Za szczepienia przeciwko COVID-19 trzeba będzie zapłacić? "To traktowanie ludzi jak idiotów"

Minister zdrowia rozważa wprowadzenie opłat za szczepienia przeciw COVID-19. Zdaniem ekspertów to zły pomysł, bo zainteresowanie szczepieniami spada. - Niektórzy mówią, że gdy szczepienia są darmowe, to ludzie ich nie szanują, a gdyby były odpłatne, to by je szanowali. Ale to traktowanie ludzi jak idiotów - powiedział w rozmowie z TOK FM socjolog dr Tomasz Sobierajski.
Zobacz wideo

Wczoraj (28 czerwca) minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował, że w jego resorcie trwają rozmowy na temat wprowadzenia odpłatności za szczepienia przeciwko COVID-19. - Rozmawiamy na temat ewentualności odpłatności, czyli wprowadzenia w normalny system refundacyjny szczepienia przeciwko COVID-19. Mamy tak zbudowany system refundacyjny, że są pewne grupy preferencyjne, które mają refundowane przez państwo takie szczepienie, na przykład osoby w wieku powyżej 75. czy 70. roku życia. Rozważamy, czy takiego systemu nie wprowadzić po 1 października, oczywiście w tej grupie refundacyjnej na pewno byliby uwzględnieni seniorzy - poinformował.

Dziś szef MZ zapewnił, że do końca września warunki szczepień się nie zmienią. Zaszczepić się więc będzie można nieodpłatnie. Niedzielski przypomniał też, że sama usługa szczepienia kosztuje 60 zł - tyle pieniędzy trafia do przychodni z NFZ.

Zdaniem socjologa z Uniwersytetu Warszawskiego i wakcynologa społecznego dr. Tomasza Sobierajskiego wprowadzenie opłat za szczepienia to zły pomysł. - Nie widzę w nim żadnego sensu. Zaszczepialność przeciwko COVID-19 jest w Polsce ciągle bardzo niska, a wprowadzenie odpłatności za wakcynę na pewno nie sprawi, że więcej ludzi się zaszczepi. Koszt szczepienia przeciwko grypie wynosi od 50 do 100 zł i dla wielu ludzi jest za wysoki - tłumaczył.

Zwrócił uwagę, że wiele osób, które się nie zaszczepiło, mają bardzo niskie dochody i dla nich jakiekolwiek opłaty zadziałają zniechęcająco. - Niektórzy mówią, że gdy szczepienia są darmowe, to ludzie ich nie szanują, a gdyby były odpłatne, to by je szanowali. Ale to traktowanie ludzi jak idiotów – powiedział nasz rozmówca.

Zaczyna się kręcenie kołem, czyli loteria, zamiast kampanii edukacyjnej

Dr Sobierajski uważa, że Ministerstwo Zdrowia po raz kolejny pokazało, iż nie ma absolutnie żadnego dobrego planu na zwiększenie zainteresowania szczepieniami przeciwko COVID-19. - Nic przez pół roku nie zostało zrobione w tej kwestii. Nie ma nadal programu edukacyjnego, tylko nieskuteczne kampanie promocyjne. Zaczyna się kręcenie kołem, czyli loteria szczepionkowa, w której życie ludzkie zostało wycenione na 200 zł, bo taka będzie najczęstsza nagroda za to, że ktoś się zapisał na szczepienie - wyliczał. 

Jak ocenił socjolog, ministerstwo, którym kieruje Adam Niedzielski, "nie rozumie, że jest bardzo duża grupa społeczna, która boi się szczepień". - A ten strach wynika z niewiedzy. Więc powinno się włożyć dużo wysiłku w kampanię informacyjną. Badania pokazują, że to przynosi długotrwałe efekty. A tego nam trzeba, jeśli szczepionka przeciw COVID-19 będzie sezonowa i trzeba ją będzie co jakiś czas powtarzać – podkreślił Tomasz Sobierajski.

"To nie jest najlepszy pomysł"

Także prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie dr Jacek Krajewski skrytykował najnowszy pomysł MZ. Argumentował w rozmowie z Piotrem Maślakiem, że wybrano zły moment na dyskusje o ew. wprowadzenie odpłatności za szczepienie.

- Szczepionki mogą być w przyszłości płatne, np. następne ich dawki, ale te dwie pierwsze powinny być darmowe. Tym bardziej, że spada zainteresowanie i czasem musimy wykonywać ekwilibrystyczne zabawy, aby zaszczepić taką liczbę pacjentów, jaką mamy w grafiku, bo niektórzy rezygnują w ostatniej chwili - mówił w TOK FM. I dodał, że przy niskim zainteresowaniu pacjentów "nakłanianie do szczepień i jeszcze mówienie, że ludzie mają za to zapłacić, to zły pomysł".

Pomysł płacenia ze szczepienia nie spodobał się też przewodniczącemu Rady Medycznej przy premierze - prof. Andrzejowi Horbanowi. - Dyskusja na ten temat trwa, mam jednak nadzieję, że do tego nie dojdzie - powiedział. - Zdecydowana większość ludzi ma jednak zdrowy instynkt samozachowawczy, który polega na tym, że jeżeli można uniknąć przykrości chorób, czy nie daj Boże śmierci, to należy to zrobić - dodał. 

Profesor zaapelował również do osób niezdecydowanych o zaszczepienie się. Zwrócił uwagę, że w ten sposób chroni się także ludzi, którzy z powodów zdrowotnych nie mogą się zaszczepić.

Zgodnie z najnowszymi danymi Ministerstwa Zdrowia w Polsce w pełni zaszczepionych jest ponad 12 mln 810 tys. osób.

DOSTĘP PREMIUM