Czy warto zaszczepić się na grypę? Ekspert nie ma wątpliwości. Ostrzega przed "koinfekcjami"

Można zarazić się na raz grypą i COVID-em, można przewidywać, że takie zachorowanie przechodzi się ciężej niż pojedynczą infekcję - mówił w TOK FM dr Ernest Kuchar i apelował, by szczepić się także przeciw grypie.
Zobacz wideo

Ministerstwo Zdrowia wprowadziło ograniczenia dotyczące sprzedaży pacjentom w aptekach szczepionek przeciw grypie. Obwieszczenie opublikowano we wtorek w Dzienniku Urzędowym Ministra Zdrowia. Chodzi o ograniczenia w ordynowaniu i wydawaniu szczepionek na jednego pacjenta. Resort przesądził, że od 16 września 2021 r. ograniczona będzie ilość wydawanego na jednego pacjenta w wieku powyżej 9. roku życia (w aptece ogólnodostępnej lub punkcie aptecznym) produktu leczniczego Efluelda, Fluarix Tetra, Influvac, Influvac Tetra, VaxigripTetra - przysługiwać będzie nie więcej, niż jedna ampułko-strzykawka na 180 dni. W przypadku pacjentów poniżej 9 r. ż. ograniczenie produktów Fluarix Tetr, Influvac, Influvac Tetra, VaxigripTetra dotyczy ilości nie więcej niż dwie ampułko-strzykawki na 180 dni. Wynika to z faktu, że u dzieci, które nie ukończyły 9 lat i dotychczas nie były szczepione przeciw grypie, powinny być podane dwie dawki w odstępie minimum czterech tygodni. Jesienią i zimą do Polski ma trafić od 3 do 5 milionów dawek szczepionek przeciw grypie.

Zdaniem doktora Ernesta Kuchara, członka rady naukowej Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Grypy, wakcyny przeciw grypie nie tylko wystarczy dla wszystkich chętnych, ale problem może być też to, że specyfik nie zostanie w pełni wykorzystany. – W ubiegłym roku szczepionek dotarło dużo, ale zbyt późno. W Polsce jest taki dziwny zwyczaj, że szczepienie przeciw grypie jest najpopularniejsze we wrześniu, październiku, a od listopada już nie, bo ludzie myślę, że to za późno. To duży błąd. Najważniejsze jest po prostu przyjęcie szczepionki kiedy jest dostępna. Tylko niepodana szczepionka jest w 100 procentach nieskuteczna – przekonywał kierownik kliniki pediatrii WUM -  ekspert Lux Medu.

Ubolewał też, że lekarze przeciążeni bieżącą pracą nie mają dostatecznie dużo czasu, by wyszczepić wszystkich chętnych. Tym bardziej, że dla samych pacjentów zdobycie szczepionki jest dość uciążliwe. – Jest wprawdzie częściowa refundacja, natomiast do zaszczepienia potrzebnych jest kilka wizyt. Najpierw do lekarza po receptę, potem do apteki, potem znów do gabinetu na zaszczepienie. To zajmuje bardzo dużo czasu – wyliczał dr Kuchar. Dlatego – jego zdaniem – rządzący powinni maksymalnie uprościć wszystkie procedury administracyjne. – Szczepienie mógłby wykonać już farmaceuta, skoro mają uprawnienia do wykonywania szczepień przeciw COVID. Podobnie pielęgniarki – radził ekspert.

Tym bardziej, że u progu czwartej fali pandemii koronawirusa, szczepienie przeciw grypie może być szalenie istotne. – To są niezależne czynniki ryzyka. Zaszczepiony przeciw COVID-19 nadal może zachorować na grypę. Odporność nabyta jest swoista antygenowo, nakierowana na konkretny wirus. Są też przecież koinfekcje. Można zarazić się na raz grypą i COVID-em, można przewidywać, że takie zachorowanie przechodzi się ciężej niż pojedynczą infekcję. Istnieje ryzyko też sekwencji zdarzeń, że osoba zachoruje na grypę i jej osłabiony organizm będzie bardziej podatny na ciężki przebieg z powikłaniami COVID-19 – zaznaczał dr Kuchar i apelował, żeby nie zwlekać ze szczepieniem.

DOSTĘP PREMIUM