Samobójstwom można zapobiegać, trzeba tylko wiedzieć jak. "Bardzo często bagatelizujemy"

W Polsce ponad pięć tysięcy osób rocznie odbiera sobie życie. Jednak dr Halszka Witkowska zauważała w TOK FM, że samobójstwom można zapobiegać. Trzeba tylko wiedzieć, jak reagować. - Posłuchajmy, gdy ktoś mówi, że jest mu naprawdę ciężko, że nie ma siły żyć, że problemy go przerastają. Zwróćmy uwagę na to, czy nie odcina się od środowiska, czy nie przebywa non stop w domu - apelowała.
Zobacz wideo

W Światowy Dzień Zapobiegania Samobójstwom, który przypada 10 września, dr Halszka Witkowska z Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego podawała w TOK FM dane, które pokazują dramatyczną skalę problemu. Na świecie ginie w wyniku samobójstw więcej osób niż w wyniku wojen i ataków terrorystycznych, a Polska ma dziesiąty najwyższy wskaźnik samobójstw w Europie. Rocznie ponad pięć tysięcy osób odbiera sobie w naszym kraju życie. - Każde samobójstwo wpływa na 20 osób z najbliższego otoczenia. Cierpi nie tylko osoba, która ma myśli samobójcze, która podejmuje próbę - zaznaczała ekspertka.

Gościni TOK FM podkreślała jednak, że samobójstwom można zapobiegać, co pokazują prowadzone w różnych krajach programy. Wczoraj również w Polsce wszedł w życie Narodowy Program Zapobiegania Samobójstwom, nad którym od kilku lat pracowali eksperci przy Ministerstwie Zdrowia. Jak poinformowała dr Witkowska, program zawiera dziesięć punktów. - Będą wprowadzone nowe zasady, które umożliwią szkolenia różnych grup zawodowych, które są wystawione na ryzyko, że może pojawić się osoba w kryzysie - mówiła. 

- Zapobieganie samobójstwom to działanie wieloaspektowe i wielotorowe, potrzebujemy bardzo różnych grup zawodowych - m.in. nauczyciele, psychologowie, pedagodzy szkolni, ale także pracownicy banków, lekarze pierwszej pomocy, służby mundurowe - wymieniała dr Witkowska. - Bardzo dużo osób spotyka się z człowiekiem w kryzysie i powinno mieć podstawowe przeszkolenie, jak reagować i jak pomóc - zaznaczyła. 

Jak należy reagować? 

Pytanie tylko, jak właściwie należy zareagować? Dr Witkowska wyjaśniała, że najpierw powinniśmy zadać sobie pytanie: jak często w naszym najbliższym otoczeniu jest ktoś w kryzysie, a my o tym nie wiemy? - Bardzo często bagatelizujemy jego wypowiedzi. To jest pierwszy, podstawowy mit, który utrudnia zapobieganie samobójstwom. Że jeżeli ktoś o tym mówi, to na pewno tego nie zrobi - zauważała - 80 proc. osób, które odebrało sobie życie, wcześniej mówiło o tym w swoim otoczeniu, ale nikt nie słuchał - zaznaczała. 

- Posłuchajmy, gdy ktoś mówi, że jest mu naprawdę ciężko, że nie ma siły żyć, że problemy go przerastają. Zwróćmy uwagę na to, czy nie odcina się od środowiska, czy nie przebywa non-stop w domu, może nadużywa alkoholu. Czasami osoby przy przechodzeniu ciężkiej depresji przestają dbać o swój wygląd zewnętrzny - mówiła. - Bardzo poważnym sygnałem ostrzegawczym jest dla nas moment, kiedy te osoby zaczynają rozdawać swoje rzeczy, zaczynają coraz częściej mówić o śmierci lub że planują odebrać sobie życie - dodawała. 

Ekspertka mówiła również o platformie "Życie warte jest rozmowy", na której pomoc uzyskają zarówno osoby w kryzysie samobójczym, jak i szukające wsparcia dla kogoś, kto przeżywa trudności psychiczne czy żałobę po samobójczej śmierci bliskiego. Znajdują się na niej listy miejsc, gdzie można bezpłatnie uzyskać pomoc, ale też bezpłatnych infolinii i telefonów wsparcia. 

Monitoring powinien być podstawą

Prowadzący audycję Michał Janczura zauważał, że w statystykach z roku na rok rośnie liczba prób samobójczych, jednak dr Witkowska zauważała, że liczby nie przekładają się wprost na rzeczywistość. - Nie mamy systemu monitorowania tych prób samobójczych. Nie monitorujemy, więc nie wiemy, jaka jest skala zjawiska - zauważała. 

- Druga rzecz jest taka, że granica definicji próby samobójczej jest bardzo szeroka. Wystarczy, że młody człowiek usiądzie na parapecie. Powstaje pytanie, czy to już jest próba samobójcza, jeżeli jest to w niebezpiecznej okoliczności, jeżeli on robi to z intencją - mówiła ekspertka. - To nigdy nie wyląduje w żadnych statystykach. Podstawą jest to, żebyśmy zaczęli monitorować w jakiś sposób próby samobójcze - podkreśliła.

Ekspertka zaznaczała też, że nie jest prawdą to, o czym często się mówi - czyli o fali samobójstw wśród młodzieży. - Liczba samobójstw w grupie do 18. roku życia od kilku lat utrzymuje się na podobnym poziome, jest to około 100 - podała. - To, co faktycznie obserwujemy, to falę wzrostu zachowań samobójczych. Czyli właśnie prób samobójczych, samookaleczeń - dodała. 

- Chciałbym przypomnieć wszystkim osobom, które w tej chwili przechodzą kryzys, którym jest ciężko, aby pamiętały, że mają czas. Że ten kolejny dzień może się dla nich odmienić, że myśli samobójcze mogą się pewnego dnia skończyć, nawet jeżeli trwają kilkanaście miesięcy lub lat. Pewnego dnia można poczuć ulgę. Najbliżsi, którzy są wśród nas, często nie wiedzą, z jak wielkim kryzysem się mierzymy. Powiedzmy o swoim bólu, nie wstydźmy się prosić o pomoc - apelowała na koniec. 

DOSTĘP PREMIUM