Lekarz tłumaczy, kto powinien przyjąć trzecią dawkę szczepionki. "Niektóre osoby mogły nie wytworzyć odporności"

W piątek rusza rejestracja dla kolejnych grup na szczepienie trzecią dawką przeciwko COVID-19. Dr Michał Sutkowski nie miał wątpliwości, że warto dodatkową dawkę przyjąć. - Niektóre osoby z potencjalnie zmniejszoną odpornością mogły tej odporności praktycznie nie wytworzyć we właściwych proporcjach, a na pewno już występuje u nich zjawisko deficytu odporności - przestrzegał w TOK FM.
Zobacz wideo

Rząd zdecydował, że trzecią dawką szczepionki przeciwko COVID-19 będą mogły zaszczepić się również osoby powyżej 50 roku życia i pracownicy służby zdrowia. Wcześniej już trzecią dawkę zaczęto podawać m.in. pacjentom chorującym na nowotwory. Zgodnie z rekomendacją Rady Ministrów dawka "przypominająca" ma być podawana po sześciu miesiącach od pierwszego szczepienia. - Badania, które prowadzi cały świat, mówią o tym, że spada odporność z biegiem czasu. To jest zjawisko, które w wakcynologii, w leczeniu różnego rodzaju chorób zakaźnych ma miejsce - tłumaczył w TOK FM dr Michał Sutkowski, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych.

Ekspert zaznaczał jednak, że nie jest to regułą, bo wszystko zależy od patogenu. Jako przykład podawał pneumokoki, przeciwko którym wystarczy zaszczepić się tylko raz w życiu. Jednak w przypadku koronawirusa już pół roku po szczepieniu obserwuje się spadek liczby przeciwciał, a także spadek odporności komórkowej. - Niektóre osoby z potencjalnie zmniejszoną odpornością mogły tej odporności praktycznie nie wytworzyć we właściwych proporcjach, a na pewno już występuje u nich zjawisko deficytu odporności wobec koronawirusa - zauważał. 

Dr Sutkowski apelował w szczególności do osób, które leczą się przeciwko nowotworom, przeszły przeszczepy, są dializowane, przyjmują leki biologiczne, mają zaburzenia odporności, zakażone są wirusem HIV, leczą się dużymi dawkami sterydów, aby przyjmowały trzecią dawkę szczepionki przeciwko COVID-19. 

Szczepienie dzieci? "Trzeba się spieszyć"

W Polsce, tak jak w całej Unii Europejskiej, obecnie szczepi się dzieci od 12. roku życia. Jednak w USA zaczęła się już procedura, która szczepienia dopuści od 5. roku życia. Jak mówił dr Sutkowski, już na początku listopada Europejska Agencja Leków też ma wydać decyzję dotyczącą szczepienia młodszych dzieci. - Domyślamy się, że te badania wyjdą dobrze, potwierdzą skuteczność i bezpieczeństwo szczepień dla dzieci - zaznaczał. Jak zaznaczył, wynika to już ze wstępnych badań. 

- Trzeba się spieszyć. Te badania, jak na standardy dotyczące dzieci, są prowadzone bardzo szybko - zauważał ekspert. - To jest bardzo ważne, bo bardzo dużo dzieci choruje w czwartej fali. W USA są badania mówiące, że w ciągu tygodnia to było prawie 252 tys. dzieci i młodzieży. To są zatrważające liczby - podawał. 

Na koniec ostrzegał, że w przypadku wariantu delta odsetek zaszczepionych osób musi wynosić ok. 90 proc., aby mówić o odporności zbiorowej. A na to nie mamy obecnie szans. - Będziemy mieli do czynienia niewątpliwie z czwartą falą, której moglibyśmy nie mieć. Ale będzie ona lżejsza - dodał. I uspokajał, że sytuacja nie powinna wyglądać tak dramatycznie jak wiosną. 

DOSTĘP PREMIUM