"Jesteśmy nazywani pachołkami Big Pharmy". Prof. Flisiak o tym, dlaczego Rada Medyczna milczy o trzeciej dawce

- Od wielu miesięcy jesteśmy hejtowani, a ostatnio dowiedzieliśmy się z mediów, nawet z ust polityków i decydentów, że trzeba się zastanowić, czy opinia o tym, że trzecia dawka jest celowa, nie jest czasami stymulowana przez firmy farmaceutyczne - mówił w TOK FM prof. Robert Flisiak, członek Rady Medycznej przy premierze. Podkreślał też, że decyzja o podaniu trzeciej dawki to sprawa "administracyjna".
Zobacz wideo

Od kilku dni pojawiają się informacje, że Rada Medyczna jest coraz bliżej wydania swojej rekomendacji odnośnie podawania trzeciej dawki szczepionki przeciwko COVID-19. Jednak oficjalnej rekomendacji jak nie było, tak nie ma. Dlaczego? - Rada jest ciałem, które dyskutuje i przedstawia swoje opinie przede wszystkim ministrowi zdrowia i premierowi - tłumaczył w TOK FM prof. Robert Flisiak, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych, a także członek Rady Medycznej. Jak stwierdził, decyzja o podaniu trzeciej dawki jest dawka "administracyjną", a rada przekazała swoją opinię i nie w każdej sytuacji potrzebne jest publiczne stanowisko.

- Proszę wczuć się w naszą rolę - proponował prof. Flisiak w rozmowie z Jackiem Żakowskim. - Od wielu miesięcy jesteśmy hejtowani, a ostatnio dowiedzieliśmy się z mediów, nawet z ust polityków i decydentów, że trzeba się zastanowić, czy opinia o tym, że trzecia dawka jest celowa, nie jest czasami stymulowana przez firmy farmaceutyczne. Jesteśmy nazywani od dawna pachołkami big pharmy - mówił. Jak dodał, wydanie stanowiska sprawi, że "hejt będzie jeszcze bardziej intensywny", a w Radzie Medycznej toczą się dyskusje i debaty, do której maja dostęp członkowie rządu i premier.

- Po co ta rada w ogóle? - dopytywał red. Żakowski. - Po co nazywać to radą przy premierze, jeżeli nie chcecie poradzić panu premierowi? - zastanawiał się prowadzący.

- Nie chcemy sformalizować czegoś, czego my nie powinniśmy jako pierwsi formalizować. Rada cały czas, nieustająco, doradza. To jest stan ciągły - odparł prof. Flisiak. - Jeżeli minister albo premier by uznali, że jesteśmy niepotrzebni, na pewno by zrezygnowali z naszych usług. A my mamy wystarczająco dużo zadań, obowiązków, jesteśmy zmęczeni wieloma sytuacjami (...), które uderzają w nas personalnie, chętnie zrezygnujemy z tego - stwierdził.

Ekspert podkreślał, że "żadne gremium na świecie nie wydało dotychczas jednoznacznego zalecenia w tym względzie" (czyli w kwestii trzeciej dawki szczepionki), bo wszyscy czekają na decyzję amerykańskiej FDA albo europejskiej EMA. - Jeżeli jakieś decyzje zapadły w którymkolwiek kraju, to są to decyzje polityczno-administracyjne, tak jak w Stanach, Niemczech i paru innych krajach - zauważał.

- Jestem w stanie w tej chwili powiedzieć, jakie grupy ja rekomenduję - podkreślił prof. Flisiak. Jak wyjaśniał, z naukowego punktu widzenia celowość stosowania trzeciej dawki, czyli dawki przypominającej, potwierdzono u osób tzw. immunoniekompetentnych. Są to osoby o obniżonej odporności przez przyjmowane leki lub choroby. Kolejna grupa to osoby powyżej 70. roku życia. - Trzecia grupa to osoby, które mogą być szczególnie narażone ze względu na rodzaj wykonywanego zajęcia, czyli personel biały służby zdrowia - dodał.

- Dlaczego rada nie jest w stanie wydać takiego stanowiska? - dociekał Jacek Żakowski.

- Odpowiem pytaniem na pytanie - odparł prof. Flisiak. - Proszę mi powiedzieć, w którym kraju do tej chwili jakieś gremium naukowe wydało taką opinię? - podsumował.

DOSTĘP PREMIUM