Antyszczepionkowcy "wyszli" z internetu. "Nie wypracowaliśmy sposobu walki z różnymi czarodziejami"

- Cicha wojna covidowa, która do tej pory trwała w internecie, gdzie odłamkami dostawaliśmy wszyscy, zamieniła się w brutalne akcje. Nie możemy tego inaczej określić niż zwyczajna awantura, która nie powinna mieć miejsca w cywilizowanym kraju - mówił w TOK FM dr Michał Sutkowski, odnosząc się do ostatnich działań antyszczepionkowców w Polsce.
Zobacz wideo

Coraz częściej antyszczepionkowcy wychodzą z internetowych forów i zaczynają "na żywo" demonstrować swoje poglądy. W weekend w Grodzisku Mazowieckim próbowali wedrzeć się do jednego z punktów szczepień - musiała interweniować policja. W poniedziałek zaś zakłócali wizytę ministra Adama Niedzielskiego w gminie Jeżowe - jednej z najsłabiej wyszczepionych przeciwko koronawirusowi w Polsce. 

- Niestety wirus dzieli bardziej niż polityka. Cicha wojna domowa covidowa przekształca się w agresywną wojnę. Coraz bardziej dramatyczne to są obrazki - komentował w TOK FM dr Michał Sutkowski, pytany o powyższe zdarzenia. - Nie wypracowaliśmy sposobu na walkę z szarlatanami, odszczepieńcami, różnymi czarodziejami i potrzebne są tu działania. Brakuje wiedzy, wyobraźni, empatii. Króluje za to egoizm i zaczyna królować chamstwo w poczynaniach tych osób - buta, pogarda dla innych i ta anonimowość z internetu - dodał prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych.

Lekarz powiedział, iż ma nadzieje, że zostaną wszczęte działania, które tego typu zachowaniom "postawią wyraźną tamę". Do tego - jak mówił - potrzebne są nie tylko polityczne i prawne narzędzia, ale też "ostracyzm ze strony nas wszystkich". - Piętnujmy to. Mówmy, że to jest niewyobrażalne chamstwo, niewyobrażalna buta - apelował.

Gość Karoliny Lewickiej podkreślał, że w żadnych wypadku nie należy "mrugać okiem" do takich osób. Jak mówił, w Niemczech o niektórych antyszczepionkowcach dane zbiera niemiecki kontrwywiad.

- To wcale nie chodzi o to, żebyśmy narzucali ludziom pewne zachowania czy uważali się za najmądrzejszych. Chodzi o to, żeby można było w spokoju wykonywać zawód specjalisty zdrowia publicznego w pandemii. Skończyły się żarty - stwierdził. - Cicha wojna covidowa, która do tej pory trwała w internecie, gdzie odłamkami dostawaliśmy wszyscy, ja także, zamieniła się w brutalne akcje, których nie możemy inaczej określić niż zwyczajna awantura, która nie powinna mieć miejsca w cywilizowanym kraju - dziwił się lekarz.

Jak zachęcić do szczepień?

Minister zdrowia w poniedziałek mówił, że "zbliżamy się do zaszczepienia przeciw COVID-19 blisko 60 procent osób w Polsce". To wciąż za mało, by uzyskać odporność środowiskową, a prawdopodobieństwo czwartej fali staje się coraz większe. Rząd na razie wzbrania się przed wprowadzaniem obowiązkowych szczepień. Stawia raczej na zachęty, które do tej pory niewiele jednak dają.

Jak wspomniała w audycji jej prowadząca Karolina Lewicka, nawet uruchomiona specjalnie infolinia niewiele pomogła, ponieważ na 700 tysięcy wykonanych szczepień, tylko w 2,5 proc. przypadków udało się umówić termin szczepienia. Jak w takim razie przekonać niechętnych do szczepień?

- Jeżeli ja bym wierzył, że przymus szczepień pomoże, byłbym za tym. Na razie jestem za innymi rozwiązaniami, to znaczy profity dla zaszczepionych i obostrzenia dla niezaszczepionych - powiedział dr Sutkowski. - Natomiast w momencie, kiedy ewolucja wirusa stanie się "wojenna" i będzie zagrażała zdrowiu publicznemu w stopniu dramatycznym, (...) to będę za obowiązkowością tych szczepień - zapowiedział.

DOSTĘP PREMIUM