"Powstrzymajmy to szaleństwo. Szczepmy, ale poza szkołą". Jaka jest odpowiedzialność dyrektorów?

Zdecydowanym przeciwnikiem organizowana punktów szczepień w szkołach jest Marek Pleśniar. Ekspert apelował do dyrektorów, by przemyśleli sprawę, szczepienia popierali, ale nie przeprowadzali ich w swoich placówkach. Przestrzegał między innymi przed odpowiedzialnością karną i mówił: "Nie dajmy się oszukać".
Zobacz wideo

Do nowego roku szkolnego został tydzień. Zgodnie z planem - od września wszyscy uczniowie wracają do nauki stacjonarnej. Ale cały czas pojawiają się też opinie, że może bezpieczniej byłoby otworzyć placówki tylko dla zaszczepionych. - Dzieci powinny wrócić. Musimy ruszać do przodu - mówił w TOK FM Marek Pleśniar.

Dyrektor biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty nie jest zwolennikiem szczepienia uczniów w szkołach.

Akcja szczepień ma ruszyć zaraz na początku roku szkolnego. W pierwszym tygodniu września dyrektorzy mają informować i zachęcać do szczepień przeciwko COVID-19, w drugim - zbierać zapisy, a w trzecim - finalnie rozpocząć szczepienia. 

Zgodnie z wytycznymi resortów zdrowia i edukacji - dyrektorzy mogą nawiązać współpracę z punktem szczepień i tam zaprowadzać uczniów na szczepienie lub organizować cały proces w szkole. W przypadku tej drugiej opcji muszą jednak spełnić szereg wytycznych.

Chodzi między innymi o przygotowanie oddzielnych miejsc dla uczniów oczekujących na szczepienie; miejsca dla lekarza, który będzie kwalifikował do szczepienia, miejsca do samego szczepienia, a także do obserwacji po szczepieniu. 

Należy także wyznaczyć toaletę "wyłącznie do korzystania dla zespołu szczepiącego oraz dla innych osób (rodziny ucznia) chętnych do zaszczepienia". Oprócz tego do obowiązków dyrektora należy zweryfikowanie w dniu szczepienia, czy uczniowie, których rodzice złożyli deklaracje dotyczące udziału dziecka w szczepieniu, posiadają odpowiednie kwestionariusze. I w końcu zapewnienie opieki uczniom podczas szczepienia. Wszystkie wytyczne można znaleźć tu.

- Powstrzymajmy to szaleństwo. Szczepmy, ale poza szkołą - apelował w TOK FM Marek Pleśniar. Przestrzegał, by dyrektorzy "nie dawali się oszukać". - Ja zalecałbym w tej sprawie dobrze wszystko pomyśleć. Popierać szczepienia oraz odmówić przeprowadzenia ich w szkole. Na szczęście dano nam taką możliwość i możemy to scedować na służbę zdrowia, mówiąc, że nie ma warunków u nas - poinformował rozmówca Jana Wróbla.

Szczepienia i odpowiedzialność dyrektorów

Pleśniar zwrócił też uwagę na kwestię odpowiedzialności dyrektorów. Odwołał się do słynnego już projektu nowelizacji ustawy - Prawo oświatowe, który wprowadza karę pozbawienia wolności do lat trzech dla dyrektorów placówek oświatowych, którzy nie dopełnią nadzoru nad dziećmi. A jeżeli następstwem tego braku nadzoru będzie np. ciężki uszczerbek na jego zdrowiu, to kara pozbawienia wolności może wynosić od trzech miesięcy do lat pięciu.

Dyrektor biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty tłumaczył więc, że jeżeli dyrektor szkoły zgodzi się na szczepienie ucznia bez rodziców, a potem coś się stanie (wystąpi na przykład jakiś niepożądany odczyn poszczepienny), to takiemu dyrektorowi może grozić więzienie. 

Co istotne - w wytycznych resortów czytamy, że "rodzic nie musi być obecny podczas szczepienia dziecka". Wymagana jest jedynie zgoda przedstawiciela ustawowego złożona na kwestionariuszu. 

Gość TOK FM proponował, by państwo polskie wprowadziło możliwość wzięcia przez rodziców czy opiekunów prawnych dzieci urlopu na dzień szczepienia swojego podopiecznego. - To byłoby wspaniale i trochę bezpieczniej jednak - podsumował.

DOSTĘP PREMIUM