Rząd zwleka z decyzją o trzeciej dawce szczepionki na COVID-19. Ekspert: Rozsądne podejście

W ocenie naszych decydentów, dostępne dane o spadającej po szczepieniu odporności nie są wystarczające. Trudno podejmować tak daleko idące decyzje bez oparcia o rzetelne badania - mówił na antenie TOK FM Piotr Żakowiecki, analityk ds. zdrowotnych.
Zobacz wideo

Światowa Organizacja Zdrowia chce, by bogate kraje wstrzymały się z podawaniem trzeciej dawki szczepionki na COVID-19 przynajmniej do końca września. Jak alarmuje WHO, podczas gdy zamożni chcą wzmacniać odporność, biedniejsze kraje wciąż czekają na swoje dawki. Stąd apel o moratorium. W Polsce jeszcze nie ma ostatecznej decyzji w tej sprawie. Jak mówił w TOK FM Piotr Żakowiecki, analityk ds. zdrowotnych, takie podejście polskich władz jest rozsądne. – W ocenie naszych decydentów dostępne dane o spadającej po szczepieniu odporności, nie są wystarczające. Trudno podejmować tak daleko idące decyzje bez oparcia o rzetelne badania – ocenił Żakowiecki.

Minister zdrowia Adam Niedzielski mówił w czwartek, że koszt operacji podania trzeciej dawki "jest ogromny". - Nie mówię tylko o wydatkach, ale o całej logistyce, o podejmowaniu pewnej debaty i przekonywaniu ludzi, którzy mają przecież wątpliwości. Staram się wyważyć, ile jest w tym wartości dodanej dla zdrowia publicznego, a ile jest w tym interesu firm farmaceutycznych, które chcą sprzedać więcej - dodał.

Żakowiecki również zwrócił uwagę, że należy do tego problemu podchodzić bardzo ostrożnie, bo koncerny farmaceutyczne mogą kierować się motywem zysku. – Generalnie firmy produkujące szczepionki mRNA (Moderna i Pfizer-red.) są zwycięzcami gry o rynek. Pojawiały się informacje, że w ostatnim kontrakcie z Komisją Europejską cena za jedną dawkę została podbita nawet o 25 procent – wskazywał analityk.

Podkreślał, że dla tych firm "sky is the limit", jeśli chodzi o zarabianie na szczepionkach. – Widać, że ich pozycja negocjacyjna się wzmocniła. Jeszcze wiosną władze Pfizera przyznawały, że w warunkach pandemicznych proponują krajom niższe niż normalnie ceny, bo potencjalny mogłyby liczyć sobie 150-175 dolarów za dawkę. To siedmiokrotnie więcej niż KE zapłaciła za szczepionki w ostatnim kontrakcie. Według analiz ekspertów, wytworzenie jednej porcji wakcyny kosztuje około 1,5 dolara. Te marże są bardzo wysokie – wyliczał Żakowiecki.

Podkreślał też, że nie ma jeszcze wiarygodnych badań wskazujących na to, że faktycznie w perspektywie czasu po szczepieniu spada nasza odporność. – Nikt tego niezależnie nie sprawdził. To nie są badania kliniczne. Pamiętajmy, że spadek poziomu przeciwciał nie musi się równać spadkowi odporności. Ochrona przed ciężkim przebiegiem COVID-19 po szczepieniu - w krajach w których jest czwarta fala, a wyszczepiono wiele osób - nadal jest bardzo wysoka. Zalecana jest ostrożność, warto mieć na uwadze wątek zysku koncernów, ale nie warto też popadać w paranoje – podsumował ekspert.

DOSTĘP PREMIUM