To tu nowych zakażeń COVID-19 jest najwięcej. "Pacjent uwierzył, że jeśli się zaszczepi, to nie będzie mógł mieć dzieci. Ręce opadają"

Lubelszczyzna to region, w którym nowych zakażeń koronawirusem jest najwięcej. To tutaj w pierwszej kolejności mogą być wprowadzone ostrzejsze obostrzenia. Szpitalne oddziały zakaźne pękają w szwach. - To już nie są żarty - przyznają lubelscy lekarze.
Zobacz wideo

W województwie lubelskim zakażeń przybywa codziennie - kolejny z rzędu dzień jest ich najwięcej w Polsce. Na 1234 nowe zakażenia w środę - 220 to przypadki właśnie z Lubelszczyzny.

Na Oddziale Zakaźnym Szpitala Klinicznego nr 1 przy ul. Staszica w Lublinie nie ma już wolnych miejsc. - Widzimy rosnącą liczbę osób zakażonych. To już nie są żarty. Mam wrażenie, że mamy w tej chwili więcej cięższych przypadków, niż mieliśmy wcześniej. Przy czym pacjenci są diagnozowani na bardzo późnym etapie zakażenia - mówi zakaźnik, profesor Krzysztof Tomasiewicz.

Profesor apeluje - szczepmy się, bo tylko to może nas uchronić. Pacjenci, którzy leżą w szpitalu to osoby niezaszczepione. - Każdy tłumaczy, że nie zaszczepił się "bo"... I tu pada cała lista argumentów, które są kompletnie nieistotne typu "bałem się igły", "czekałem, aż inni to zrobią", "myślałem, że mam jeszcze czas". Dopóki nie było szczepionki, nic nie mogliśmy powiedzieć, a dziś? Ręce opadają - przekonuje Krzysztof Tomasiewicz.

Sytuacja nadzwyczajna

Wielu chorych na COVID-19 leży na OIOM-ie. Tam też kończą się miejsca. Wśród chorych jest wielu młodych, ludzi przed "czterdziestką". - Zanim podłączymy ich do respiratora, potrafią mówić o inscenizacji, manipulacji, ogólnoświatowych spiskach finansjery i koncernów farmaceutycznych. Pojawiają się też argumenty, że szczepionki nie były odpowiednio przebadane, bo takie badania powinny trwać ileś tam lat. Cóż, życzę szczęścia w takim wypadku. W tej chwili mamy do czynienia z sytuacją nadzwyczajną. Jest kilka preparatów, przebadanych niezależnie, na kilkudziesięciu tysiącach osób. Nie jest absolutnie tak, że szczepionki są nieprzebadane - podkreśla anestezjolog prof. Mirosław Czuczwar.

Są też inne "argumenty" - o tym, że od szczepionek można mieć autyzm czy że nasilają się choroby autoimmunologiczne. - Teraz mamy też pacjenta, któremu ktoś powiedział, że jeśli się zaszczepi, to nie będzie mógł mieć dzieci. To absolutna manipulacja i nieprawda. Ja uważam, że osoby, które takie treści szerzą, powinny być pociągnięte do odpowiedzialności karnej za to, że narażają pacjentów na utratę zdrowia i życia - dodaje Czuczwar.

Pozostają apele

Prof. Marek Hus, kierownik Kliniki Hematoonkologii i Transplantacji Szpiku Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie tłumaczy, że szczepienia to dziś jedyna możliwość ochrony przed koronawirusem. - Pacjent upośledzony immunologicznie, z chorobą nowotworową, jest szczególnie narażony na różne infekcje. I nie mamy innego rozwiązania jak bierna odporność poprzez szczepienie w sytuacji narastającej ponownie fali zachorowań COVID-19. A nie wygląda to najlepiej - na 50 pacjentów codziennie zgłaszających się do naszej kliniki tylko 10 jest zaszczepionych - mówi profesor Hus.

- Apelujemy do rodzin chorych, aby nasza praca, nasz wysiłek, nasze wspólne pieniądze, które wydajemy na kosztowne procedury, nie kończyły się porażką na skutek zarażenia w domu i infekcją, z którą ten chory może wrócić do kliniki. Nasz apel o szczepienie to nasz krzyk rozpaczy - mówi ekspert. 

Lekarze w szpitalach próbują rozmawiać z niezaszczepionymi pacjentami i ich rodzinami. Czasami to działa. W lubelskiej Klinice Dermatologii jest pacjent z ciężką chorobą immunologiczną. Zastosowano leczenie biologiczne. Gdy chory wyjdzie do domu, ze zmniejszoną odpornością, będzie szczególnie podatny na COVID-19. Lekarze poprosili jego najbliższych - żonę i córkę, które nie chciały się zaszczepić - by jednak się na to zdecydowały. - Pacjent poinformował mnie właśnie, że się zaszczepią. To bardzo ważne - mówi prof. Dorota Krasowska z kliniki. 

DOSTĘP PREMIUM