Antyszczepionkowcom zawala się świat. "To wyjątkowo słabi ludzie"

Antyszczepionkowcy doszli do stosowania quasi terrorystycznych metod. To oznacza, że są wyjątkowo słabi i nie mają już żadnych innych argumentów, poza siłą i przemocą - mówił w TOK FM dr Tomasz Sobierajski.
Zobacz wideo

W Zamościu podpalono punkt szczepień i sanepid. W Gdyni tłum antyszczepionkowców zaatakował szczepionkobus. 25 lipca w jednym z punktów szczepień w Grodzisku Mazowieckim doszło do awantury pomiędzy grupą osób, która chciała wejść do placówki, a jej pracownikami. Interweniowała policja, zatrzymano dwie osoby. – Antyszczepionkowcy od zawsze byli agresywni, krzykliwi i chamscy. Teraz próbują znaleźć sobie przestrzeń, żeby zaistnieć i zdobyć kapitał społeczny – komentował w TOK FM dr Tomasz Sobierajski, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Takiej okazji, by zacząć słuchać, jeszcze nie było! Wszystkie podcasty TOK FM za 1 zł

Ekspert wyjaśniał, że z jego badań wynika, iż "wartości antyszczepionkowego betonu" wyznaje około 2-3 procent całego społeczeństwa. – Aczkolwiek to grupa głośna i dobrze zorganizowana, dlatego tak widoczna – wskazywał dr Sobierajski i dodawał, że te osoby od zawsze charakteryzowały się agresją. – Było napadanie na lekarzy, niszczenie ich mienia czy zastraszanie i podchodzenie pod domy. Tylko szczepieniami się nikt nie interesował i o tym się nie mówiło – tłumaczył gość TOK FM.

Podkreślał, że wyskoki antyszczepionkowców mogą wiązać się z tym, iż obecnie ich świat „odrobinę się zawala". – To są słabi ludzie, którzy nie rozumieją, jak funkcjonuje świat, nie mają podstawowej wiedzy. A badania pokazują, że szczepienia przeciw COVID-19 – zresztą jak każde inne – po prostu działają. Nie udaje im się przekonywać w internecie, więc wychodzą na ulicę i próbują się bronić. Stosowanie przez nich tych quasi terrorystycznych metod oznacza, że są wyjątkowo słabi i nie mają już żadnych innych argumentów, poza siłą i przemocą – wskazywał dr Sobierajski.

Ekspert krytykował też działania rządu PiS wobec tej grupy społecznej. Nie był przekonany, do zapewnień ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, który stwierdził, że sytuacja w Zamościu to "akt terroryzmu" a sprawcy to "bandyci", którzy będą ścigani z "całą surowością". Nawiązał też do niedawnej wizyty ministra na Podkarpaciu, podczas której antyszczepionkowcy zagłuszali Niedzielskiego. – Ta władza od dawna wręcz przytula się do antyszczepionkowców. Gdyby było tak, że ministra zdrowia zagłuszałyby kobiety albo matki niepełnosprawnych dzieci, to byłoby to rozpędzone i wleczone po asfalcie. A z antyszczepionkowcami się tego nie robi, żeby nie tracić elektoratu. To po prostu szkodzenie społeczeństwu. Władza powinna wyznaczyć im granice, bo inaczej ludzie np. z punktów szczepień zaczną się bać. Powinno się reagować sankcjami, np. puszkując te chamskie i głupie osoby – podsumował ekspert.

DOSTĘP PREMIUM