NFZ chce ograniczyć teleporady. Ekspert: Trudno jest karać pacjenta, który chce receptę bez wizyty u lekarza

Trudno jest karać pacjenta, który chce receptę bez wizyty u lekarza. Nie do końca zgadzamy się w wycenie teleporad. Bo lekarze będą musieli zapraszać do siebie każdego pacjenta, a on będzie rozżalony, że w prostej sprawie nie może uzyskać teleporady - przekonywał w TOK FM dr Michał Sutkowski, odpowiadając na propozycje NFZ dot. zmian w finansowaniu telefonicznych konsultacji w POZ.
Zobacz wideo

Narodowy Fundusz Zdrowia chce wprowadzić zmiany w finansowaniu telefonicznych konsultacji w podstawowej opiece zdrowotnej. Propozycje NFZ mają zachęcać placówki POZ, by odchodziły od teleporad na rzecz wizyt bezpośrednich w przychodniach. Porozumienie Zielonogórskie przekonuje, że w efekcie zmian ucierpią przede wszystkim pacjenci z chorobami przewlekłymi, takimi jak cukrzyca, nadciśnienie czy problemy kardiologiczne, którzy dotychczas bez problemu mogą konsultować się ze swoim lekarzem przez telefon.

Dr Michał Sutkowski, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych, przekonywał na antenie TOK FM, że teleporady są dobrym rozwiązaniem, choć nie można ich nadużywać. - Ale trudno jest karać pacjenta, który chce receptę bez wizyty u lekarza. Nie do końca zgadzamy się w wycenie tych świadczeń. Bo lekarze będą musieli zapraszać do siebie każdego pacjenta, a on będzie rozżalony, że w prostej sprawie nie może uzyskać teleporady. Z drugiej strony nadużywanie teleporad jest niewątpliwie problemem - mówił gość TOK FM.

Lekarze POZ zaproponowali podwyżkę ryczałtu na leczenie pacjentów zdalnie, ale NFZ odmówiło. Ogłosiło za to, że chce uruchomić własny system teleporad, który na razie będzie działał w dniach, gdy przychodnie są nieczynne. Pacjenci będą mogli zadzwonić i porozmawiać z lekarzem bądź pielęgniarką. Po co NFZ robi taką centralną infolinię? - Ano właśnie dlatego, żeby usprawnić ten system. To nie jest złe rozwiązanie pod warunkiem, że będzie też możliwość spotkania się z lekarzem, kiedy obie strony tego potrzebują - stwierdził lekarz.

Przypomniał, że od kilku miesięcy nie można leczyć za pomocą konsultacji telefonicznych: dzieci do 6 roku życia, osób z zaostrzeniami chorób przewlekłych, z podejrzeniem chorób nowotworowych i pacjentów, których lekarz w ogóle nie zna. Prowadzący audycję Mikołaj Lizut zauważył, że w takim razie w centralnym systemie teleporad żaden lekarz nie powinien się podjąć wypisania recepty komuś, kogo nie zna. - Trzeba będzie takiego pacjenta do nocnej i świątecznej pomocy lekarskiej ściągnąć - odpowiedział dr Sutkowski.

Czy więc w tym centralnym systemie pomoc nie będzie się sprowadzała zawsze do tego, że pacjent usłyszy w słuchawce zaproszenie do lekarza. - To rzeczywiście będzie bardzo trudne, żeby udzielić pomocy przez telefon komuś, kogo się nie zna. Pewnie będą to porady w sprawach prostych dotyczących funkcjonowania systemu opieki zdrowotnej - odparł gość audycji "A teraz na poważnie".

Jak dodał, liczy na to, że po rozmowach lekarzy POZ z NFZ proponowane zmiany nie wejdą w życie od 1 września.

"Praktycznie zniknie porada dla pacjentów przewlekle chorych"

"Zapowiedziane zmiany mogą doprowadzać do likwidacji albo ogromnego ograniczenia teleporad" - uważa ekspert Porozumienia Zielonogórskiego Joanna Zabelska-Cieciuch. Jej zdaniem, jeśli zarządzenie wejdzie w życie, przychodnie mogą stracić nawet do 60 procent swoich dochodów. Zwraca uwagę na to, że przychodnie nie będą mogły zaplanować sobie budżetu, skoro wartość ich przychodów będzie zależała od czegoś, na co nie mają wpływu, czyli liczby teleporad w całej Polsce. Oznacza to – jak podnosi - całkowity brak przewidywalności finansowania w trakcie roku kalendarzowego.

"Pacjenci przewlekle chorzy, dobrze wyedukowani i współpracujący w procesie leczenia, pacjenci z wynikami badań czy rodzice, którzy chcą zasięgnąć porady ws. żywienia czy pielęgnacji dzieci, będą musieli przychodzić do przychodni i zajmować miejsca bardziej potrzebującym" – twierdzi Zabielska-Cieciuch. "A przecież mamy pacjentów, którzy mogą zamawiać przez aplikację leki, albo mogą przyjść do rejestracji i poprosić o ich przedłużenie. Po zmianach to nie będzie możliwe, ponieważ zaliczy się to już do teleporady. Aby otrzymać czy przedłużyć receptę, pacjent będzie musiał pojawić się w gabinecie lekarza. Kiedy przyjdzie do nas opiekun pacjenta po kontynuację leczenia, to też prawdopodobnie będzie to uznane jako teleporada. Praktycznie zniknie porada recepturowa dla pacjentów przewlekle chorych" – uważa ekspertka Porozumienia Zielonogórskiego.

NFZ – uzasadniając potrzebę takiej zmiany – powołał się na analizę dotyczącą udzielania świadczeń w POZ. Wynika z niej, że w blisko 40 proc. placówek udział teleporad przekracza połowę wszystkich porad, a "skrajny przykład stanowi realizacja świadczeń na terenie województwa kujawsko–pomorskiego, gdzie udział teleporad wynosi aż 81 proc.".

Finansowanie świadczeń POZ odbywa się na podstawie rocznych stawek kapitacyjnych ustalonych na jednego pacjenta przypisanego do lekarza. Stawkę koryguje się współczynnikiem, którego poziom zależy jest od wieku, miejsca pobytu pacjenta (np. dom opieki społecznej) i rodzaju udzielanego świadczenia.

DOSTĘP PREMIUM