Dr Grzesiowski o płatnych szczepieniach: Jeśli coś zaczyna być deficytowe i kosztowne, to wiele osób chce to mieć

Wiele osób bagatelizuje problem pandemii i nie szanuje darmowego dobrodziejstwa, jakim są szczepionki - mówił w TOK FM dr Paweł Grzesiowski. Tłumacząc, że powinno się rozważyć pomysł płatnych szczepień, dodał, "jeśli coś zaczyna być deficytowe i kosztowne, to wiele osób chce to mieć".
Zobacz wideo

Cały czas szczepienia przeciwko COVID-19 są bezpłatne. Ale od początku tygodnia min. Adam Niedzielski kilkukrotnie mówił o tym, że w MZ trwają rozmowy na temat wprowadzenia opłat dla osób, które chcą się zaszczepić.

Jedną z osób, która kilkukrotnie mówiła o takim rozwiązaniu, apelowała do władz, by za darmo szczepić tylko do końca lipca, jest dr Paweł Grzesiowski. - Chodziło mi o to, żeby sprowokować dyskusję na ten temat, ponieważ wiele osób bagatelizuje problem pandemii i nie szanuje darmowego dobrodziejstwa, jakim są szczepionki. Osoby te uważają, że to jest jakiś niepotrzebny eksperyment - wyjaśniał w TOK FM.

Jak dodał, "jeśli coś zaczyna być deficytowe i kosztowne, to wiele osób chce to mieć". - Ale oczywiście to nie jest rozwiązanie problemu zbyt wolnych szczepień w Polsce. W tej chwili mamy zapasy szczepionek na 3 tygodnie, a chętnych do szczepienia jest jak na lekarstwo - zastrzegł.

Rozmówca Macieja Głogowskiego zaznaczył również, że nie jest zwolennikiem wprowadzenia odpłatności za szczepienia dla wszystkich. - Z całą pewnością osoby, które mają predyspozycje do ciężkiego przebiegu COVID-19, powinny korzystać ze szczepień nieodpłatnych - tłumaczył.

Takiej okazji, by zacząć słuchać, jeszcze nie było! Wszystkie podcasty TOK FM za 1 zł

Dr Grzesiowski przekonywał, że osoby rezygnujące ze szczepień mają wpływ na otoczenie i powodują straty: zdrowotne i materialne. - Bo jeśli pracownik zachoruje i będzie roznosił wirusa w obrębie swojego miejsca pracy, to ono ponosi konkretny koszt, ponieważ pracownicy pójdą na zwolnienia. Nieszczepienie generuje koszty. Ludzie, którzy się nie szczepią, muszą zrozumieć, że ich decyzje ktoś bardzo wiele płaci - wyjaśnił.

Kolejna fala pandemii

Lekarz ostrzegał przed wariantem delta, który jest już obecny w Polsce. - Jego zakaźność jest trzy razy większa niż wariantu alfa - wyjaśnił.

Wariant delta może być przyczyną czwartej fali pandemii w Polsce, która - według gościa TOK FM - będzie wyglądała inaczej niż poprzednie. Przede wszystkim ze względu na to, że w Polsce jest bardzo duże zróżnicowanie regionów pod względem szczepień. Najmniej uodpornione powiaty są w województwach: podkarpackim, lubelskim, podlaskim, warmińsko-mazurskim, małopolskim.

- Te regiony jako pierwsze dotknie kolejna fala. Tam mogą być przepełnione szpitale i dużo zgonów - ostrzegał Grzesiowski.

Co więc robić, żeby zapobiec wzrostowi zakażeń? - Mamy być po prostu świadomi, ostrożni i zaszczepieni. To nie jest kwestia pozostania w domu czy zrezygnowania z urlopu. Chodzi o przypomnienie, że fakt, iż mamy mało zakażeń w tej chwili, nie jest dany raz na zawsze. Ta sytuacja może się zmienić radykalnie w ciągu kilku-kilkunastu tygodni - podkreślił.

Zarzuty pod adresem dra Grzesiowskiego

Naczelna Rada Lekarska nie dopatrzyła się w wypowiedziach doktora Grzesiowskiego naruszenia Kodeksu Etyki Lekarskiej. Ukarania eksperta chciał p.o. szefa GIS - Krzysztof Saczka. Zarzucał on lekarzowi "wielokrotne wprowadzanie opinii publicznej w błąd", poza tym "deprecjonowanie instytucji państwowych" i "promowanie niesprawdzonych rozwiązań medycznych".

- Twórcza i konstruktywna krytyka instytucji rządowych jest potrzebna. W tym kontekście pomysł, żeby karać za to kogokolwiek, był chybiony. Ale pewnie sprawa będzie się dalej toczyć, poczekam na dalszy rozwój wypadków - komentował Grzesiowski. Jak dodał, nie wyklucza, że "ktoś jeszcze" będzie chciał mu odebrać prawo do wykonywania zawodu. - Dlatego że wiele osób podlega przewlekłym represjom. Chodzi o to, żeby nękać, dawać sygnały innym, żeby się nie odzywali - ocenił gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM