wyniki będą niepokojące albo na granicy normy? - zastanawia się.

Program nie zakłada żadnej wizyty podsumowującej, rozmowy z lekarzem czy kimkolwiek, kto się zna na rzeczy. - Tu nie ma żadnego dalszego ciągu. Ludzie zrobią badania, otrzymają wydruki z laboratoriów i zostaną pozostawieni sami sobie. Będą musieli albo dobijać się do lekarza POZ, jeśli go mają, albo szukać specjalisty i jakoś odnaleźć się w systemie ochrony zdrowia, co - jak wiadomo - wcale nie jest proste - komentuje ekspertka.

Zdaniem Soleckiej, z nowego programu rzadziej będą korzystać osoby starsze, ponieważ te często i tak są pod opieką swoich lekarzy i pakiet tak podstawowych badań raczej przechodzą w miarę regularnie (przynajmniej część z nich). Inaczej jest w przypadku 40- czy 50-latków, którzy profilaktycznie odwiedzają lekarza rzadziej.

 - Jest to jednak taka populacja, że pewnie mało komu te badania powychodzą wzorcowe, zwłaszcza po okresie pandemii, gdzie często słyszy się o przyroście masy ciała czy zmniejszeniu aktywności fizycznej. To może odbić się na wynikach, które powinno się skonsultować z kimś, kto się na tym zna - mówi Małgorzata Solecka. Dlatego jej zdaniem w programie powinna znaleźć się pewnego rodzaju "wizyta podsumowująca" i to niezależnie od tego, czy wyniki będą dobre czy złe.

Jeśli chodzi o wykaz badań, dziennikarka wskazuje, że w wieku 40 lat i więcej zawsze lepiej wykonać to wszystko, co znajduje się w proponowanych przez rząd pakietach niż nie wykonać nic. Dopytywana o profilaktykę onkologiczną przyznaje, że "nie do końca rozumie", dlaczego ją pominięto, zwłaszcza że w konsultacjach dotyczących rozporządzenia o tego typu badania także zabiegano.

- Myślę, że to kwestia kosztów, ale też takiego braku pomysłu na profilaktykę onkologiczną w ogóle. Z jednej strony chcemy ją promować, bo mamy i Krajową Sieć Onkologiczną, i Narodową Strategię Onkologiczną, i wiele innych "onkologicznych" rzeczy, ale w zasadzie brakuje - i to od lat - spójnego pomysłu na wiele podstawowych kwestii z tym związanych - podkreśla dziennikarka. Przypomina, że jednym z rozwiązań mogłoby być m.in. włączenie badań profilaktycznych z zakresu onkologii do panelu badań medycyny pracy, o co lekarze zabiegają już od lat.

Jeśli chodzi o koszty - podmiotem zobowiązanym do wdrożenia, finansowania, monitorowania i ewaluacji całego programu jest Narodowy Fundusz Zdrowia. Przeznaczono na to 500 milionów złotych. - Szaleństwa nie ma, a populacja jest duża, więc pewnie trzeba było dokonać wyboru - podsumowuje nasza rozmówczyni.

Onkologia na granicy wydolności

Specjaliści już od kilku tygodni wskazują, że onkologia jest "na granicy wydolności". Rok temu, ze względu na epidemię i ograniczoną dostępność systemu ochrony zdrowia, wielu pacjentów musiało przerwać leczenie, a część w ogóle nie zgłosiła się do lekarza. Teraz mamy do czynienia z kumulacją ubiegłorocznych i "nowych" przypadków. Lepiej - w najbliższych miesiącach - na pewno nie będzie. 

"Ten program to żart, w dodatku mało zabawny"

Od oceny programu badań dla Polaków po 40. roku życia środowy Poranek Radia TOK FM zaczął jego prowadzący red. Maciej Głogowski. On także nie szczędził rządzącym ostrych słów krytyki. Zwrócił uwagę między innymi na fakt, że w pakietach badań nie przewidziano nic odnośnie stanu zdrowia psychicznego. - Będziemy za to ważyć i mierzyć - komentował, nie kryjąc ironii. 

- Dlaczego tak jest, dlaczego ten program tak skonstruowano? Mnie się wydaje, że było tak: powiemy publicznie, że przygotowaliśmy program. Będzie on co prawda średnio dostępny, bo trzeba przejść specjalną ankietę kwalifikującą. (...) Ale będziemy mogli powiedzieć, że on jest. Zmierzymy się, zważymy pobierzemy krew na koszt państwa. Nieduży będzie to wydatek. A takie zdrowie psychiczne wymagałoby już podejścia bardziej profesjonalnego - wskazywał Głogowski. - Mam nadzieje, że się mylę, ale wygląda na to, że ten program badań to jest żart i to w sumie mało zabawny - podsumował.

DOSTĘP PREMIUM