Rząd PiS przespał czas na gruntowne reformy służby zdrowia. Gardias: Chcieli tylko skłócić medyków

- Minister mógłby porozmawiać z premierem o zorganizowaniu przestrzeni do negocjacji. Nie jestem wróżką, nie wiem, jakie będą dalsze losy protestu, jednak potrzebny jest dialog - tak szefowa Forum Związków Zawodowych Dorota Gardias komentowała w TOK FM brak rozmów między protestującymi medykami i rządem.
Zobacz wideo

Medycy protestujący od blisko tygodnia w tzw. białym miasteczku przed kancelarią premiera cały czas czekają na spotkanie z Mateuszem Morawieckim. To ich podstawowy postulat dotyczący rozmów ze stroną rządową. Ale minister zdrowia praktycznie codziennie powtarza, że to on jest osobą, z którą należy prowadzić rozmowy. Dowiedzieliśmy się m.in., że postulaty medyków są za mało konkretne, żeby Mateusz Morawiecki wziął udział w rozmowach. 

– Minister mógłby porozmawiać z premierem o zorganizowaniu przestrzeni do negocjacji. Przecież tu chodzi tylko o to, kto do kogo i z kim będzie rozmawiał. Nie jestem wróżką, nie wiem, jakie będą dalsze losy protestu, jednak potrzebny jest dialog – komentowała w TOK FM Dorota Gardias.

Jak oceniła, rząd PiS w sprawie służby zdrowia zmarnował ostatnie lata. – Zamiast rozmawiać, to robił wszystko, żeby skłócić ze sobą medyków. Jednak oni są zjednoczeni – mówiła w rozmowie z Maciejem Głogowskim szefowa Forum Związków Zawodowych, która przed laty stała na czele Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych. To ona kierowała związkiem, gdy pielęgniarki zdecydowały się na najbardziej radykalny protest - okupację sali w KPRM, w czasach premierostwa Jarosława Kaczyńskiego.

Gardias uważa, że obecnego protestu pracowników służby zdrowia nie można sprowadzać tylko do pieniędzy, to bez większych nakładów na ochronę zdrowia nie da się skutecznie poprawić sytuacji. - Jednak ogromna część społeczeństwa nie chce dokładać do systemu, bo widzi, że on się sypie. Uważają, że szkoda pieniędzy, bo zawsze było źle. Dla polityków to jest argument, żeby stosować półśrodki. Ofiarą tego paradoksu jest człowiek (obywatel) i jego bezpieczeństwo. To jest system naczyń połączonych – wyjaśniała.

"Narasta frustracja, jest eksplozja i koło się zamyka"

Rozmówczyni Macieja Głogowskiego tłumaczyła, dlaczego medycy muszą protestować. - Reformy nie nadążają za procesami, które dzieją się na naszych oczach. To są zmiany demograficzne, pokoleniowe oraz lata niespójnych działań i topornego oszczędzania – mówiła Gardias.

Była szefowa OZPiP tłumaczyła, że niedostateczne reformowanie służby zdrowia tworzą koszty, które  pochłaniają rosnące nakłady na całą branżę. – Nie ma środków na odpowiednie podwyżki, więc ludzie nie chcą pracować. Medyków jest mniej, bo brakuje harmonijnej zastępowalności kadrowej. Z kolei ci, którzy są i pracują, z powodów ekonomicznych i poczucia odpowiedzialności pracują jeszcze ciężej. Młodej pokolenie to wszystko widzi i nie chce pracować w publicznej służbie zdrowia. Tutaj narasta frustracja, jest eksplozja i koło się zamyka – podsumowała Dorota Gardias.

DOSTĘP PREMIUM