Czy w czasie IV fali zabraknie lekarzy? "Frustracja jest na tak wysokim poziomie, że ciężko przewidzieć"

- Frustracja i zmęczenie, a wręcz wypalenie zawodowe wśród pracowników systemu opieki zdrowotnej jest na tak dużym poziomie, że w tej chwili jest ciężko przewidzieć, jakie będą kolejne kroki - mówił w TOK FM Artur Drobniak, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej. Na 11 września przedstawiciele wszystkich zawodów medycznych planują manifestację i ma to być pierwszy etap jesiennych strajków.
Zobacz wideo

Niemal każdego dnia (nie licząc weekendowych spadków) obserwujemy coraz więcej zachorowań na COVID-19. Liczba nowych zakażeń oscyluje wokół 220 i więcej, choć jeszcze kilka tygodni temu było to mniej niż 100. Czwarta fala się rozpędza. Jak Polska jest do niej przygotowana? 

- To, co udało się osiągnąć w programie szczepień, daje efekty średnio zadowalające - przyznał w TOK FM Artur Drobniak, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej. Jak mówił, obecnie pierwszą dawką szczepi się kilkadziesiąt tysięcy osób dziennie i to jest bardzo mało. - Boimy się, że ta IV fala zachorowań będzie równie liczna jak poprzednie, ale wierzymy, że dzięki szczepieniom przede wszystkim śmiertelność spadnie - mówił.

Otwarte jest też pytanie o sytuację w systemie opieki zdrowotnej, którego pracownicy na jesień planują strajki. - Jeżeli chodzi o takie rozwiązania typowo administracyjne, to poprzednie trzy fale na tyle przećwiczyły zarówno postępowanie centralne, jak i regionalne, że jesteśmy w stanie przygotować odpowiednią liczbę łóżek dla pacjentów covidowych. Jednak czy ta obsługa będzie na poziomie przyzwoitym? Muszę to podać w wątpliwość, bo nie wiemy, jak liczne będą hospitalizacje. Mam pewne obawy, że tego personelu będzie zwyczajnie za mało - przewidywał gość Tomasza Setty.

Drobniak przyznał wprost, że "frustracja i zmęczenie, a wręcz wypalenie zawodowe wśród pracowników systemu opieki zdrowotnej jest na tak dużym poziomie, że w tej chwili jest ciężko przewidzieć, jakie będą kolejne kroki i rozwój sytuacji związanej ze strajkiem w systemie opieki zdrowotnej".

11 września ruszy protest medyków

Na razie pewne jest to, że w sobotę 11 września pracownicy tego systemu planują manifestację, w której udział wezmą przedstawiciele wszystkich zawodów medycznych, m.in.: lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni, diagności laboratoryjni, elektroradiolodzy i farmaceuci. - Nie odpuszczamy. Chcemy pokazać Polakom, poświęcając swój prywatny czas, (...) że w systemie opieki zdrowotnej jest gorzej niż kiedykolwiek - stwierdził wiceprezes NIL. I poinformował, że manifestacja będzie pierwszym krokiem związanym z jesiennym strajkiem.

Zapowiedzi dotyczące tego protestu słychać już od jakiegoś czasu. Mimo to - jak mówił Drobniak - nikt z rządu nie skontaktował się z komitetem strajkowym w sprawie podjęcia rozmów i ewentualnego zapobiegnięcia całej sytuacji. Wiceprezes NIL podkreślał, że medykom najbardziej zależałoby na rozmowach z samym premierem, co od dawna mówili, ale propozycji spotkania "nie ma nawet ze strony resortu zdrowia". 

Postulaty medyków

Jakie są postulaty medyków? - Chcemy, by powstały określone akty legislacyjne, które zwiększają finansowanie systemu opieki zdrowotnej ze środków publicznych, ale nie w bardzo odległej przyszłości - tak jak jest to zaplanowane obecnie, czyli 7 procent PKB w roku 2027, tylko chcemy, żeby było to 7 procent w roku 2024, a 8 procent w roku 2027 - wyjaśniał gość TOK FM.

Ze strony rządu słyszymy zapewnienia, że sytuację w ochronie zdrowia poprawi tzw. Polski Ład i zmiany z nim związane, między innymi podniesienie składki zdrowotnej. Naczelna Rada Lekarska podchodzi do tego jednak sceptycznie. Jak wyjaśniał Drobniak, podniesienie składki uderzy w przedsiębiorców - a więc także w lekarzy, którzy bardzo często prowadzą jednoosobowe działalności gospodarcze. 

- Nie mówię, że ten wzrost składki zdrowotnej jest zły. On musi pewnie nastąpić. Ale chodzi o to, by był bardziej sprawiedliwy i nie sprowokował - również lekarzy - do tego, by pracowali mniej - przekonywał wiceprezes NIL. - Boimy się, że jeżeli dojdzie do tego, że ta składka wzrośnie, to specjaliści medyczni twardo powiedzą: "proszę podnieść nasze podstawowe wynagrodzenie o wysokość tej składki". A to z kolei skończy się jeszcze większymi kosztami dla świadczeniodawców i może doprowadzić do tego, że jeszcze więcej ośrodków będzie mało problemy finansowe - dodał.

DOSTĘP PREMIUM