Nauczycielka kazała założyć maseczkę. Ojciec dziecka w transmisji na żywo zalecił jej kupić wibrator

Od kilku dni trwa awantura wokół szkoły podstawowej, do której uczęszcza córka "wolnościowca" i przedsiębiorcy z Chorzowa, który w internecie występuje jako "Baca" - informuje "Gazeta Wyborcza".
Zobacz wideo

Chodzi Szkołę Podstawową nr 21. Dziennik opisuje, że ojciec dziecka - znany restaurator z Chorzowa prowadzący lokal z góralskimi przysmakami na początku września zorganizował przed szkołą, w której to uczy się jego córka, happening.

Przed wejściem zaczął transmisję na żywo, którą - jak się potem okazało - obejrzało 245 tys. osób. Zebrał pod nią 3,5 tys. komentarzy, głównie pochlebnych dla siebie, a przeciwko szkole. W transmisji nauczycielce zarzuca nękanie córki. Nękanie polega na tym, że każe nosić maseczkę. To nie wszystko.

- Kobieto, jak ci mąż dobrze nie robi to kup se wibrator! - stwierdzał mężczyzna. 

Potem jeszcze dodał, że i ona, i szkoła zapłacą za to, co zrobili jego dziecku i że z powodu braku maseczki jego córka musi siedzieć w ostatniej ławce. Groził wprost, że postara się, żeby straciła pracę. Na policji zgłosił, że córka jest nękana

Mężczyzna w internecie używający pseudonimu "Baca" prowadzi też telewizję internetową Hopsaa Saa TV, gdzie porusza tematy szczepionek, maseczek i "plandemii". Po każdym wystąpieniu prosi o wpłaty na swoją telewizję. Baca zasłynął też tym, że kilka miesięcy temu próbował wejść do szpitali tymczasowych na lotnisku w Pyrzowicach i w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach.

Tymczasem nauczycielka boi się o własne życie - pod nagraniem bowiem znalazło się mnóstwo hejtu pod jej rodzicem. Wielu rodziców stoi po jej stronie, a  jest oburzonych zachowaniem "Bacy".  

Szkoła sprawę zgłosiła do prokuratury.  - Doszło do znieważenia urzędnika państwowego i szkalowania dobrego imienia szkoły - "Gazecie Wyborczej" powiedział Krzysztof Śliwa, dyrektor szkoły.

Akcje antyszczepionkowców

Przypomnijmy, że antyszczepionkowcy m.in. zaatakowali szczepionkobusy w Grodzisku Mazowieckim, czy Gdyni, grozili wysadzeniem Term Maltańskich i ustawiają się od początku września pod szkołami ze swoim postulatami. Zachęcanie do zaszczepienia się w szkole też napotyka na kłopoty. Do niektórych dyrektorów placówek w Warszawie już trafiają maile od rodziców przeciwnych szczepieniom. - Przychodzą maile z informacjami, że szczepienia są nielegalne, przymusowe, że grozić będzie dyrektorom odpowiedzialność karna - poinformowała wiceprezydent stolicy Renata Kaznowska.

Lekarze propagujący szczepienia przyznają, że dostają też groźby od grup przeciwnych wakcynom. Dr Tomasz Karauda z tego powodu ma policyjną ochronę. - Wiem, że 99 proc. tych gróźb to są sprawy niespełnialne, ale niech się znajdzie 1 proc., który zechce zostać bohaterem tej grupy - mówił w TOK FM lekarz. Antyszczepionkowcy porównywali go do doktora Mengele, z którym trzeba "rozliczyć się jak w Norymberdze", grozili spaleniem domu i ostrzegali, że wiedzą, gdzie mieszka jego rodzina.

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, prof. Andrzej Matyja alarmował o tym zjawisku. - Mam cały segregator zawiadomień do prokuratury, a nie zdarzyło się, żeby wszczęto postępowania. Być może chodzi o to, że nie ma trupa, to nie ma sprawy - mówił.

Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM