Jesienią czeka nas fala zakażeń? Dr Grzesiowski: Są hipotezy, że COVID-19 stanie się chorobą dziecięcą

Szczepienia w szkołach problemu nie rozwiążą, bo przecież można szczepić wyłącznie dzieci powyżej 12. roku życia. Tymczasem wariant delta rozprzestrzenia się wśród dzieci znacznie szybciej niż poprzednie. - Są pewne hipotezy, że COVID-19 z czasem stanie się głównie chorobą dziecięcą - mówił w TOK FM dr Paweł Grzesiowski. I stwierdził, że szczepienie przeciw COVID-19 należy w przyszłości wprowadzić do kalendarza obowiązkowych szczepień.
Zobacz wideo

W ostatnim czasie coraz częściej przybywa powyżej 200 nowych zakażeń na dobę. To znacznie więcej niż w lipcu, kiedy dzienne liczby zachorowań zwykle nie przekraczały 100. Eksperci przewidują kolejne wzrosty, a wkrótce czeka nas powrót dzieci do szkół. I to właśnie zachorowania wśród dzieci mogą być tej jesieni największym problemem. - Po pierwsze, dosyć niewiele wiemy o dzieciach, jeżeli chodzi o COVID-19 z wczesnych faz pandemii. Mówiło się nawet o tym, że wirus nie atakuje dzieci, że one są przez wirusa omijane, że są odporne. Przez to, że mają w pierwszych latach życia dużo przeziębień, to sobie z tym wirusem świetnie dają radę - przypominał w TOK FM dr Paweł Grzesiowski. 

- To była prawda do czasu pojawienia się wariantu delta. Niestety wariant ten zaczął bardzo intensywnie szerzyć się wśród dzieci. Widzimy to w tych krajach, które testują dzieci [na koronawirusa - red.], że tych zachorowań jest multum. Część z nich przebiega ciężko - zauważał ekspert. Jak podał, 1 na 1000 dzieci trafia do szpitala przez ciężki przebieg COVID-19. Ostrzegał też, że im więcej zakażeń wśród dzieci, tym częściej może występować PIMS (wieloukładowy zespół zapalny powiązany z COVID-19), który może być nawet zagrożeniem życia. - Przypadków śmiertelnych wśród dzieci jest absolutnie niewiele, ale też się zdarzają - przestrzegał dr Grzesiowski. 

Ekspert zauważał, że kolejnym problemem jest to, iż dzisiaj szczepionki dostępne są wyłącznie dla dzieci od 12. roku życia. - Nawet gdybyśmy podjęli decyzję o szczepieniu wszystkich dzieci, to zaszczepimy tylko część - podkreślał. - Są pewne hipotezy, że COVID-19 z czasem stanie się głównie chorobą dziecięcą. Tak jak inne wirusy typu cytomegalia, wirus RSV, mononukleozy - mówił dalej. Jak wyjaśniał, dorośli, którzy są ozdrowieńcami, przeszli COVID-19 raz - będą przez dłuższy czas chronieni. - Kto zatem pozostaje dla wirusa dostępny? Głównie dzieci i niezaszczepieni dorośli - zauważał dr Grzesiowski. 

Zdaniem eksperta, jeżeli szczepionki zostaną dopuszczone do stosowania również u młodszych dzieci, powinny wejść do kalendarza obowiązkowych szczepień. - My jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że dzieci są szczepione zgodnie z pewnym harmonogramem. Jeżeli będzie to pozostawione swobodnemu wyborowi rodziców, to wiemy mniej więcej, jak to będzie wyglądać - mówił.

- W momencie, kiedy będziemy mieli preparaty dla dzieci powyżej piątego roku życia, a potem w przyszłości szczepionka będzie najprawdopodobniej dostępna dla dzieci powyżej sześciu miesięcy, to ja bym jak najbardziej te szczepienia wprowadził do kalendarza szczepień - stwierdził. 

Na koniec dr Grzesiowski ostrzegał, że osoba, która zakaziła się jednym z pierwszych wariantów koronawirusa, może nie być wystarczająco odporna na wariant delta i inne. - To jest problem, który będzie prawdopodobnie w kolejnych latach wymagał stosowania nowych szczepionek. Już dziś pracuje się nad nowymi szczepionkami - zauważał. - Może się zdarzyć tak, jak mamy przy szczepieniach przeciw grypie, że skład szczepionek okresowo jest modyfikowany, czyli dostosowywany do dominującego wariantu. Mam nadzieję, że COVID-19 nie będzie zmieniał się tak szybko jak grypa i nie trzeba będzie corocznie zmieniać szczepionek - podsumował. 

DOSTĘP PREMIUM