"Power w medykach umarł". Czwarta fala pandemii będzie "bardzo ciężka"

Nie jesteśmy systemowo przygotowani do czwartej fali zakażeń koronawirusem - oceniła w TOK FM Agnieszka Gorgoń-Komor, senator Platformy Obywatelskiej, a równocześnie lekarka ze szpitala w Bielsku-Białej. Oceniła też, że chorować będą niezaszczepieni.
Zobacz wideo

Jesienna czwarta fala pandemii wydaje się zarówno w opinii ekspertów, jak i polityków nieunikniona. Rząd cały czas zapewnia, że jesteśmy na nią gotowi. Jednak praktycy mają spore wątpliwości. – Mentalnie jest słabo. Po trzeciej fali power w medykach umarł. Wszyscy pracowaliśmy bardzo ciężko, a rząd nas zróżnicował. Jednym wypłacił dodatki covidowe, innym nie – mówiła w magazynie "EKG" w TOK FM Agnieszka Gorgoń-Komor, senator Platformy Obywatelskiej, a jednocześnie lekarka ze szpitala w Bielsku-Białej.

A może posłuchasz? Ten podcast, podobnie jak wszystkie inne w TOK FM, czekają - wystarczy 1 zł

Lekarka zaznaczała też, że czwarta fala będzie szczególnie ciężka. – Bo chorować będą niezaszczepieni. Z mojego doświadczenia pracy na oddziale covidowym, to ciężko chorują osoby, które unikały szczepienia. Oczywiście, po przyjęciu wakcyny zdarzają się infekcje, ale ich przebieg jest lekki, objawy są para-grypowe – podkreślała gościni TOK FM.

"Mieliśmy jeden stary respirator, ludzie umierali"

Jej zdaniem, rząd ma dobre samopoczucie przed czwartą falą, bo udało się zabezpieczyć sprzęt do ratowania życia, jednak to ciągle za mało. – Żadnych przygotowań nie ma. Ten sprzęt jest zdeponowany i umiemy go obsługiwać, bo mieliśmy krótkie szkolenie online z panią, albo już wiedzieliśmy to wcześniej z YouTube – oceniała Gorgoń-Komor.

W tym kontekście wspominała, jak lekarze musieli sobie radzić w pracy w poprzedniej fali pandemii. – Gdy stawaliśmy się oddziałem covidowym, mieliśmy jeden stary respirator. Musiałam monitować w tej sprawie. Ileś osób straciło życie, bo nie było do czego ich podłączyć? Odsyłaliśmy pacjentów do szpitali tymczasowych, a tam był sprzęt, ale nie było personelu. Z czasem ta współpraca zaczęła się układać, ale nie dzięki politykom, czy dyrektorom, ale przez nasze prywatne kontakty. Tak udało nam się wypracować procedury, jak zajmować się pacjentami – zdradziła lekarka.

Rząd nie ma się z czego się cieszyć

Rozmówczyni Macieja Głogowskiego dodała, że dla niej jako lekarza-praktyka z 23-letnim stażem pracy, najważniejsza w kwestii radzenia sobie z pandemią jest liczba zgonów i śmiertelność. – Z tego się nie wybronimy. Podobno jest w resorcie zdrowia prowadzona taka analiza i trzeba zobaczyć, co na którym etapie zostało źle zrobione, że dopuściliśmy do takiej nadwyżki zgonów – wskazała.

W liczbie nadmiarowych zgonów z powodu epidemii Polska jest na niechlubnym, drugim miejscu w Unii Europejskiej, tuż za Bułgarią. – Liczby się zmieniają, ale mam odczucie, że zaniedbaliśmy zdrowie Polaków. Nie dlatego, że leczyliśmy ludzi z COVID-19, ale dlatego, że nie pomagaliśmy osobom cierpiącym na inne schorzenia. I teraz, jak będzie czwarta fala lockdownów – przez niezaszczepionych – to znowu umrze ileś osób na choroby towarzyszące. I to będą ciche ofiary covida – podkreślała i dodawała, że skupianie się tylko na teleporadach w okresie pandemii nie pozwoliło lekarzom odpowiednio wcześnie zdiagnozować wielu chorych.

DOSTĘP PREMIUM