Warszawa. Znów nie było karetki, więc do wezwania wysłano śmiegłowiec LPR

Ratownicy medyczni w stolicy protestują. Domagają się odwołania z funkcji m.in. dyrektora Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego. W związku z tym część karetek nie wyjechała w weekend na ulice. Do wypadku zaczęto wysyłać Lotniczego Pogotowie Ratunkowe.
Zobacz wideo

Jak donosi stołeczna "Wyborcza" śmigłowiec LPR lądował w poniedziałek na placu Bankowym. Pogotowie lotnicze miało pomóc osobie poszkodowanej w urzędzie. "Stołeczna" przypomina, że to już kolejny taki przypadek w ciągu ostatnich kilku tygodni. Wcześniej śmigłowiec został zadysponowany do kolizji na placu Konstytucji, tego samego dnia lądował też na Batorego.

- Zazwyczaj nasze załogi kierowane są do pacjentów z zagrożeniem życia, np. po poważnych wypadkach. Ostatnio, z powodu braku transportu naziemnego, realizujemy także inne zgłoszenia - mówiła wówczas "Wyborczej" Justyna Sochacka, rzeczniczka prasowa LPR.

Protest ratowników i brak karetek

W weekend w Warszawie część karetek wojewódzkiej stacji pogotowania Meditrans nie wyjechała z bazy - powodem jest konflikt ratowników z dyrekcją firmy. Ratownicy domagają się odwołania z funkcji m.in. dyrektora Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego. W poniedziałek w ministerstwie zdrowia odbyły się pilne rozmowy na ten temat. 

Wiceminister Waldemar Kraska na konferencji prasowej po spotkaniu z ratownikami warszawskiego "Meditransu" przypomniał, że 21 września Komitet Protestacyjny Ratowników Medycznych, Związek Pracodawców Ratownictwa Medycznego SP ZOZ i Ministerstwo Zdrowia porozumieli się w kluczowych kwestiach. - Porozumienie podpisało ministerstwo, komitet skupiający ponad 20 różnych organizacji związkowych i mający ponad 5 tys. członków, ale także pracodawcy, odpowiadający za funkcjonowanie zespołów ratownictwa - zaznaczył.

Podkreślił, że na mocy tego porozumienia minister zdrowia zobowiązał się do zwiększenia od października budżetu na zadania ZRM w celu sfinansowania dodatku wyjazdowego.

Pracodawcy zaś zobowiązali się do wypłaty od 1 października br. członkom ZRM dodatku wyjazdowego w wysokości 30 proc. wynagrodzenia zasadniczego dla pracowników zatrudnionych na podstawie umowy o pracę albo godzinowej stawki w przypadku umów cywilnoprawnych. Pracodawcy zobowiązali się również do zapewnienia pracownikom zatrudnionym na podstawie umów cywilnoprawnych stawki za godzinę pracy nie niższej niż 40 zł. Wskazana stawka, jak zaznaczano, nie obejmuje dodatku wyjazdowego.

- W większość miejsc w kraju dyrektorzy stacji pogotowia ratunkowego podpisali porozumienia z ratownikami - wskazał. Przypomniał, że w kraju jest 1595 zespołów ratownictwa medycznego.

"W stolicy nie ma dialogu"

- Jest w kraju niestety kilka miejsc, gdzie karetki nie wyjeżdżają. To, co dziś było przedmiotem rozmów z ratownikami, którzy pracują w mieście stołecznym wynika tylko z jednej przyczyny - braku dialogu między pracodawcą, a ratownikami - stwierdził Kraska.

- Dialogu nie ma w Warszawie. Ale mamy sygnały z innych dwóch województw: kujawsko-pomorskiego i wielkopolskiego; tam też dialogu między dyrektorami, a ratownikami nie ma - dodał. Kraska mówił, że jest zdziwiony, dlaczego tak się dzieje, dlaczego w większości stacji dialog był i rozmowy się toczyły, a w trzech województwach dialogu zabrakło.

Ocenił, że apel ratowników do marszałka województwa mazowieckiego Adama Struzika o odwołanie z funkcji m.in. dyrektora Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego "Meditrans" SP ZOZ w Warszawie jest "aktem rozpaczy". - Oni chcą pracować, oni są gotowi nieść pomoc warszawiakom, ale potrzebują rozmowy, dialogu. A wiemy, że pan dyrektor przebywa w tej chwili na urlopie. Ta sytuacja nie jest komfortowa dla nas wszystkich, a szczególnie dla warszawiaków, którzy są w pewnym procencie pozbawieni pomocy, jeśli chodzi o ratownictwo medyczne - mówił.

Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM