Rząd chce ograniczyć "turystykę szczepionkową". Eksperci zdziwieni, bo "w ogóle takiej nie ma"

Rząd rozważa ograniczenie cudzoziemcom możliwości szczepienia się w Polsce - wynika z pisma, które właśnie trafiło do RPO. Rzecznik alarmuje, że gdyby do czegoś takiego doszło, będzie można mówić o dyskryminacji.
Zobacz wideo

Szczepienia dla migrantów w Polsce odbywają się "na zasadach ogólnych" - informuje Rzecznika Praw Obywatelskich wiceminister zdrowia Anna Goławska. Oznacza to, że np. studenci czy pracownicy z Ukrainy czy Białorusi mogą się zaszczepić bezpłatnie. Bez względu na to, jaka jest podstawa ich pobytu i czy są ubezpieczeni. W piśmie od wiceminister czytamy też: "Skierowanie na szczepienie może zostać wystawione przez lekarza na podstawie danych z dokumentu poświadczającego tożsamość osoby".

Ale w informacji skierowanej do RPO jest coś więcej. Anna Goławska informuje, że "trwają prace dotyczące minimalnego okresu pobytu jako uprawniającego do szczepienia w Polsce". "I nie wykluczamy takich rozwiązań w celu uniknięcia przekraczania granicy tylko w związku z chęcią zaszczepienia się" - podaje.

Tyle tylko, że - jak zgodnie przyznają przedstawiciele organizacji wspierających cudzoziemców - takiego problemu w ogóle nie ma. Nikt nie zauważył tzw. "turystyki szczepionkowej" i tego, by na przykład Ukraińcy przyjeżdżali do Polski wyłącznie po szczepionkę.

Centrum Medyczne "Medyk" z Rzeszowa ma na Podkarpaciu ponad 100 punktów szczepień, w tym punkty na polsko-ukraińskiej granicy. Jak mówi dr Małgorzata Przysada, nie ma mowy o tym, by cudzoziemcy wybierali Polskę wyłącznie dla szczepień.

- Zdecydowanie tego nie obserwujemy i temu zaprzeczamy. Większość osób, które wjeżdżają do Polski, nie szczepi się na granicy. Mają robiony test i po nim jadą dalej. Na granicy słyszą jednak komunikat o szczepieniach w Polsce i jest szansa, że jak już dojadą do miejsca swojego pobytu, to się jednak zaszczepią - mówi lekarka. - Ale nie jest to cel ich przyjazdu do nas - dodaje. Przyznaje, że obecnie szczepionek jest sporo i nie ma problemów z ich dostępnością.

"Państwo powinno zapewniać niedyskryminacyjny dostęp do szczepień"

Jak mówi Joanna Subko, prawniczka z biura RPO, gdyby władza rzeczywiście - z niejasnych powodów - zdecydowała się na ograniczenie szczepień wyłącznie dla migrantów, którzy są w Polsce np. co najmniej miesiąc, byłoby to zaskakujące i niezrozumiałe posunięcie.

- Dla nas kwestia dostępu do szczepień to kwestia praw człowieka i przestrzegania ich przez państwo, które powinno zapewniać równy, niedyskryminacyjny, bezpośredni dostęp do szczepień. To nie tylko nasza opinia, ale też m.in. opinia Międzynarodowej Organizacji na Rzecz Migracji, Światowej Organizacji Zdrowia czy Komitetu Praw Gospodarczych i Socjalnych - wylicza. - Wszelkie ograniczanie dostępności do szczepionek - w sytuacji, gdy obywatele i obywatelki Polski mają obecnie bardzo łatwy dostęp - i ograniczanie grup marginalizowanych jest niezasadne i niepotrzebne - dodaje prawniczka.

Subko zapowiada, że RPO będzie się tej sprawie dalej przyglądać i ewentualnie zareaguje na niepokojące posunięcia rządzących.

Czy cudzoziemcy w ogóle chcą się w Polsce szczepić?

Chęć szczepienia się właśnie w Polsce wyraża ok. 36 procent badanych pracowników z zagranicy - wynika z raportu "Pracownik zagraniczny w dobie pandemii 2021", przygotowanego przez EWL S.A., Fundację Na Rzecz Wspierania Migrantów Na Rynku Pracy "EWL" i Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego. Reszta szczepić się nie chce. M.in. dlatego, że wierzą w teorie antyszczepionkowców lub nie mają wystarczających informacji. Nie wiedzą, jakie są zasady szczepień; część z nich żyje w przekonaniu, że za szczepienia trzeba płacić. Bywa, że nie potrafią się na szczepienie zapisać, bo nie mają Internetowego Konta Pacjenta.

Zdecydowanie lepiej jest ze szczepieniami w dużych miastach, w tym w Warszawie. Jak mówi Artur Krawczyk, koordynator szczepień w warszawskim ratuszu, w przypadku cudzoziemców najczęściej jest tak, że jeśli się zgłaszają, to większymi grupami - na przykład 20 pracowników z jednego zakładu pracy. Obecnie w punkach szczepień widać jednak spowolnienie. - Dlatego staramy się wychodzić z akcjami promocyjnymi, w tym z akcją "Zaszczep się z ulicy" - mówi Artur Krawczyk.

Koordynator szczepień wyjaśnia, że zaszczepić się może każdy - wbrew temu, co mówi część lekarzy czy urzędników, wcale nie trzeba mieć numeru PESEL. Wystarczy paszport. Nie trzeba mieć też skierowania - lekarze wystawiają je na miejscu, w punkcie szczepień. Co więcej - w Warszawie są też wolontariusze mówiący w obcych językach, którzy na miejscu wszystko wyjaśniają.

- W tej chwili chcemy też ruszyć ze specjalną kampanią dla cudzoziemców. Będą mogli się szczepić zarówno szczepionką Johnson&Johnson, jak i preparatem firmy Pfizer. Przygotowaliśmy specjalne grafiki z hasłem "Wpadnij na szczepienie", w tym po ukraińsku i po angielsku. Spoty pojawią się w mediach społecznościowych, ale też w komunikacji miejskiej - zapowiada Artur Krawczyk.

Joanna Subko z biura RPO przyznaje, że zdarzają się skargi cudzoziemców dotyczące szczepień. - Była nawet jedna skarga, że samo stwierdzenie "Narodowy Program Szczepień" budzi wśród migrantów pewne poczucie wykluczenia. Dlatego to bardzo dobra informacja, że Warszawa wychodzi naprzeciw potrzebom cudzoziemców i przygotowuje informację skierowaną do nich w różnych językach - ocenia prawniczka z biura RPO.

DOSTĘP PREMIUM