Dziecko gra na komputerze i nic więcej? To nie musi być samo zło. "Nie chodzi o to, ile godzin jest ok"

Trudno jest powiedzieć, jaka liczba godzin spędzanych dziennie na graniu w gry komputerowe jest bezpieczna. Ale to, co mogą zrobić rodzice, to zbudować dla dziecka alternatywę w świecie rzeczywistym. Aby to się udało, trzeba poznać gry, w które gra syn czy córka. Ekspert opowiada o tym, jak unormować granie w gry komputerowe tak, by niosły dla dziecka korzyści i były pasją.
Zobacz wideo

- Współczesna gra to zupełnie coś innego niż taka skonstruowana w latach 80. czy 90., gdzie w każdym momencie mogliśmy zastopować grę i zająć się czymś innym - mówi dr Maciej Dębski, prezes Fundacji "Dbam o mój zasięg" i pracownik naukowy Uniwersytetu Gdańskiego.

Mechanizmy gier, atrakcyjna fabuła, nieprzewidywalne zakończenia, możliwość budowania siebie jako postaci w grze to czynniki, które nas przywiązują mocno do gier wideo, podobnie jak wszelkie powiadomienia, które nam ciągle gdzieś wyskakują. - Gracz, odchodząc od komputera, traci, bo inni, którzy zostają, coś robią, zdobywają nowe sprawności, przechodzą kolejny etap. Nie grasz dzisiaj? Często nie liczysz się w growym świecie - tłumaczy rozmówca Zuzanny Piechowicz.

Z raportu "Granie na ekranie" przygotowanego przez "Dbam o mój zasięg" wynika, że 38,5 proc. uczniów codziennie gra w gry, a 16,4 proc. uważa granie za swoją najważniejszą pasję. Jednocześnie sport codziennie uprawia 30 proc. ankietowanych. Gry przegrywają w tym zestawieniu z korzystaniem z internetu, mediów społecznościowych i słuchaniem muzyki. 

15 zagrożeń i cała lista korzyści

- Co do zasady gry dzisiaj i świat growy jest ciekawy i pochłaniający. Ale jest też doskonałą okazją, żeby poznać innych. Znam graczy, którzy poznali się w świecie wirtualnym, a spotkali się na konwentach i nawiązali realną interakcję poza internetem - mówi Maciej Dębski i dodaje: "Właściwe wykorzystanie gier może budować nasze poczucie bycia z kimś".

I to jest jedna z zalet grania w gry komputerowe, które wylicza gość podcastu "Życie z nałogiem". Równocześnie fundacja, którą kieruje gość Zuzanny Piechowicz, przygotowała listę aż 15 potencjalnych negatywnych skutków takiej aktywności. Wśród wskazywane jest ryzyko uzależnienia czy oswajanie z przemocą. 

- Ale to nie jest tak, że cała młodzież jest uzależniona od gier. Problemem jest utrata kontroli nad graniem, co powoduje pogorszenie wzroku, wyników w nauce, zaniedbanie obowiązków domowych. I młodzież w naszym badaniu wskazywała, że z powodu gier odczuwała przemęczenie czy nie odrabiała prac domowych - wylicza ekspert.

 Ale jest też druga strona medalu, z którą trudno polemizować. - Młodzież wskazuje, że uczy się języków, zachowań, które w grze mogą sobie przetrenować, poznaje nowych ludzi - mówi prezes Fundacji "Dbam o mój zasięg".

Jak więc zorganizować granie w gry komputerowe, by czerpać z nich korzyści i minimalizować zagrożenia? Sedno leży w kontroli i dbaniu o to, by jej nie utracić. Takie ryzyko pojawia się, kiedy w domu nie rozmawia się o tym, jak często można grać, jak ważny jest sen, nie ustala się obowiązków domowych i nie egzekwuje tych ustaleń.

- Jeżeli dziecko nie ma propozycji alternatywnej do świata cyfrowego, będzie grało. Dziecko również nie ma samokontroli, bo jest na to za młode. Musimy budować domowe zasady korzystania z nowych technologii: najpierw obowiązek, ale potem gra. Gra ok, ale nigdy nie przed zaśnięciem. To trafia do małych dzieci, trudniej będzie z nastolatkiem, który ma kiepską więź z rodzicami, jest coraz ważniejszy w świecie growym i np. wstaje w nocy, by przypuścić atak na jakąś fortecę - wskazuje ekspert.

Dziecko gra? A ma inny pomysł?

Dlatego też pytanie o to, ile godzin dziennie można spędzać przy komputerze, by nie skończyło się uzależnieniem, jest źle postawione. - Nie chodzi o to, ile godzin jest ok. Rodzic musi się zainteresować, w co gra dziecko, poznać zasady gry. Rodzajów gier i ról, które przyjmuje gracz, jest sporo. Ale jeśli dziecko gra w grę, w której chodzi o to, by coś zbierać, szukać, kolekcjonować, to znam rodziców, którzy szukając alternatywy, kupili wykrywacz metalu. I dziecko szuka, ale na świeżym powietrzu. Można szukać też gier outdoorowych, w których dziecko robi to samo, ale poza światem cyfrowym - podpowiada ekspert. 

I przyznaje, że choć on sam nie gra pasjami w gry komputerowe, zdarza mu się sięgnąć po telefon i zagrać , np. gdy na coś czeka. Grywa też z synem na konsoli. - Daję kredyt zaufania grom, pod warunkiem, że będą wykorzystywane w sposób właściwy. Nie ma wśród nastolatków dużego problemu związanego z uzależnieniem, ale jest brak higieny. Młodzież zarywa noce, wstaje i gra od razu, w szkole siedzi i myśli, co tam w grze - ocenia gość Zuzanny Piechowicz.

Maciej Dębski przyznał, że w Polsce na terapię wynikającą z uzależnienia od gier komputerowych trafiają przede wszystkim osoby po trzydziestce - wbrew łatce, którą przypięło się nastolatkom. Jak rozpoznać, że problem z graniem jest poważny i wymaga leczenia? O tym w rozmowie:

DOSTĘP PREMIUM