Medycy szykują wielki protest w stolicy. "Polacy muszą dokładać do zdrowia z własnej kieszeni"

Pracownicy służby zdrowia szykują się do protestu. Manifestacja w Warszawie zaplanowana jest na 11 września. - Jesteśmy na szarym końcu wśród krajów OECD, jeśli chodzi o nakłady na opiekę zdrowotną. Z roku na rok Polacy coraz więcej muszą dokładać do tego ze swojej kieszeni - mówił w TOK FM wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej Artur Drobniak.
Zobacz wideo

Komitet strajkowy zapowiedział, że protest pracowników ochrony zdrowia będzie największą tego typu akcją w historii. W manifestacji, która odbędzie się w Warszawie 11 września, ma wziąć udział kilkanaście tysięcy osób: pielęgniarek, lekarzy, ratowników medycznych, farmaceutów.

- W obliczu tego, z czym spotykamy się na co dzień, manifestacja to tylko jeden z pierwszych kroków, jakie zamierzamy podjąć. Nie odpuszczamy! Chcemy pokazać, poświęcając swój czas wolny, aby pacjenci nie ponosili szkody, że w systemie opieki zdrowotnej jest gorzej niż kiedykolwiek. COVID-19 to tylko uwypuklił – tłumaczył w TOK FM wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej Artur Drobniak.

 Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Medycy chcą większych nakładów na ochronę zdrowia. Zdecydowanie wcześniej niż jest to zapowiadane. - 7 procent PKB w 2027 roku i 8 procent w roku następnym. To nie są dane z niczego. Mamy to wyliczone na podstawie statystki OECD. Raporty są nieubłagane i bardzo niekorzystne. Jesteśmy na szarym końcu wśród krajów OECD, jeśli chodzi o nakłady na opiekę zdrowotną. Z roku na rok Polacy coraz więcej muszą dokładać do tego ze swojej kieszeni – przekonywał Drobniak.

"Premier powinien to przemyśleć"

Wiceszef NRL nie krył rozczarowania postawą rządzących. Do tej pory żaden przedstawiciel rządu nie próbował się skontaktować z lekarzami lub przedstawicielami innych zawodów medycznych.

A rządzący mają o czym myśleć, bo pracownicy ochrony zdrowia krytykują też regularnie "Polski Ład", sztandarowy projekt obecnych władz. Nie podobają im się zmiany podatkowe zaproponowane przez PiS. Szczególnie te dotyczące podwyższenia składki zdrowotnej dla przedsiębiorców (uzależnionej od zarobków).

Prowadzący rozmowę Tomasz Setta dopytywał swojego gościa, dlaczego NRL jest przeciw zwiększeniu daniny, z której finansuje się opiekę zdrowotną. Artur Drobniak tłumaczył, że przez lata doszło do tego, iż większość lekarzy - a także część pielęgniarek czy położnych - stała się przedsiębiorcami, bo zrezygnowali z zatrudnienia na umowę o pracę. – I to podniesienie składki, tak drastyczne, w nas uderzy. To nie jest tak, że my nie chcemy ponosić odpowiedzialności. Prosimy i szukamy pomysłów, żeby zrobić to bardziej sprawiedliwie. Tak, żeby wzrost składki nie prowokował lekarzy do tego, by mniej pracowali, żeby uniknąć płacenia wyższych podatków – wyjaśniał wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Gość TOK FM dodał, że premier Matusz Morawiecki powinien przemyśleć rozwiązania z "Polskiego Ładu", które dotyczą składki zdrowotnej. – Interesowałyby nas formy przejściowe. Jakiś rodzaj amortyzacji. Boimy się, że jeśli składka wzrośnie, to lekarze specjaliści będą oczekiwać podniesienia im podstawowego wynagrodzenia w przychodniach czy lecznicach. A to oznacza dla tych placówek jeszcze większe koszty i kolejne problemy finansowe. Premier powinien przemyśleć wprowadzenie tak wysokiej stawki składki zdrowotnej od razu – uważa Artur Drobniak.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM